Nowy numer 42/2019 Archiwum

Spełnić wolę Boga

„Samson” Bruce’a MacDonalda jest widowiskiem na miarę budżetu, jakim dysponowali twórcy.

Historia obdarzonego niesamowitą siłą bohatera jest powszechnie znana, nic też dziwnego, że pełne dramatycznych wydarzeń życie Samsona interesowało ludzi filmu od początków kina. Większość nakręconych filmów przedstawia jego losy zgodnie z tym, czego dowiadujemy się ze Starego Testamentu, i zachowuje płynące z tej opowieści przesłanie. Jednak scenarzyści najczęściej urozmaicają biografię Samsona wątkami fikcyjnymi, by jeszcze bardziej ją uatrakcyjnić. Rozbudowują szczególnie wątki melodramatyczne, a takich przecież w jego życiu nie brakowało. W Księdze Sędziów znajdziemy kilka przykładów szczególnej słabości Samsona wobec płci pięknej, a relacja z jedną z jej przedstawicielek doprowadziła ostatecznie do tragedii. Bohater miał również kilka innych słabości, często groziło mu śmiertelne niebezpieczeństwo, ale wychodził z niego cało dzięki głębokiej wierze. Bóg był cierpliwy.

Bóg może wszystko

Historię Samsona przekazują aż cztery końcowe rozdziały Księgi Sędziów. Samson znacznie różni się od innych jej bohaterów, którzy przewodzili Żydom w walce z wrogami. Można powiedzieć, że jest bohaterem samotnym. Nie staje na czele zbrojnego oporu. Sam zmaga się z wrogiem, czyli Filistynami, ciemiężącymi przez 40 lat lud Izraela, który popadł w ich niewolę, kiedy zapomniał o zawartym z Bogiem przymierzu. Ta samotna walka budzi nawet czasem sprzeciw jego rodaków, którzy wolą mieć święty spokój, niż po raz kolejny narażać się na zemstę ze strony swoich panów.

Samson był nazirejczykiem, czyli człowiekiem wybranym przez Boga i Jemu ofiarowanym, o czym kilkakrotnie sam wspomina w filmie. Nazirejczyk musiał przestrzegać ściśle określonych zasad. Nie mógł strzyc włosów, pić wina, soku z winogron i nie mógł zbliżać się do zmarłych. Samson nieraz naruszał te zasady. W swoim życiu ulegał emocjom, podejmując nieraz lekkomyślne decyzje. Kierował się swoimi pragnieniami, a otrzymane od Boga dary marnotrawił. Jednak w ostatnim rozdziale życia zrozumiał swoje błędy, zdobywając się na akt heroizmu. Z pewnością był jedną z najbarwniejszych biblijnych postaci. Historia Samsona zaświadcza, że Bóg może wszystko, ale wybierając człowieka, nie zawsze kieruje się jego kryształowym charakterem.

Już tytuł pierwszej ekranizacji świadczy o tym, jakie wątki najbardziej interesowały twórców zarówno tego, jak i powstałych później filmów. „Samson i Dalila” był dziełem Ferdinanda Zecci, wybitnego francuskiego reżysera, autora m.in. „Żywota i męki Jezusa Chrystusa”, pierwszego filmu w części ręcznie pokolorowanego. Film Zecci ograniczył się wyłącznie do przedstawienia historii usidlenia Samsona przez Dalilę i bohaterskiej śmierci bohatera.

Później jego losy stały się tematem ponad 50 filmów mających przynajmniej jakieś biblijne powiązania, a w tytule wielu z nich figurowała zdradliwa Dalila. Były również takie, które nie miały żadnych biblijnych konotacji. Samson był w nich po prostu obdarzonym ponadludzką siłą bohaterem, który walczył z siejącymi zło przeciwnikami. Wystarczy wymienić tytuły tych filmów, by zorientować się, o co w nich chodzi. Na czele tej listy znajdują się produkcje meksykańskie. Jest wśród nich „Samson kontra Król Gigantów”, „Samson i siedem cudów świata” czy „Samson kontra kobieta wampir”.

Z filmów będących bezpośrednimi adaptacjami biblijnych wątków z pewnością na uwagę zasługuje „Samson i Dalila” z 1949 roku, w reżyserii Cecila B. DeMille’a, twórcy wielu biblijnych supergigantów, w tym „Króla królów” i „Dziesięciorga przykazań”. DeMille uznawany jest za ojca założyciela amerykańskiej kinematografii, jego filmy odnosiły ogromne sukcesy komercyjne. W swojej ekranizacji DeMille pomija wątek przepowiedni i narodzin Samsona. Koncentruje się na losach Samsona, pomijając niektóre wątki, by ukazać bohatera w bardziej pozytywnym świetle. Przykładem jest wątek prostytutki z Gazy. Reżyser akcentuje naiwność Samsona, który daje się zwodzić kobietom. Stara się także nadać filmowi uniwersalne przesłanie, otwierając film obrazem widzianej z góry Ziemi, opatrzonym odpowiednim komentarzem. Ta wielka widowiskowa produkcja zdobyła dwa Oscary, za scenografię i kostiumy.

Zalety i wady

Niewiele filmowych opowieści poświęconych Samsonowi odznaczało się większymi walorami artystycznymi. Były to komercyjne widowiska nakręcone z większym lub mniejszym rozmachem. Natomiast zrealizowany w 1996 roku telewizyjny, prawie trzygodzinny serial warto obejrzeć ze względu na nazwisko reżysera. Był nim Nicolas Roeg, uznawany za jednego z mistrzów współczesnego kina. To, że podjął się ekranizacji kolejnej wersji historii Samsona, było zaskoczeniem, bo jego dotychczasowy dorobek nie wskazywał na to, by interesowały go tematy biblijne. „Samson i Dalila” Roega powstał w ramach wielkiego międzynarodowego cyklu „Biblia”, wydanego również w Polsce na DVD. Ze względu na metraż Roeg mógł sobie pozwolić na przedstawienie całego życia Samsona (w tej roli Eric Thal), rozpoczynając od przepowiedni anioła, który zapowiedział jego rodzicom narodziny syna. Miniserial Nicolasa Roega dosyć wiernie odtwarza losy bohatera. I chociaż znalazły się tu także wątki fikcyjne, nie osłabiają one religijnego przesłania filmu. Zdjęcia do zrealizowanego w doborowej obsadzie serialu kręcono w Maroku, a Roeg, znakomity brytyjski reżyser i operator, zadbał o efektowną wizualną stronę filmu.

Najnowszy „Samson” Bruce’a MacDonalda, z Taylorem Jamesem w roli tytułowej, posiada wszystkie zalety i wady wcześniejszych ekranizacji. Wydaje się, że scenarzyści inspirowali się niektórymi rozwiązaniami i wątkami znanymi z wcześniejszych adaptacji. Podobnie jak w filmie DeMille’a łagodzą niektóre z nich, uznając je prawdopodobnie za zbyt drastyczne, choć Księga Sędziów przedstawia te historie bez ogródek. Oczywiście w szczytnej intencji, kładąc jego błędy na karb naiwności, a nie, jak czytamy w Biblii, zgubnej żądzy.

W filmie poznajemy Samsona jako młodego człowieka, który lubi się bawić, prowokować Filistynów, a próżność prowadzi go do nieprzemyślanych czynów. Jednak nie do końca przekonują zmiany, jakich dokonują twórcy w biblijnym przekazie. W filmie Samson chce wieść normalne życie, wcale nie pragnie być sędzią, by spełnić wolę Boga. Widzi ucisk, jakiego doznają Izraelici, i chociaż z kontekstu wynika, że ma prowadzić swoich ziomków do walki z Filistynami, jest zwolennikiem rozwiązań pokojowych. Mamy wrażenie, że ściera się z Filistynami wyłącznie z przyczyn osobistych. Również wątki melodramatyczne zostały rozbudowane ponad miarę. Szkoda, że sylwetki filistyńskich władców przypominają postacie z komiksu.

Film Bruce’a MacDonalda jest widowiskiem na miarę budżetu, jakim dysponowali twórcy. Taylor James jako Samson spisuje się poprawnie. Natomiast charakteryzatorzy nie stanęli na wysokości zadania, bo momentami widz obawia się, że niektórym postaciom zaraz odpadną niedbale przyprawione brody. „Samson” nie jest filmem dla dzieci. Znajdują się w nim rozbudowane sceny walki, nieraz przydługie, np. rozprawa z całą armią Filistynów, czy sceny zadawanych Samsonowi tortur. •

Samson, reż. Bruce MacDonald, wyk.: Taylor James, Jackson Rathbone, Billy Zane, Rutger Hauer, Caitlin Leahy, USA/RPA, 2018

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji