Nowy numer 46/2019 Archiwum

Bez terapii szokowej

O tym, jak połączyć w parafii stare z nowym, nie wylewając przy tym dziecka z kąpielą, z o. Bogdanem Kocańdą OFM Conv rozmawia Marcin Jakimowicz.

Marcin Jakimowicz: Ewangelizacja na blokowiskach to obrazek, który stał się już duszpasterską „klasyką gatunku”. A na wsi, gdzie wszyscy spotkają się jutro pod sklepem?

O. Bogdan Kocańda: Te granice się zacierają. Wieś bardzo się zmienia. Mieszkańcy wiosek należących do naszej parafii coraz rzadziej zajmują się uprawą ziemi. Pracują w mieście. Zmienia się ich mentalność i podejście do Kościoła, kapłanów. Coraz częściej powtarzają w domach to, co usłyszeli w pracy czy wyczytali w internecie. Gdy trafiłem do Rychwałdu, nie zacząłem z „grubej rury” prowadzić duszpasterstwa w duchu nowej ewangelizacji.

Spłoszyłby Ojciec wiernych, którzy nie lubią terapii szokowej?

Bardzo nie lubią. Pamiętajmy, że mówimy o góralach.  (śmiech) Zacząłem pracę w domu rekolekcyjnym. Na kursy, rekolekcje przyjeżdżali ludzie z całej diecezji. Po latach wytworzyło się środowisko i to ono zaczęło ewangelizować.

Jak górale patrzyli na takie nowinki?

Dziwili się. Zadawali wiele pytań. A ponieważ początkowo nie mieli odwagi zapytać osobiście proboszcza, czasami rozmawiali za moimi plecami…

Żywiecczyzna szemrała jak górski potok...

Tak. (śmiech) Potem ludzie zaczęli się oswajać. Przychodzili na Msze z modlitwą o uzdrowienie. Z czasem kościół wypełnił się po brzegi.

Jak opowiedzieć mieszkańcom wsi w sposób nowoczesny Dobrą Nowinę, by nie podeptać niezwykle cennej formy ludowej pobożności?

Choć w Rychwałdzie pracuję już czternaście lat, proboszczem jestem dopiero od sześciu. Bardzo cenię ludową pobożność. Mamy dwa rodzaje wspólnot: tradycyjne (działające przy parafii) i ewangelizujące (związane z domem rekolekcyjnym).

Wyczuwa się między nimi wysokie napięcie?

Nie! Współpracują, prowadzą wspólne dzieła. Pamiętajmy, że Kościół oddycha dwoma płucami: Tradycji i tego, co dziś mówi do niego Duch Święty. Te światy absolutnie się nie wykluczają.

Czy metody, które sprawdzają się w ramach akcji „Bóg w wielkim mieście” wśród ludzi pędzących na stację metra, zdają egzamin w scenerii rodem z programu „Rolnik szuka żony”?

Nie. I powiem więcej: nie muszą. Potrzebujemy dwóch płuc. Tradycji i nowej ewangelizacji. Dzięki nim Kościół wzrasta, nie grzęźnie w stagnacji, ale zmierza krok po kroku do królestwa niebieskiego.

Co spaja te światy?

Maryja. Z właściwą sobie delikatnością łączy nowe i stare. Na nabożeństwie fatimskim nie da się wcisnąć szpilki: przy ołtarzu modli się czterdziestu kapłanów, przyjeżdża pięć tysięcy ludzi (sama parafia liczy dwa). Widzę mnóstwo młodych. Trudno zaparkować samochód, więc pozwalamy, by wierni ustawiali auta w niezagospodarowanej części cmentarza. Uczę się łączyć stare i nowe. Mamy przy kościele wielki namiot, w którym latem prowadzimy akcje ewangelizacji w Beskidach, od nas wyszła propozycja spotykania się na górskich szczytach.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Zobacz także

  • lupek
    24.05.2018 07:32
    "Jeśli nawróci się ktoś w domu, przyciąga często do wspólnoty całą rodzinę." Czyli nawrócenie równa się wstąpienie do wspólnoty. Ciekawe. Poza wspolnotą nie ma katolicyzmu? I oczywiście znowu kursy Alpha jako droga do oświecenia. To zlikwidujmy fikcję obowiązkowej 12-letniej katechizacji, skoro jest nieskuteczna, a zróbmy kurs Alpha w najbliższej knajpce.
    doceń 2
  • Czytelnik
    06.11.2019 20:07
    Rzecz jasna, że Kościół stanowimy my, czyli chrześcijanie w parafiach. Wspólnoty powstałe w parafii czy też międzyparafialne obdarowywane są rozmaitymi charyzmatami Ducha św.,więc pomagają nam poszczególnym ludziom w poznawaniu i rozpalaniu osobistej miłości ku Bogu.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji