Nowy numer 49/2018 Archiwum

Zaburzenie pragnień

Myśl wyrachowana: Miłość to umywanie cudzych nóg, a nie własnych rąk.

Taki plakat: damski but na wysokim obcasie, obok szminka, a poniżej smoczek. Przy dwóch pierwszych przedmiotach pytanie: „Czy porzuciłabyś to?”, a obok smoczka: „dla tego?”. Innymi słowy: czy zrezygnowałabyś z brylowania na salonach na rzecz posiadania dziecka?

Plakaty o tej treści zawisły w pojazdach komunikacji miejskiej w Wielkiej Brytanii. To element kampanii reklamującej pigułkę „dzień po” z inicjatywy brytyjskiego odpowiednika naszego NFZ. Jest też wersja dla mężczyzn. Faceci mają odpowiedzieć sobie, czy dla bycia ojcem zrezygnowaliby z pada (czyli ze swojego hobby, pasji).

Gdy zobaczyłem w sieci te plakaty, w pierwszym momencie nie zrozumiałem. – No jasne! Co to w ogóle za pytanie, jak można dziecko zestawiać z tego typu rzeczami – pomyślałem. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że dla autorów kampanii oczywiste jest, że społeczeństwo powinno zareagować jakoś tak: „Ależ oczywiście, że nie chcemy rezygnować z komfortu, przyjemności i zabawy dla jakiegoś bachora”.

Plakat ponoć wzbudził jednak „kontrowersje”. Jedni mówili, że to seksizm, inni, że posiadanie dziecka nie musi wiązać się z rezygnacją z kariery i wygód.

No tak, to racja, że posiadanie nawet wielu dzieci nie musi oznaczać utraty elegancji albo konieczności rezygnacji ze wszystkiego, co się lubi. Zwykle jednak z czegoś zrezygnować trzeba. Tyle tylko, że to żadna strata przy tym, co się zyskuje. Wybieranie takich bzdur jak gry komputerowe w miejsce rodzicielstwa oznacza, że doszło do koszmarnego wynaturzenia pragnień. Co by nie gadać, ludzie przez całą historię i prehistorię przede wszystkim chcieli mieć dzieci. Dziś, przynajmniej ci z cywilizacji Zachodu – nie chcą.

Co się stało? Na dobre, a właściwie na złe, ten kult niepłodności pojawił się wraz z upowszechnieniem się aborcji i środków antykoncepcyjnych. Te dwie rzeczy ściśle się ze sobą wiążą, bo obie wynikają z traktowania dzieci jak zagrożenia. I to właśnie te dwie rzeczy najmocniej przekonały miliony homo sapiens, że celem życia jest użycie. Przyjemność stała się centrum świata. Czemu służy? A niczemu – to jej wszystko ma służyć. Takie rzeczy jak seks przestały do czegoś prowadzić. Stały się punktem dojścia. Żyj, dopóki potrafisz doświadczać przyjemności, byle bez konsekwencji. A potem spadaj. Dla ciebie mamy eutanazję. Kto nie konsumuje przyjemności, powinien konsumować ziemię – czyż nie?

Ale przyjemnościowi konsumenci, obłożeni pigułkami i lateksem, mają kiepską perspektywę: z każdym dniem będzie tylko gorzej. Rutyna, znudzenie, starzenie się organizmu, degradacja i osłabienie doznań. Aż obudzą się samotni w pustych mieszkaniach, niezdolni włożyć buty i sięgnąć po pada, patrząc, jak ich świat przejmują obcy ludzie, otoczeni gwarnym rojem dzieci. I przekonają się, że wybierając szminkę i obcasy, sami nigdy nie rozstali się ze smoczkiem.

« 1 2 »
oceń artykuł
  • JANUSZp
    05.10.2018 15:10
    A może zamiast od razu negować może lepiej zastanowić się, czy czasem "druga strona" nie ma trochę racji? Czy naprawdę uważamy za dobro, że człowiek który zamiast dzieci woli grać w gry będzie mieć to dziecko? Istnieje jakieś magiczne przeświadczenie, że wizja rodzicielstwa zmieni człowieka i sprawi, że będzie wspaniałym rodzicem. Nieprawda, pojawi się dziecko z wpadki, rodzic będzie nieszczęśliwy z powodu utraconych ambicji, dziecko również, bo wyczuwa emocje rodzica. Redaktor zastanawia się dlaczego coś się zmieniło i ludzie nie chcą mieć dzieci, a to dlatego, że w czasach feudalizmu liczne potomstwo było właśnie realizacją ambicji. Dla szlachcica był to sposób na zdobycie wpływów poprzez aranżowane małżeństwa, dla chłopa i rzemieślnika potomkowie stanowili siłę roboczą. Dziś ambicje można realizować w inny sposób. Dzieci nie "robi" się też po to, by zaspokoić sobie potrzebę towarzystwa, jak sugeruje redaktor mówiąc o samotności na starość. Generalnie jest to trochę bardziej złożony temat, żeby od razu mówić, że tylko my mamy rację.
    doceń 8
  • Jotam
    05.10.2018 17:50
    JanuszP - rodzicielstwo zmienia ludzi. Ale nawet jeśli trafi na wyjątkowego typa, który się nie zmieni, to pojawienie się nowego człowieka jest samo w sobie ogromnym dobrem, nawet jeśli jego życie - wskutek błędów rodziców - nie będzie łatwe. Nie można jednak unikać trudów życia tylko dlatego, że się ich boimy. W ten sposób utracimy nasz talent - i to się Bogu najbardziej nie podoba.
    doceń 6
  • mjc
    06.10.2018 13:25
    Swoją drogą ta kampania nosi w sobie trochę racji, tylko rozwiązanie promuje krytycznie złe. Jeżeli ktoś nie potrafi zrezygnować z obcasów albo pada, nie powinien uprawiać seksu, skoro dziecko ma być przeszkodą w zbijaniu leveli, albo piciu drinków na dyskotece z psiapsiólkami. Dobrze byłoby by ludzie tak niedojrzali w ogóle seksu nie uprawiali. Także jeżeli ktoś widząc tę reklamę stwierdzi, "no faktycznie dziecko mi będzie przeszkadzać w zdobywaniu mistrzowskiego rynsztunku, albo w plotkach przy winie, to może lepiej nie uprawiam seksu, rodzicielstwo nie jest dla mnie" to efekt ta kampania przyniesie pozytywny. Szkoda tylko że ta kampania promuje brak odpowiedzialności, dla ludzi nieodpowiedzialnych.... cóż takie pokolenia, jak ich chowanie.
  • gut
    06.10.2018 21:37
    Dogłębnie napisane. :)
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji