Nowy numer 50/2018 Archiwum

Bardziej kochamy Amerykę czy Europę?

Według wielu komentatorów na naszych oczach rozpada się jedność Zachodu. Ale czy taki twór jak „Zachód” kiedykolwiek istniał?

Drogi Ameryki i Europy wydają się rozchodzić. Amerykański prezydent Donald Trump zdaje się  coraz bardziej zniecierpliwiony postawą zachodniej Europy. Chociaż jest ona chroniona przez militarny parasol USA, niewiele krajów z tej części świata chce wystarczająco dokładać się do wspólnej obrony w ramach NATO. Na domiar złego USA ma olbrzymi deficyt w handlu z Unią Europejską, czego beneficjentem są przede wszystkim Niemcy. Te same Niemcy, które często stają okoniem wobec Amerykanów w realizowanej przez Waszyngton polityce zagranicznej.

Rozłam między Ameryką a Europą nie jest dziełem Trumpa. On tylko przyśpieszył i tak toczący się proces. Zainteresowanie USA od dawna przesuwało się w stronę Pacyfiku. Wiele celów Waszyngtonu i stolic europejskich zaczęło być ze sobą rozbieżnych. Tak było w wypadku interwencji w Iraku czy teraz w kwestii Iranu. Nie należy tez zapominać, że Stany Zjednoczone i Unia Europejska są dla siebie rywalami gospodarczymi. A na wszystko nakładają się coraz większe różnice kulturowe pomiędzy dwoma brzegami Atlantyku.

Dla wielu Polaków taka sytuacja wydaje się niezwykle trudna. Niektórzy traktują ją w kategoriach „rozwodu” Ameryki i Europy. Kogo mamy wybrać: Waszyngton czy Brukselę? Ale taki dylemat ma sens tylko wtedy, jeśli sami siebie traktujemy jak dzieci. A chyba tak nie jest. Jeśli nie chcemy być traktowani jak niedojrzały kraj, nie powinniśmy się zachowywać tak, jakbyśmy potrzebowali geopolitycznego „rodzica”. Polska ma z Europą i Ameryką robić interesy i zawierać sojusze, a nie chować się pod ich spódnice.

Sytuację rozdźwięku pomiędzy Europą a Ameryką powinniśmy próbować wykorzystać. Przede wszystkim zwiększając naszą niezależność. Silna Polska jest dobrym partnerem dla USA w mocno sceptycznej wobec Amerykanów Unii Europejskiej. Możemy więc zachęcać Waszyngton do wsparcia inicjatyw umacniających pozycję naszego kraju i naszego regionu na kontynencie. Przykładem jest chociażby inicjatywa Trójmorza. Ma ona pomóc w uniezależnianiu się Europy Środkowo-Wschodniej od gazowego uścisku Kremla.

Gwarantem naszego bezpieczeństwa i suwerenności nie jest przynależność do mitycznego „Zachodu”. Ten okazuje się coraz bardziej tylko publicystycznym tworem. Gwarantem dla siebie powinniśmy być my sami. W pierwszej kolejności powinniśmy zadbać o naszą gospodarkę i o stan naszej armii. Na sojuszach powinniśmy się opierać dopiero w drugiej kolejności. A już jakaś abstrakcyjna „przynależność cywilizacyjna” to sprawa nawet nie trzecio-, ale czwartorzędna.

Świat nabrał tempa. W siłę rosną Chiny i Indie. Coraz bardziej agresywna jest Rosja. Rośnie zagrożenie ze strony fundamentalistycznego islamu. Europa znaczy w świecie coraz mniej. Amerykanie muszą bronić swoich pozycji bez oglądania się na sentymenty. Polska musi do zachodzących zmian odpowiednio się ustawić. A zrobi to, kiedy wreszcie weźmie się w garść i przestanie płakać nad „rozwodem Zachodu”.

« 1 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

  • Bronisław
    14.07.2018 14:36
    Czy możemy opierać się na Unii, która realizuje tylko interesy niektórych? Nord Stream 2, dusery z Putinem, narzuca ie wszystkim skrajnie lewicowych koncepcji polityczych i kulturalnych, szykanowanie Polski pod pretekstem dochodzenia od państwa prawa, by naprawdę bronić interesów Niemiec, samobójcza polityka imigracja, na szczęście powoli zmieniana, przy tej okazji zmuszanie na siłę wszystkich, w tym Polskę, do realizowania "jedynie słusznej" formy pomocy migrantom, ograniczanie podstawowych praw i wolności poprzez rosnące wpływy ideologii politycznej poprawności... Czyżbym czytał forum gazety, "której nie jest wszystko jedno"? PS A z Amerykanami (i wszystkie innymi) powinniśmy rozwijać relacje w oparciu o nasze, polskie interesy.
    doceń 3
  • Dremor
    14.07.2018 14:52
    Serio Pan Redaktor wierzy w to mityczne "Trójmorze"? Przecież kraje naszego regionu nie mają ani potencjału militarnego, ani ekonomicznego. Praktycznie każdy z krajów mających wchodzić w skład Trójmorza jest ekonomicznie uzależniony od Niemiec, pozostających podstawowym partnerem gospodarczym. Wszystkie kraje regionu wzięte do kupy mają PKB na poziomie 1/5 PKB samych tylko Niemiec, jak więc mamy być przeciwwagą dla Unii Europejskiej, Rosji, czy USA? Z militarnego punktu widzenia jest jeszcze gorzej, żaden z krajów regionu nie posiada arsenału nuklearnego, więc w przypadku zagrożenia z którejkolwiek strony szybko podzielimy los Ukrainy. Z tą różnicą, że tym razem Unia Europejska nie odpowie sankcjami na agresora, bo nie będziemy krajem stowarzyszonym.

    Inna sprawa, jak niby ma się utrzymać sojusz krajów, które mają totalnie rozbieżne interesy? Polska chcąca sojuszu z USA, Czechy związane z Niemcami i Węgry będące w energetycznym sojuszu z Rosją mają tworzyć jeden twór będący w opozycji do mocarstw?

    Przepraszam, ale jedyne do czego nadaje się Trójmorze to na temat jakiejś książki science-fiction, którą z miłą chęcią bym przeczytał, bo lubię światy alternatywne i cenię rodzimych pisarzy s-f. Ale jeśli chodzi o realną politykę, to im szybciej ten pomysł zostanie pogrzebany, tym lepiej.
    doceń 16
  • ANTONI
    16.07.2018 11:24
    Widzę, że autor ma fantazję na temat mocarnej, niezależnej i silnej Polski w regionie i świecie. Niestety, Polska bez sojuszu nic nie znaczy, choćby miała ładować w armię 10% PKB. Polska gospodarczo jest związana z Niemcami, USA stanowi tarczę przeciw Rosji , Chiny jako przeciwwaga, Rosję odcinać. To jest polityka zagraniczna Polski od 30 lat i nic się nie zmieni ze względu na geografię. Autor mówi, że Polska powinna zadbać o siebie i to robi. Uważam, że Europa powinna zadbać o siebie, chociażby przez stworzenie wspólnej armii. Tworzenie sojuszu Polski z Bułgarią i Rumunią nie zaszkodzi, może się przydać dostęp do Morza Czarnego, choć te kraje nic nie znaczą na morzu. Tam rządzi Turcja z Rosją i będą kontrolować ten szlak w czasie wojny.
    doceń 8
  • SGGW
    16.07.2018 13:32
    Krótko : oto wynurzenia trolla.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.