Nowy numer 28/2018 Archiwum

Likwidacja przeszłości

Zła przeszłość to historia, zła przyszłość to decyzja.

Od czasu upowszechnienia internetu co jakiś czas ktoś domaga się usunięcia z zasobów archiwalnych „Gościa Niedzielnego” wzmianki o sobie. Bo na przykład ten ktoś udzielił kiedyś „Gościowi” wywiadu, a dzisiaj jakoś nie chce, żeby świat o tym wiedział. Albo w jakimś tekście wystąpił jako dobry mąż i nawet pozował z żoną do zdjęcia, a dzisiaj dalej jest dobry dla żony, tyle że nie swojej. Albo ktoś wtedy był księdzem, a dzisiaj już nie za bardzo. Albo ktoś mężnie dawał na łamach świadectwo swojej chrześcijańskiej wiary, no ale teraz ma firmę, której klienci niekoniecznie lubią te rzeczy, więc sami rozumiecie…

Wraz z wejściem przepisów RODO wydało się ludziom, że mają teraz prawo do wymazywania każdego śladu, jaki kiedykolwiek gdziekolwiek zostawili. Zwłaszcza w internecie, gdzie każdego łatwo namierzyć i sprawdzić, co kiedyś robił i mówił.

Cóż, bywa, że rzeczywiście trzeba kogoś schować, jednak gdyby przychylić się do wszystkich żądań usuwania zdjęć i wzmianek o kimś, kto kiedyś się przecież na nie zgodził, oznaczałoby to dewastację zawartości archiwalnych numerów czasopism. I tym samym fałszowanie historii. W imię czego należałoby to robić? W imię tego, że ktoś nie chce ponosić konsekwencji swoich decyzji? No to niech dłużnik powie to bankowi, któremu zalega grubą kasę. Pewnych rzeczy nie da się cofnąć – i bardzo dobrze. Nawet gdy wczorajsze rzeczy dziś są niewygodne, są częścią mojej historii. Udawanie, że ich nie było, jest nieskuteczne, bo kiedyś i tak każdy detal naszego życia stanie się jawny.

Ukrywanie i wypieranie to nie jest sposób Ewangelii. Święty Paweł nie udawał, że od becika był gorliwym apostołem Jezusa Chrystusa. Wielokrotnie przyznawał się do swojej krwawej antychrześcijańskiej przeszłości. I nie szkodziło to ani jego reputacji, ani ewangelizacji. Przeciwnie – podnosiło jego wiarygodność. Widziałem ten mechanizm wielokrotnie, słuchając świadectw byłych narkomanów, byłych przestępców, kobiet, które dopuściły się aborcji, i wielu innych „byłych”. Oni wszyscy publicznie świadczyli, że szli złą drogą, a słuchacze płakali, słysząc, jak Bóg umie wyprowadzać ludzi z opresji. I jasne się dla wszystkich stawało, że właśnie to, co było tragedią tych ludzi, ich wstydem i ciemnością, teraz wzmaga ich ewangelizacyjną skuteczność.

Gorzej, że u niektórych ta przeszłość była chrześcijańska, a teraz im to uwiera, bo na przykład przeszkadza w robieniu interesów. I chcą, de facto, cichaczem zaprzeć się swojej wiary, lecz ich dawne publiczne deklaracje im to utrudniają.

Cóż – jeśli żałują publicznego przyznawania się do Chrystusa, to i publicznie się teraz powinni od Niego odżegnać, a nie znikać z ewidencji i grać wiernych przed wiernymi, a pogan przed poganami. Bo fatalnie jest zdradzić Chrystusa, ale jeszcze gorzej udawać, że się dalej przy Nim jest.

« 1 2 »
oceń artykuł
  • Gość
    05.07.2018 08:30
    Zachęcanie do apostazji też nie jest dobrym wyjściem.
  • gut
    05.07.2018 16:55
    Rzeczywiście dziwaczna sprawa... ;)
    doceń 4
  • paulus
    05.07.2018 18:37
    Barbara..miej serce patrzaj sercem….tak pan Franciszek podosi wysoko popzreczke...cwiczeniem dojdziesz do mistrzostwa...Szczesc Boze.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji