Reklama

    Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Przycięte rośnie lepiej

Wezmę, ułamię, zasadzę – prorockie zapowiedzi działania Boga. Boimy się takiego Jego działania, które może oznaczać poniżenie, przycinanie lub przenoszenie.

Większość współczesnych chrześcijan nie uznaje Boga, który ma autentyczne wymagania w stosunku do swych wyznawców, wyobrażając Go sobie raczej jako kamerdynera, który zaspokaja ich potrzeby na wezwanie, lub jako terapeutę, którego zadaniem jest sprawić, by ludzie dobrze czuli się sami ze sobą. „Kogo miłuje Pan, tego karze, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje” – mówi św. Paweł (Hbr 12,6). I dodaje: „Jakiż to bowiem syn, którego by ojciec nie karcił? Jeśli jesteście bez karania, którego uczestnikami stali się wszyscy, nie jesteście synami, ale dziećmi nieprawymi… Czyni to dla naszego dobra, aby nas uczynić uczestnikami swojej świętości” (Hbr 12,7-8.10). I wszystko jasne. Gdy dwoje dzieci bawi się bezmyślnie na jezdni i gdy w pewnej chwili jakiś mężczyzna ratuje je spod kół nadjeżdżającego pojazdu, a następnie krzyczy na jedno z nich, łatwo się domyślić, którego z nich jest ojcem. Obojętność jest obca miłości. Jeśli cię kocham i mi na tobie zależy, nie pozwolę, by twoje życie zamieniło się w zapuszczony i zachwaszczony ugór. Powinniśmy się cieszyć, że Bóg uważa nas za wartych poświęcenia swego czasu i wysiłku, żeby nas poprawić. Karcenie przez Boga służy przynajmniej trzem celom: nakłania nas do pokutowania, oczyszcza nas i uświęca oraz od czasu do czasu zmienia kurs naszego życia, kierując nas na ścieżkę, którą Bóg uważa za lepszą. Wiara wielu ludzi niezmiernie się wzmocniła dzięki doświadczeniom, które na pierwszy rzut oka nie wydawały się sympatyczne, wręcz budziły grozę.

Upomnień może nam udzielać Opatrzność za pośrednictwem naszych najbliższych. Ale jeśli nie przyjmujemy napomnienia, inne osoby mogą przestać go nam udzielać, mimo że nas kochają. Jeśli będziemy uparci i nie będziemy wprowadzać w czyn upomnień kochającego Boga, On także ich zaniecha. Na klasztorze na Monte Cassino znajduje się napis „Succisa virescit”, co oznacza: „przycięte, wyrośnie na nowo”. Każda osoba i społeczność musi być nieustannie weryfikowana co do jakości życia na podstawie Bożych nakazów. Dobroć, która pozwala na wszystko, nie przynosi żadnego pożytku. Czasami dobroć zmusza nas do powiedzenia „nie” i do podjęcia ryzyka sprzeciwu. Najtrudniejszą sztuką jest sztuka korygowania samego siebie.

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.