Nowy numer 42/2019 Archiwum

Niedaleko od Jałty

Miał być „świat według Trumpa”. Po szczycie w Helsinkach większość mówi: „świat według Putina”. A co jeśli obie wersje są poprawne?

Jeden dzień w Helsinkach zmienił całkowicie ton, jaki dominuje w analizach dotyczących układu sił na świecie. Niemal jednogłośnie wydano werdykt: Putin ma Trumpa w kieszeni. Przyznajmy – nie wyglądało to dobrze. Wizerunkowo z pewnością wygrał prezydent Rosji. Zadowolenie Putina z przebiegu spotkania z Trumpem, potwierdzone pewnymi siebie deklaracjami, było sygnałem, że to, na czym Moskwie najbardziej zależy, zostało milcząco przyjęte przez amerykańskiego prezydenta. Ale czy to, co widzieliśmy w czasie konferencji, na pewno oddaje całokształt nie tylko ustaleń, do których doszło podczas rozmowy w cztery oczy, ale i dotychczasowych działań Białego Domu wobec Kremla? I czy fatalny występ Trumpa u boku Putina przekreśla jego parcie i zdolności do zawierania korzystnych, w jego mniemaniu, umów?

Nie wiemy, co naprawdę wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami w Helsinkach. Ale „świat według Putina” niekoniecznie wyklucza realizację „świata według Trumpa”. Osobne pozostaje pytanie, czy tym bardziej nie powinno to budzić naszego niepokoju.

Autograf Putina

„Tak wygląda konferencja prasowa, kiedy agent spotyka się z oficerem prowadzącym” – w ten dosadny sposób wspólne wystąpienie Donalda Trumpa i Władimira Putina skomentował Michael Steele, były przewodniczący Komitetu Krajowego Partii Republikańskiej. Oddał nastroje, jakie panowały chyba u większości klasy politycznej USA po szczycie obu przywódców w Helsinkach. Zwłaszcza wypowiedzi Trumpa, podważające wiarygodność amerykańskich służb specjalnych w śledztwie dotyczącym domniemanego wpływu Rosji na ostatnie wybory w USA, w połączeniu z pochwałą Putina za „gotowość współpracy” w tym zakresie mogły szokować nawet największych zwolenników amerykańskiego prezydenta. O skali oburzenia uległością Trumpa wobec Putina świadczyć może fakt, że fala krytyki spadła na prezydenta także ze strony dotychczasowych sojuszników. Nawet prowadząca jeden z programów w przychylnej Trumpowi telewizji Fox News, Abby Huntsman, napisała na Twitterze: „Żadne negocjacje nie są warte wrzucenia swojego kraju i narodu pod autobus”. Pikanterii dodaje fakt, że Huntsman to córka ambasadora USA w Moskwie. Mniej dyplomatycznie zareagował Arnold Schwarzenegger. „Stałeś tam jak fajtłapa. Zastanawiałem się, kiedy poprosisz go [Putina] o autograf” – zwrócił się do amerykańskiego prezydenta znany aktor w nagraniu zamieszczonym na Twitterze.

Handlowanie światem

Można by mnożyć podobne wypowiedzi i bardziej poważne analizy, sprowadzające się do jednego: Trump uległ Putinowi. Albo pokazał, kim naprawdę jest (w domyśle: rosyjskim agentem lub co najmniej pożytecznym idiotą). A z tego już prosty wniosek: nowy ład na świecie na następne dekady podyktuje Władimir Putin przy cichej akceptacji lub realnym wsparciu obecnego lokatora Białego Domu. Ciekawe, że większość dzisiejszych krytyków Trumpa nagle „zapomniała”, jak parę lat temu Barack Obama, sądząc, że mikrofony są już wyłączone, nachylił się „poufnie” do Dmitrija Miedwiediewa i obiecał „większą elastyczność” po spodziewanej reelekcji, na co rosyjski partner odpowiedział: dobrze, przekażę Władimirowi…

Czy teraz również doszło do jakiegoś dealu, na którym przede wszystkim zyska Putin? Nie ma powodów, by całkowicie odrzucać taki scenariusz. Szczyt w Helsinkach potwierdził to, co jest oczywiste co najmniej od wygrywanej przez Rosję wojny w Syrii: bez Putina nie ma mowy nie tylko o jej zakończeniu, ale też o jakichkolwiek rozmowach o nowym podziale wpływów na Bliskim Wschodzie. A ponieważ to region najbardziej wrażliwy w amerykańskiej układance, jest pole do negocjacji również w innych obszarach. Dla strony amerykańskiej to przede wszystkim region Pacyfiku i rosnąca rola Chin, dla strony rosyjskiej – utrzymanie, odbudowa i poszerzenie politycznej i gospodarczej strefy wpływów od Europy Środkowo-Wschodniej przez Kaukaz po Daleki Wschód… gdzie znowu spotyka się z pozycją i ambicjami Stanów Zjednoczonych. A skoro obszar wspólnych zainteresowań i możliwej „wymiany przysług” jest tak szeroki, a siła negocjacyjna USA nie zależy wyłącznie od stanowczości lub „chwili słabości” amerykańskiego prezydenta, należy zakładać, że w Helsinkach doszło co najmniej do zarysowania szkicu mapy wpływów, wzajemnych ustępstw i możliwych kooperacji USA z Rosją.

Oddech dla Syrii

Jeśli traktować serio to, co obaj przywódcy powiedzieli lub co pominęli milczeniem podczas wspólnej konferencji prasowej, można wysnuć co najmniej kilka wniosków dotyczących prawdopodobnych ustaleń. Po pierwsze: Syria, Iran, Izrael i, szerzej, Bliski Wschód. Donald Trump referował: „Podkreśliłem znaczenie wywierania presji, by powstrzymać jego [Iranu] ambicje nuklearne i kampanię przemocy na Bliskim Wschodzie. Szczegółowo omówiliśmy kryzys w Syrii – jest on złożony. Współpraca między naszymi krajami ma potencjał, by ocalić setki tysięcy istnień. Wyjaśniłem też, że Stany Zjednoczone nie pozwolą Iranowi na czerpanie korzyści z naszej udanej kampanii przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu”. Trump zapowiedział również, że USA i Rosja będą „współpracować na rzecz bezpieczeństwa Izraela”, a wojskowi amerykańscy i rosyjscy „dobrze się dogadują, być może lepiej niż nasi politycy”.

Można z tego wyczytać następujące ustalenia: po pierwsze, jest szansa na zakończenie wojny w Syrii. Ustępstwo USA, wymuszone już dawno aktywnością Rosji w tej wojnie, polega na zgodzie na pozostanie u władzy Baszszara al-Asada. Wcześniej Waszyngton wspierał niemal wszystkie siły, które z prezydentem Syrii walczyły. Kontekst był oczywisty: to sojusznik Iranu, a Iran jest wrogiem USA, Izraela i najważniejszego arabskiego sojusznika Ameryki – Arabii Saudyjskiej. Co w zamian mógł zaoferować Putin? Oczywiście obietnicę wywarcia presji na Iran, by przestał zagrażać Izraelowi, czego pierwszym widocznym znakiem ma być odcięcie siłom irańskim dostępu do pogranicza izraelsko-syryjskiego na Wzgórzach Golan.

Ukraina przepadła?

Panowie niemal na pewno dogadali się w sprawie handlu gazem. „USA są teraz jednym z największych producentów gazu i będą z Rosją konkurować na tym rynku w Europie, gdy powstanie gazociąg Nord Stream 2” – powiedział Trump. Biorąc pod uwagę jego wcześniejsze deklaracje, że nowy gazociąg z Rosji jest szkodliwy dla Europy, oraz idące za tym sankcje nałożone na firmy uczestniczące w tym projekcie, można mówić o zmianie: Ameryka nie będzie blokować budowy kontrowersyjnego gazociągu, ale też nie zamierza rezygnować z konkurowania z rosyjskim gazem, czego dowodem są już podpisane umowy, m.in. z Polską, na dostawę amerykańskiego LNG. Tutaj dochodzi sprawa trzecia – Ukraina. Ukraińcy mają powody do obaw. Znaczące jest to, że tylko Putin referował ten temat. Podkreślił, że w sprawie Krymu obaj przywódcy reprezentują odmienne stanowiska, przy czym dla Rosji „sprawa jest zamknięta”. Równie znaczące jest podkreślenie, że Rosja liczy na rolę USA w „bardziej stanowczym naleganiu” na Ukrainę w sprawie realizacji porozumień mińskich. Brak reakcji Trumpa był bardzo wymowny.

„Nasz przyjaciel Xi”

Wielkimi nieobecnymi tematami podczas wspólnej konferencji prasowej były Chiny i Europa Środkowo-Wschodnia. O ile tuż przed rozmową w cztery oczy Donald Trump, już siedząc obok Władimira Putina, powiedział przed kamerami, że będą rozmawiać m.in. o „naszym przyjacielu prezydencie Xi Jinpingu”, o tyle o naszym regionie wprost obaj przywódcy nie zająknęli się ani razu. Dobrze to czy źle? Być może był to jeden z tematów, o których panowie rozmawiali za zamkniętymi drzwiami, a o którym nie wspomnieli publicznie. Skoro temat Nord Stream 2 był jednym z kluczowych zagadnień, to nie mogło obejść się bez zahaczenia o kwestię Polski, która najgłośniej przeciwko niemu protestuje i u granic z którą Rosja prowadziła największe manewry wojskowe od lat, łącznie z symulacją ataku nuklearnego na Warszawę, ani tym bardziej kwestii krajów bałtyckich, które w razie stawiania przez Rosję warunków za trzymanie strony USA w sporze z Chinami są pierwsze – po Ukrainie – do „wystawienia na sprzedaż”. Te mało optymistyczne scenariusze nie są pozbawione podstaw, biorąc pod uwagę zachowanie i często zaskakujące deklaracje Trumpa. Trzeba jednak konfrontować je z realnymi działaniami administracji Białego Domu. A te pozwalają przynajmniej mieć nadzieję, że „wizerunkowa uległość” wobec Putina jest takim samym elementem długofalowej taktyki jak „wizerunkowa stanowczość” wobec europejskich przywódców. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie jako events programmer, odpowiedzialny m.in. za organizację festiwalu filmowego „Across the borders" i współpracę z brytyjskimi instytucjami kulturalnymi. W „Gościu" od 2006 r. Autor wywiadu rzeki z ks. Henrykiem Bolczykiem „Mocowałem się z Bogiem", wywiadu rzeki z ks. Markiem Dziewieckim „Psycholog w konfesjonale" oraz współautor zbioru reportaży z Bliskiego Wschodu „W drogę ze św. Pawłem". Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Syrii, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi, Wielkiej Brytanii i innych. Publikował m.in. w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus"), „Cywilizacji", Onet.pl. Jest również założycielem i właścicielem Wydawnictwa Niecałe (wydaje szeroko rozumianą literaturę faktu). Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, życiem Kościoła i teologią, a także fotografią, filmem, turystyką i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii i Bałkanów, a także związane z życiem Kościoła na świecie i nową ewangelizacją.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji