Nawet najbardziej wybitny polityk, poza charyzmą, determinacją oraz bystrością umysłu, potrzebuje szczęśliwego zbiegu okoliczności, który będzie umiał wykorzystać. Być może najtrafniejszym ruchem Piłsudskiego w czasie I wojny światowej była nie podjęta na granicy prowokacji decyzja o wyruszeniu w sierpniu 1914 r. na wielką wojnę z garstką dzielnych, ale nie przygotowanych do walki młodych ludzi, lecz sprowokowanie Niemców do swego uwięzienia w lipcu 1917 r. Dzięki temu zostawiał za sobą służbę u boku państw centralnych (Austro-Węgier i Niemiec), stając się męczennikiem sprawy narodowej, odrzucającym kompromisy, które akceptował latem 1914 r. Bez tego nie byłoby jego triumfalnego powrotu do Warszawy w listopadzie 1918 r., kiedy wszyscy zgodzili się oddać mu najwyższą władzę w państwie.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








