GN 37/2018 Archiwum

Chrystianofobia po polsku

W uznawanym za ostoję katolicyzmu kraju zdarzają się przypadki dyskryminacji chrześcijan. Potwierdzają to dane przedstawione w monografii „Wolność religijna. Wybrane zagadnienia”.

Z lektury wydawanych co dwa lata raportów „Prześladowani i zapomniani” wynika, że co roku ok. 350 mln wyznawców Chrystusa jest poddawanych różnym formom dyskryminacji. Nasi bracia w wierze nie mogą gromadzić się na wspólnej modlitwie, księża za działalność duszpasterską trafiają do więzień. Utrudnianie praktykowania wiary w takich krajach jak Korea Północna, Syria czy Iran coraz częściej przekształca się w krwawe represje. Z danych opublikowanych przez Pomoc Kościołowi w Potrzebie w 2013 r. wynika, że na świecie co 5 minut ginie jeden chrześcijanin.

Na Starym Kontynencie wierzący nie muszą obawiać się o swoje życie, ale to nie oznacza, że cieszą się pełną swobodą praktyk religijnych. Z tzw. miękkim prześladowaniem chrześcijan, polegającym m.in. na eliminacji symboli religijnych z przestrzeni publicznej i kneblowaniu ust osobom wierzącym, które sprzeciwiają się lewicowej ideologii, można spotkać się praktycznie w każdym zachodnim państwie.

Swoista chrystianofobia zaczęła docierać także do Polski, którą już w 2012 r. amerykański instytut badawczy Pew Research Center zaklasyfikował jako kraj o średnim poziomie wrogości społecznej względem religii. O rosnącej nienawiści do Kościoła świadczą m.in. tegoroczne protesty przeciwko zakazowi tzw. aborcji eugenicznej. Pod Pałacem Arcybiskupów w Warszawie agresywni manifestanci walili pięściami w drzwi, krzycząc: „Hej, klecho, wyjdź po dobroci!”. Z danych opublikowanych przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego wynika, że podobnych aktów wrogości, skierowanych zarówno przeciwko duchownym, jak i świeckim, jest znacznie więcej.

Przemoc słowna

– Zadaliśmy parafiom pytanie, czy pracujący tam księża doświadczyli dyskryminacji lub nierównego traktowania. Ponad 12 proc. badanych, czyli dokładnie 1118 kapłanów, przyznało, że tak – mówi GN ks. dr Wojciech Sadłoń, dyrektor ISKK. Instytut wspólnie z Ordo Iuris i PKWP przygotował publikację na temat wolności religijnej. Jej naruszeniom przyjrzano się podczas badań przeprowadzonych w latach 2012–2014. Ich wyniki były znane opinii publicznej od dawna, ale dopiero przy okazji wydania książki opublikowano ich pełną treść. Statystyki mówią, że duchowni spotykali się głównie z przemocą słowną: obraźliwymi komentarzami i obel- gami (77,8 proc.). Tego samego doświadczały osoby świeckie (54,2 proc. wszystkich zgłoszeń), które podkreślały, że nie czują się swobodnie ze swoją wiarą w miejscach pracy, szkołach i na uczelniach. W niektórych sytuacjach pojawiła się nawet motywowana zbyt dużym zaangażowaniem religijnym pracownika groźba zwolnienia z zakładu.

Wiedza na temat konkretnych przypadków dyskryminacji na tle religijnym jest bardzo ograniczona. Poszkodowani niechętnie opowiadają o trudnych sytuacjach, rzadko zgłaszają przypadki nierównego traktowania na policję. – Ludzie nawet nie wiedzą, że takie zachowania stanowią przestępstwo. Nie zdają sobie sprawy z tego, że można się przed tym bronić – mówi GN Karina Walinowicz, analityk Ordo Iuris. Instytut od czterech lat prowadzi monitoring przypadków dyskryminacji chrześcijan w Polsce. Swoje raporty wysyła do OBWE, która zajmuje się gromadzeniem informacji na temat przestępstw na tle nienawiści. W swojej działalności organizacja skupia się jednak na zgłoszeniach przypadków nietolerancji wobec muzułmanów i środowisk LGBT. Problemy chrześcijan są często bagatelizowane.

Sprzeciw sumienia

Od kilku lat ogromne emocje w debacie publicznej budzi prawo do sprzeciwu sumienia. Doktor Marcin Olszówka z Katedry Prawa Konstytucyjnego Uczelni Łazarskiego w rozmowie z GN tłumaczy, że obywatel może z niego skorzystać w sytuacji, w której występuje racjonalnie uzasadnione przekonanie etyczne, najczęściej zaczerpnięte z jakiegoś systemu religijnego. – W praktyce sprzeciw sumienia zwykle dotyczy osób wierzących, chociaż oczywiście nie jest to warunek konieczny – mówi ekspert Ordo Iuris, współredaktor naukowy monografii poświęconej wolności religijnej.

Chociaż prawo do sprzeciwu sumienia gwarantuje art. 53 ust. 1 Konstytucji RP („każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii”) oraz art. 10 ust. 2 Karty praw podstawowych UE („prawo do odmowy działania sprzecznego z własnym sumieniem”), bywa ono naruszane. Niektórzy prawnicy traktują klauzulę sumienia jako przywilej, który ustawodawca przyznał tylko pewnym grupom zawodowym.

– Według nich mają go lekarze, ale już nie farmaceuci i przedsiębiorcy. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2015 r. zdecydowanie zakwestionował ten pogląd. Trybunał podkreślił, że to prawo wynika wprost z konstytucyjnej wolności sumienia – podkreśla dr Olszówka. Skazanie przez łódzki sąd drukarza, który w 2016 r. odmówił wykonania plakatu dla fundacji LGBT, było więc naruszeniem jego wolności sumienia, związanej z nią wolności religijnej, a także wolności działalności gospodarczej.

W podobnej sytuacji znajdują się farmaceuci, na których szefowie aptek wywierają presję w sprawie sprzedaży środków antykoncepcyjnych czy wczesnoporonnych. Zdaniem dr. Olszówki na podstawie obecnie obowiązujących przepisów, w szczególności konstytucji, pracownicy z uzasadnionych przyczyn powołujący się na sprzeciw sumienia w sądzie powinni wygrać każdą sprawę. Dla wzmocnienia ich wolności sumienia i religii warto byłoby jednak wpisać prawo do sprzeciwu sumienia do ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów.

Profanacja symboli

W międzynarodowych rankingach Polska została uznana jako kraj o niskim poziomie tzw. restrykcji państwowych – nasze władze nie ingerują w kwestię wiary. Na tle Europy nasze państwo wypada także całkiem dobrze, jeśli chodzi o obecność symboli religijnych w przestrzeni publicznej. W 2011 r. Ruch Palikota próbował usunąć krzyż z sali sejmowej, ale przegrał sprawę w sądzie. Każda inna próba usunięcia symbolu chrześcijaństwa z budynku rady miejskiej, ratusza czy sali szkolnej kończyła się niepowodzeniem. Na poziomie ustawowym w sposób satysfakcjonujący zabezpieczono uczucia religijne obywateli – karę za ich obrazę przewiduje art. 196 Kodeksu karnego. Praktyka pokazuje jednak, że artyści, którzy najczęściej profanują symbole religijne, mają w sądach taryfę ulgową. Kilka lat temu Adam „Nergal” Darski został uniewinniony w procesie wytoczonym mu za podarcie Biblii na koncercie Behemotha. Po korzystnym wyroku muzyk zaczął pozwalać sobie na więcej: ostatnio wywołał w sieci skandal, publikując film, w którym przyczepił figurkę Jezusa do atrapy męskiego członka. Muzyk prawdopodobnie pozostanie bezkarny: sędziowie praktycznie zawsze uznają wolność działalności artystycznej za ważniejszą od ochrony uczuć religijnych katolików. – To nie znajduje żadnego uzasadnienia w obowiązującym stanie prawnym – przekonuje dr Olszówka.

Obraza uczuć religijnych to nie tylko domena artystów, ale także anonimowych sprawców. Według badań ISKK w latach 2012–2014 doszło do profanacji symboli religijnych i miejsc świętych w 837 parafiach. Najwięcej przypadków zanotowano w archidiecezjach warszawskiej i katowickiej, najmniej w diecezjach kieleckiej i łowickiej. – Niszczono figurki, kapliczki, krzyże, wypisywano obraźliwe hasła na murach kościołów i cmentarzy. Najbardziej drastyczne były przypadki znieważenia Najświętszego Sakramentu, doszło do tego w sumie 10 razy – mówi ks. dr Sadłoń.

Monitoring wolności religijnej

Trudno stwierdzić, jaka jest obecnie skala zjawiska dyskryminacji wyznawców Chrystusa w Polsce. Instytutowi Statystyki Kościoła Katolickiego do tej pory nie udało się powtórzyć badań sprzed czterech lat. W raportach przygotowywanych dla OBWE Ordo Iuris rocznie notuje ok. 30 przypadków nierównego traktowania chrześcijan. Prawdopodobnie jest ich jednak znacznie więcej, co potwierdziły już badania przeprowadzone w parafiach. W celu bliższego przyjrzenia się zjawisku dyskryminacji wierzących pod koniec kwietnia Ordo Iuris powołało do życia Centrum Monitoringu Wolności Religijnej i Wolności Sumienia. – Potrzebujemy sprawnego monitorowania i raportowania takich przypadków. W wielu sytuacjach niezbędna będzie także interwencja procesowa – mówi Karina Walinowicz.

Problem wolności religijnej dotyczy nie tylko katolików. Ks. dr Sadłoń zwraca uwagę, że przedstawiciele różnych wyznań powinni darzyć się wzajemnym szacunkiem. W jego opinii wolność religijna polega nie tylko na zaakceptowaniu faktu istnienia wyznawców danej religii, ale także na stworzeniu im możliwości wyrażania poglądów w przestrzeni publicznej. – Nie powinniśmy bać się swojej religii i tożsamości. Wiara nie jest kwestią prywatną, którą mamy prawo cieszyć się tylko we własnym domu czy w kościele. Możemy, a wręcz powinniśmy wychodzić z nią na zewnątrz – podsumowuje dyrektor ISKK.•

« 1 »
oceń artykuł
  • Stefan1
    09.06.2018 15:06
    Co to jest "chrystianofobia" ? Czyżby to nie było zamazywanie efektów małej/słabej wiary a obciążanie tym społeczeństwa trzeźwo patrzącego na otoczenie ? Bo jakże to jest gdy kościół Chrystusa boi się krytyki? Czyżby Jezus kiedykolwiek bał się krytyki głoszonej przez siebie religii? NIEEE! To tylko obecni biskupi nie chcą przyznać się do porażki religijnej gdy tacy jak np. moja rodzina - bardzo z kościołem związana - pod wpływem nie religijnych zachowań kapłanów i biskupów "przejrzała na oczy".
    doceń 13
  • gregg84
    09.06.2018 21:47
    "Z tzw. miękkim prześladowaniem chrześcijan, polegającym m.in. na eliminacji symboli religijnych z przestrzeni publicznej i kneblowaniu ust osobom wierzącym, które sprzeciwiają się lewicowej ideologii, można spotkać się praktycznie w każdym zachodnim państwie".

    Interesujące... Rozumiem, że to działa w obie strony?: nie przepuszczając ogromnej liczby wpisów moich i innych forumowiczów przez sito moderacji na niniejszym forum, GN knebluje usta osób niewierzących, sprzeciwiających się prawicowo-katolickiej ideologii, a tym samym tzw. miękkiego prześladowania niechrześcijan?
    doceń 16
  • jola1954
    11.06.2018 15:31
    Uczyłam w szkole za komuny i po jej upadku.Za komuny dręczono nauczycieli,którzy w czasie świąt religijnych robili w klasach gazetki ze św.Mikołajem czy z Jezusem.Po upadku komuny zaczeto dręczyć nauczycieli,którzy nie chodzili do kościoła lub widziano ich w kinie np.na filmie o homoseksualizmie księży.
  • Gość
    11.06.2018 17:39
    Ależ się odezwało faszystów, no proszę jak prawda w oczy zabolała!
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji