Nowy numer 32/2020 Archiwum

Wiatr niekonwencjonalny

Duch Święty nie likwiduje przeszkód – daje siłę, żeby je przeskoczyć.

Przy moim rodzinnym domu rosną olbrzymie klony, teraz już mocno przerzedzone. Gdy byłem dzieckiem, robiły na mnie duże wrażenie, zwłaszcza podczas wichury. Korony drzew, gęsto ulistnione, chwiały się wtedy na wszystkie strony, wydając potężny szum, wręcz huk. Na tej podstawie „odkryłem”, skąd bierze się wiatr: otóż robią go drzewa.

Mylenie skutku z przyczyną to częsta rzecz i niekoniecznie przechodzi z wiekiem (chyba że od trumny). Dotyczy to zwłaszcza spraw duchowych. Bóg stwarza ludzi, a ci sądzą, że to oni tworzą Boga. Oceniają sprawy po tym, co widzą i słyszą, tak jakby cała rzeczywistość była widzialna i słyszalna. A nawet gdy dzieją się rzeczy niewidziane i niesłychane, oni je tłumaczą według znanych sobie schematów. To dlatego gdy kiedyś Bóg Ojciec przemówił do Jezusa słyszalnym głosem, ludzie powiedzieli: „zagrzmiało” (por. J 12,28).

No jasne. Wszystko musi pasować do naszego małego, ziemskiego grajdołka, a i ten grajdoł musi dostosować się do naszych o nim przekonań. Bo Bóg przecież nie mówi z nieba, używając fal dźwiękowych. Bóg nie robi tego i tamtego, no a gdyby wyjątkowo zrobił coś niekonwencjonalnego, przecież byśmy to zauważyli.

No nie! Bóg cały czas robi rzeczy niekonwencjonalne, ale wielu Go konwencjonalnie tłumaczy. To jest ta ludzka „racjonalność”, wynikająca nie z wiedzy, tylko z przekonania, że to, co wiem, to już cała wiedza. Że nie ma innych światów, nie ma innego życia i innych zasad nim rządzących. A jeśli są, to nie mają z naszym światem żadnej styczności.

Podobnie myśleli zebrani w Jerozolimie, gdy pewnego dnia zobaczyli wysypującą się z Wieczernika grupkę dziwnie zachowujących się ludzi. „Upili się młodym winem” – o właśnie, to jest wyjaśnienie „racjonalne”. Ale już nikt nie potrafił wyjaśnić, skąd ci ludzie mają taką śmiałość, że mówią publicznie i głośno o Jezusie, skoro jeszcze przed chwilą nie mieli odwagi nawet nosa za drzwi wystawić. I co więcej – nie dało się wytłumaczyć, dlaczego każdy rozumie w swoim języku to, co oni mówią.

To ciekawe: ich sytuacja nie zmieniła się ani trochę, ale oni się zmienili – i zaczęli zmieniać świat.

To się wciąż powtarza – gdzie zstępuje Duch Święty, tam znika strach, a w jego miejsce pojawia się zapał do głoszenia Ewangelii. A gdy się ją głosi, okazuje się, że ona do ludzi nadzwyczajnie trafia. Kto zaś ją przyjmuje, sam otrzymuje Ducha Świętego i zaczyna rozumieć, jak był ślepy i nieracjonalny w swoim płaskim „racjonalizmie”.

Jeśli jest problem z głoszeniem Ewangelii, to głównie tam, gdzie ludzie próbują upchnąć Ducha Świętego w klatce własnego pomysłu. I nic z tego nie wychodzi. Człowiek się namacha, daremnie próbując wywołać wiatr, a wystarczy zrobić żagiel i nastawić go na wiatr, który nadejdzie. A nadejdzie, bo jak obiecał Jezus, Bóg da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także