Nowy numer 29/2019 Archiwum

Rodzina według Franciszka

Żaden papież – poza Janem Pawłem II – w swoim nauczaniu nie poświęcił rodzinie tak wiele uwagi jak Franciszek.

Ten fakt przysłoniły rozdmuchane kontrowersje wokół tzw. związków nieregularnych. Światowe Spotkanie Rodzin w Dublinie to dobra okazja, by przypomnieć, co naprawdę o rodzinie i małżeństwie mówi obecny papież.

Jednoznaczność

Na początek zagadka. Kto jest autorem tych słów: „Dziś małżeństwo często jest uważane za jakąś formę uczuciowej gratyfikacji, którą można ustanowić w jakikolwiek sposób oraz zmienić zależnie od wrażliwości każdego. Niestety, wizja ta ma również wpływ na mentalność chrześcijan, powodując łatwość uciekania się do rozwodu lub faktycznej separacji”. Krytycy Franciszka będą może zaskoczeni, ale powiedział to papież z Argentyny w przesłaniu do polskich biskupów po zakończeniu wizyty ad limina apostolorum w 2014 r. Podczas nadzwyczajnego konsystorza poświęconego rodzinie w tym samym roku Franciszek ubolewał, że w dzisiejszych czasach „rodzina nie tylko nie jest odpowiednio ceniona, ale jeszcze nie chce się jej rozumieć”. A w jednej z licznych katechez kontynuował smutną diagnozę stanu rodzin i małżeństw w wielu miejscach na świecie: „Dzieci płacą swoją cenę w przypadku niedojrzałych związków albo nieodpowiedzialnych rozstań rodziców; one są pierwszymi ofiarami. Są ofiarami przesadnej kultury praw osobistych”. Jednak nauczanie Franciszka o rodzinie jest przede wszystkim pozytywne. W czerwcu tego roku podczas modlitwy Anioł Pański papież przypomniał, że „ludzkie życie jest i pozostaje tajemnicą, a rodzice działają jako współpracownicy Boga. Jest to misja prawdziwie podniosła, która czyni każdą rodzinę sanktuarium życia”.

Jeden przypis

Ironią losu jest fakt, że papieża, autora chyba największej (obok Jana Pawła II) liczby wypowiedzi promujących rodzinę, trzeba tłumaczyć i „uwiarygodniać” w ten sposób, ale w komentarzach części publicystów ciągle dominuje przekonanie, że to pontyfikat, który ulega liberalnym nurtom, dążącym do rozmycia nauczania Kościoła o nierozerwalności małżeństwa i do osłabienia rodziny. Taki klimat panuje zwłaszcza po dwóch ostatnich synodach poświęconych rodzinie oraz będącej ich owocem adhortacji „Amoris laetitia”, w której szczególnie drażliwy okazał się przypis 351 w rozdziale VIII, otwierający drogę rozeznania, czy w konkretnych wyjątkowych przypadkach istnieje możliwość udzielania Komunii św. osobom żyjącym w tzw. związkach nieregularnych i niezachowującym w nich wstrzemięźliwości seksualnej (taki warunek postawił Jan Paweł II w adhortacji „Familiaris consortio” z 1981 r., co wówczas również było rewolucją i wywoływało krytykę, bo po raz pierwszy w historii Kościoła wzięto w ogóle pod uwagę fakt dopuszczenia do Komunii św. osób rozwiedzionych i żyjących w nowych związkach). Ile w tej krytyce słusznych obaw i pytań, a ile niezrozumienia czy wręcz fałszywych oskarżeń pod adresem papieża, pisaliśmy już nieraz, ale w tym miejscu istotna jest jedna rzecz: skupieni na kontrowersjach – realnych lub rozdmuchanych – przegapiliśmy chyba okazję do wsłuchania się w to, co naprawdę o rodzinie i przygotowaniu do małżeństwa ma do powiedzenia Franciszek. Światowe Spotkanie Rodzin w Dublinie to dobra okazja, by nadrobić zaległości.

Lepiej się wycofać

Już sam fakt, że pierwszy synod biskupów zwołany przez Franciszka został poświęcony właśnie rodzinie, świadczy o tym, że ten temat leży w centrum jego zainteresowania. Gdyby lekturę posynodalnej adhortacji „Amoris laetitia” zacząć nie od przypisu 351, tylko od początku, byłoby prościej wyłapać myśli, które do małżeństwa i zakładania rodziny bardziej zachęcają. Franciszek pisze o radości Kościoła, który wzmacnia się świadectwem miłości rodzin, ich nierozerwalności i wierności na zawsze. Nie ma wątpliwości, że jest to niezmienny ideał w nauczaniu Kościoła. Papież kładzie jednak też nacisk na to, co w praktyce duszpasterskiej bywa zaniedbane: odpowiednie przygotowanie młodych. Pisze, że bezpośrednie przygotowanie osób, które już się zaręczyły, ma prowadzić do odpowiedzialnego podjęcia decyzji albo o zawarciu małżeństwa, albo o rozstaniu się przez danie im możliwości rozpoznania niezgodności lub zagrożeń (AL 209). Papież mówi wprost, że „nierozsądne jest postawienie na tę relację, aby nie narażać się na przewidywalne niepowodzenie, które będzie miało bardzo bolesne konsekwencje. Problem polega na tym, że początkowe olśnienie prowadzi do usiłowania ukrycia lub relatywizowania wielu rzeczy, unikania niezgodności, i tak przesuwa się trudności na przyszłość”. Franciszek podkreśla konieczność wyjaśnienia młodym sensu słów przysięgi sakramentalnej, bo „niekiedy narzeczeni nie postrzegają teologicznego i duchowego ciężaru zgody, która rzuca światło na znaczenie wszystkich następnych gestów” (AL 214). Ilu dramatów można by uniknąć, gdyby przygotowanie do małżeństwa brało pod uwagę właśnie takie trzeźwe postawienie sprawy?

Przepis na wesele

Także wskazania papieża odnośnie do ślubu i wesela zwracają uwagę na to, co w nich istotne, a co często bywa przykryte nadmierną troską o stronę zewnętrzną: „Przygotowanie bliższe do ślubu koncentruje się na zaproszeniach, strojach, weselu i niezliczonych szczegółach, które zużywają zarówno wiele środków ekonomicznych, jak też energii i radości. Narzeczeni przychodzą do ślubu zdyszani i wycieńczeni, zamiast poświęcić najlepsze siły na przygotowanie się jako para na wielki krok, jaki razem uczynią. Tę mentalność można spotkać również w niektórych związkach nieformalnych, które nie mogą się zdecydować na sakrament małżeństwa, bo myślą o kosztach związanych z organizacją wesela, zamiast dać pierwszeństwo wzajemnej miłości i jej formalizacji wobec innych osób”. I zwraca się do narzeczonych: „Miejcie odwagę być innymi, nie dajcie się pochłonąć społeczeństwu konsumpcyjnemu i pozorom. Liczy się miłość, która was jednoczy, umocniona i uświęcona przez łaskę. Jesteście zdolni wybrać wesele skromne i proste, aby umieścić miłość ponad wszystkim. Pracownicy duszpasterscy i cała wspólnota mogą pomóc, aby ten priorytet stał się normą, a nie wyjątkiem” (AL 212).

Teologia latających talerzy

Ktoś powie, że za mało w tym papieskim nauczaniu teologii, a za dużo „praktycznego poradnika”. Ale za tym „poradnikiem” stoi właśnie prawdziwa teologia małżeństwa, którą jednak nie każdy duszpasterz potrafi przełożyć na język konkretu zrozumiałego dla kandydatów do małżeństwa. A od tych konkretów zależy sposób, w jaki przeżywa się małżeństwo. To ważny rys w nauczaniu Franciszka. Także wtedy, gdy mówi, jak powinny wyglądać relacje w małżeństwie i rodzinie. W serii środowych katechez poświęconych rodzinie papież pozwolił sobie nawet na takie praktyczne wskazówki jak ta o wspólnym ucztowaniu: „Jeśli w rodzinie coś jest nie tak albo istnieje jakaś ukryta rana, przy stole szybko dochodzi do porozumienia. Rodzina, w której nigdy nie spożywa się posiłków razem albo w której przy stole zamiast rozmawiać, patrzy się w telewizor albo w smartfon, jest »mało rodzinna«. Kiedy dzieci przy stole »przywiązane« są do komputera, do telefonu, i kiedy nie słuchają się między sobą, to nie jest rodzina, to jest pensjonat” – mówił papież. W innym miejscu stwierdził: „Ja zawsze radzę nowożeńcom: kłóćcie się, ile chcecie, niech nawet latają talerze, ale nigdy nie kończcie dnia bez zgody”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji