Nowy numer 42/2019 Archiwum

I co z tego?

Pytasz, jaki jest cel modlitwy? Modlitwa jest celem.

Zapytał mnie kiedyś znajomy z drwiną w głosie: – Co wy tam robicie na tych waszych spotkaniach modlitewnych?
– No przecież się modlimy – zdziwiłem się.
– No i co z tego? Jaki z tego zysk dla parafii, dla Kościoła? – usłyszałem.

Równie dobrze mógł zapytać: „Co z tego, że oddychacie? Co z tego, że jecie i pijecie?”. I w dodatku mógłby wykazać, że nic w tym dobrego, bo przecież oddychając, emitujemy dwutlenek węgla, a jedząc i pijąc, pochłaniamy zasoby planety i zabieramy na niej miejsce. W tym kluczu nawet potępieniec mógłby kpić: „I co z tego, że jesteście zbawieni?”.

Ciekawe, że nawet wśród katolików zachowania wynikające z wiary budzą nieraz nieufność większą niż zachowania przeciwne Ewangelii. Dobiegające zza rogu pijackie śpiewy nikogo nie dziwią, ale pieśni uwielbienia mogą zaniepokoić („sekta jakaś?”). Panuje bowiem przekonanie, że stosunek do Boga – duchowość, modlitwa – jest jak jedna z wielu szufladek w szafce i nie należy jej zawartości mieszać z czymkolwiek innym. Życie duchowe wydaje się czymś ponadplanowym, niekoniecznym i niezrozumiałym, bo materialnie nieuchwytnym. Nie da się wykazać bezpośrednich jego efektów, a jego owoce można przypisywać czemuś innemu. To nie budynek kościoła, w którym każda cegła jest dowodem czyjejś aktywności. Problem polega na tym, że kto nie myśli o Kościele duchowym, daremnie wznosi kościół materialny. Kościół duchowy ostoi się, gdy runie materialny, ale materialny straci sens, gdy zabraknie duchowego. Nie zawsze rozumieją to nawet osoby oddane Kościołowi. Choćby takie jak znajomy zacytowany na wstępie. Jego pytanie na długo utkwiło mi w pamięci. Na myśl przychodziły mi liczne dzieła ewangelizacyjne, które podejmują członkowie modlących się wspólnot. Myślałem o ich aktywności w parafiach, ich szacunku do księży, o pomocy, jaką niosą potrzebującym. Aż nagle uświadomiłem sobie, że to bez sensu – wyliczać to, co Kościołowi daje trwanie jego członków na modlitwie. To jest przecież punkt dojścia!

Pytasz, człowieku, co Kościół ma z tego, że się ludzie modlą – a tu masz produkt finalny! Szczęśliwy proboszcz, którego ludzie proszą o otwarcie kościoła, bo chcą uwielbiać Jezusa. Niech skacze z radości, bo oto u niego otwiera się niebo. Po to Bóg założył Kościół, żeby doprowadzał ludzi do Niego. Żeby ludzie trwali w obecności Boga, żeby Go uwielbiali. Przecież właśnie to będziemy robić w niebie.

Niedawno w oczy rzucił mi się fragment z Jeremiasza: „Czy się w tym okazujesz królem, że masz zapał do budowania z cedru?” – pyta prorok władcę (Jr 22,15). To pytanie też do nas: czy w tym okazujemy się chrześcijanami, że za kryterium wiary uznajemy sprawy materialne, a lekceważymy duchowe?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

  • Gość Marek
    02.08.2018 22:50
    "Proboszczu, jeśli widzisz, że jakaś grupa ludzi prosi o otwarcie kościoła, bo chce w nim "uwielbiać Jezusa" (tak mówią), to wiedz, że coś się dzieje". Jako katolik mam świadomość, że modlitwa jest moim obowiązkiem wobec Pana Boga, obowiązkiem oddania Mu czci. Nigdy tej czci nie oddam doskonale. Dlatego modlitwa ma być ukierunkowana ku Ofierze, mieć Ofiarę w perspektywie. Ofiarę Mszy świętej. Tam sam Pan Jezus najdoskonalej uwielbia Boga Ojca, ponawiając swoją Ofiarę Krzyżową. Tam my, niedoskonali, możemy złączyć z Jego Ofiarą nasze modlitwy i ofiary. Czytając ten artykuł, nie mogłem się oprzeć przed tego typu dopowiedzeniem. Temat modlitwy zawsze będzie aktualny.
    doceń 4
  • MariaW
    02.08.2018 22:50
    Modlitwa rzeczywiście zawsze jest inwestycją w Kościół. Ale trzeba też zapytać, gdzie dana wspólnota się modli? Jeżeli w kościołach w obecności Najświętszego Sakramentu, to ma to wielkie znaczenie także dla ludzi, nie wchodzących w skład danej grupy. Np. ktoś niewierzący może wejść do kościoła, kiedy wspólnota się modli i może nawiązać w ten sposób związek z Panem Jezusem. Czasem grupy modlą się w innych miejscach i jest to jak gdyby ukrywanie światła pod korcem, a nie stawianie go na świeczniku.
    Natomiast to, że w Polsce jest wiele kościołów i są one żywe i dostępne dla każdego, w każdym czasie jest nie do przecenienia. Jest to niezmierzona i niezasłużona przez nas łaska Boża. Chodzi o to, że są one otwarte, dostępne dla każdego, zawsze i bezwarunkowo. Jak sam Jezus.
    Trudno sobie wyobrazić, jak wielkie rzesze ludzi przychodzą pomodlić się przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Całymi dniami, minuta za minutą, ludzie wchodzą i wychodzą, nikt ich nie sprawdza, nikt ich nie liczy. Na każdego czeka Jezus.
  • Kuba
    04.08.2018 10:17
    Modlitwa jest rozmową z kochającym Ojcem, jeśli ktoś Go nie kocha to się nie modli. Człowiek jest słaby, bez modlitwy dusza ginie, jak ciało bez powietrza. Modlitwa nie jest obowiązkiem, tylko łaską i radością. Właściwą rozmową z Bogiem, mowa ludzka jest niedoskonała, Bóg przemawia w sercu, sprawą człowieka jest to serce przysposobić żeby słyszeć Boga. Bóg nie chce się ograniczać do niedoskonałych słów, ale czeka na naszą pracę duchową, abyśmy mogli słyszeć Go w ciszy.
    doceń 2
  • Zet
    05.08.2018 09:33
    Gościu Marku, jeśli jakaś grupa chce uwielbiać Jezusa, to "rzeczywiście coś się dzieje": najlepsze, co się może dziać. Ty natomiast siejesz psychozę rzekomego zagrożenia, bojąc się samego pragnienia modlitwy i wietrząc podstęp w sytuacji, gdy świat odchodzi od Boga. Cała cywilizacja Zachodu zdradza Chrystusa, kościoły pustoszeją, a jeśli gdzieś tak się nie dzieje, ty jęczysz: "wiedz, że coś się dzieje".
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji