Nowy numer 41/2019 Archiwum

Tak normalny, że aż święty

„Jak już bracia dominikanie (najbardziej złośliwy zakon świata) napisali tuż po jego śmierci, że umarł w opinii świętości, to to musiała być prawda” – śmieją się zakonnicy w białych habitach. Po śmierci o. Badeniego zabrali z jego celi dosłownie wszystko.

− To był bardzo czysty człowiek. Pasjonowały go kobiety, wielokrotnie o tym opowiadał, ale to było niesamowicie czyste. Bardzo pilnował tych kwestii… − opowiada Szefer. − Po wojnie został pozbawiony trzech wielkich majątków i wybrał życie w ubóstwie. Kiedyś opowiadał mi, że bracia mu pokazali, że przesadza: wybrał radykalnie ubogie życie, ale według nich zachowuje się jak arystokrata ducha, zbytnio eksponując swój styl życia i działając jakby na pokaz. Bardzo go to dotknęło. „To prawda – odpowiedział pokornie – mają rację. Potrzebny jest umiar”. To dopiero pokora! Nie eksponował swych charyzmatów i darów duchowych, nie chciał o nich opowiadać, płoszył się, gdy ludzie pytali o jego mistyczne doświadczenia. Starał się to obrócić w żart.

Z kleryka kler

Mógł sypać jak z rękawa cytatami z Orygenesa i Arystotelesa, ale nie chciał słuchacza onieśmielać swą erudycją. – Gdy zostałem dominikaninem, rodzinka pytała: „Uczysz się tej teologii, to powiedz nam, jaka jest najskuteczniejsza, niezawodna modlitwa” – opowiadał mi o. Joachim. – A ja mówię: „Ciociu, nie wiem”. A ona: „Wstyd. Nawet tego nie wiesz?”. Trzeba zaufać Panu Bogu, to wszystko…Spotkanie z Bogiem to uczestniczenie w Jego prostocie! Do Niego trzeba podejść „po prostu”. Bez wielkiej szkoły, bez żadnej kombinacji! Nie trzeba nawet niczego mówić!

− Skąd u Ojca tyle młodzieńczej radości? – pytałem go w grudniu 2004 roku. − Sam się nad tym zastanawiam i dochodzę do wniosku, że to dwa żywioły: Duch Święty, którego obecności realnie doświadczyłem, i 30 lat przebywania z młodzieżą − odpowiedział. − A oni często mi mówili: „To moja koleżanka. Jest już stara, bo ma 25 lat”. Takie hasła odmładzają… By być młodym, trzeba mieć stały kontakt z żywym Bogiem. To jest niemożliwe, żeby kontakt z żywym Bogiem nie ożywiał…

− Lubił przebywać z młodym pokoleniem braci. Kleryk – złośliwie powtarzał − to synonim świeżości, zapału, entuzjazmu, a potem zostaje jedynie kler − opowiada o. Krzysztof Pałys. − Miałem przywilej opiekowania się nim przez rok. Początkowo chodziłem z listą pytań, wiedziałem, że mogę się od niego mnóstwo nauczyć. Ale po kilku miesiącach nie zadawałem już pytań. Siedzieliśmy w ciszy. Ojciec Joachim miał w sobie ciszę. Nosił w sobie pokój. Ten, o którym mówił Jezus. To się wyczuwało. Nawet gdy przychodziło się do niego do spowiedzi, proponował: „Posiedźmy sobie chwilę w ciszy”. Początkowo mnie to krępowało („Jejku, trzeba coś powiedzieć!”), ale dziś widzę, że to był skarb. Gdy jako 96-latek złamał miednicę i wiadomo było, że ona się nie zrośnie, stał się zdany na pomoc braci. Nagi, bezbronny mistyk, arystokrata. Gdy wychodziliśmy z jego celi, mówił czasem: „Padło za dużo słów”. Kochał ciszę. W niej spotykał Boga. W myśl zasady: „Posiądź spokój wewnętrzny, a tysiące ludzi osiągnie zbawienie”. Widzę go, jak siedzi i w ciszy wpatruje się w okno. To był człowiek przepełniony wdzięcznością. Żył słowami, które napisał św. Paweł (najprawdopodobniej w kryminale): „W każdym położeniu dziękujcie”. Wiedział, że jak stracimy wdzięczność, to uschniemy.

− Kiedyś wszedłem do jego celi. Leżał unieruchomiony na łóżku, bezbronny − wspomina o. Krzysztof. − Pomyślałem sobie: „Za co on może dziękować?”, a on w tym momencie powiedział: „Podziękujcie przeorowi za łóżko. Jest bardzo wygodne”. Ależ mnie dotknęły te słowa! Zrozumiałem, że o. Joachim doskonale wiedział, o czym pisał św. Paweł. Po spotkaniu z nim następowało w człowieku coś w rodzaju błysku, olśnienia, zachwytu: „To wszystko, o czym Jezus mówił w Ewangelii, jest prawdziwe. Ewangelia jest prawdziwa”. Wszędzie wożę ze sobą jego zdjęcie. Mam jego osobiste notatki (pisał po angielsku). Mam też kaptur z habitu. Po jego śmierci bracia pozabierali wszystko z jego celi. To naprawdę o czymś świadczy…•

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • katolik
    07.09.2018 08:32
    Jako nie jestem przekonany do jego "świętości". Na pewno był rodzajem wizjonera-celebryty, bardzo wspieranym w zakonie, ale świętym? Same wizje nie wystarczą. Świętość to heroizm wyznawania i praktykowania wiary katolickiej, a on był raczej liberałem do tego z wizjami, stąd popularność. Liberał ma zawsze z górki. Ale cóż, może się w czymś mylę. Pokażcie więc mi jego Krzyż niesiony ze względu na Wiarę, a wtedy będziemy mogli rozmawiać.
  • KaszEwa
    07.09.2018 19:01
    Tylko Krzyż niesiony ze względu na wiarę daje świętość? A co z tymi, którzy czystego serca, cisi, pokorni, wprowadzający pokój albo chociażby z tymi co im urągają ???
    doceń 12
  • gut
    16.08.2019 00:24
    Świetlistość Na Wyciągnięcie Ręki. ;)
    doceń 0
  • gut
    16.08.2019 00:45
    |Zawsze będziesz moim przyjacielem – za dużo wiesz.|
    |Autor Nieznany|
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji