W opublikowanym na Facebooku liście do dr. Stefana Leykum ze wspomnianego uniwersytetu, Michael Kott przyznał, że z zaskoczeniem, a nawet z pewnym niezadowoleniem odebrał użycie pod adresem jego dziadka określenia: "żydowski matematyk". Zauważył, że owszem, wedle praw niektórych krajów i w opinii niektórych ludzi, jego dziadek był Żydem. - Jednak według jego własnego zdania, był on polskim matematykiem. Choć nigdy nie odcinał się od swych żydowskich korzeni, nigdy nie myślał o sobie inaczej niż jako o Polaku i uważał, tak jak ja, że tożsamość jest przede wszystkim wyborem - stwierdził mieszkający w Waszyngtonie Michael Kott.
- Dla każdego, kto go znał czy czytał jego pamiętniki - dostępne obecnie także po niemiecku pod tytułem "Erinnerungen und Aufzeichnungen" - jest jasne, że mój dziadek myślał o sobie jako o Polaku, tout court, niezależnie od tego, co inni moga o tym mówić czy myśleć - napisał Kott do dr. Leykum.
Potwierdził przy tym, że Hugo Steinhaus wywodził się z rodu kapłańskiego (Cohen), a więc wedle tradycji był w linii prostej potomkiem Aarona, brata Mojżesza. - Uważał jednak ten fakt za tak mało znaczący, że nigdy nie wspomniał o tym, ani mnie, ani mojej matce - stwierdził Kott. Dodał, że sam dowiedział się o tym przypadkowo, wiele lat po śmierci dziadka, gdy odwiedził grób swego przodka na zaniedbanym cmentarzu na przedmieściach Jasła.
- Doceniam Pańskie dobre intencje, ale mogę mieć jedynie nadzieję, że punkt widzenia Steinhausa na jego własne dziedzictwo znajdzie swoje odbicie podczas uroczystości (odsłonięcia tablicy w Getyndze - przyp. jdud) - napisał do niemieckiego naukowca wnuk wybitnego matematyka.








