Nowy numer 31/2020 Archiwum

Ratownicy dotarli do przygniecionego górnika

Ratownicy górniczy dotarli do jednego z pięciu górników, poszukiwanych po wstrząsie w kopalni "Zofiówka". - Pracownik, który został przygnieciony elementami obudowy, miał 38 lat, pracował w JSW od 10 lat - przekazał w niedzielę prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej Daniel Ozon.

Zaznaczył, że nie jest to jeszcze całkowicie pewna informacja, bo pracownik nie miał przy sobie dyskietki, którą muszą posługiwać się górnicy podejmujący pracę na terenie kopalni.

Pod kopalnię przychodzą górnicy, także z innych kopalń. Wierzą, że ich koledzy żyją i uda się ich uratować. Ratownicy próbują dotrzeć do czterech górników, pozostających wciąż pod ziemią. Przy wejściu do kopalni pojawił się baner z napisem: "Górnicy z Zofiówki - jesteśmy z Wami".

Jedną z osób, które pojawiły się w niedzielę rano przed zakładem, był Adrian Galdia, górnik z dziesięcioletnim stażem, pracujący obecnie w oddalonej ok. 10 km od "Zofiówki" kopalni "Pniówek"; w przeszłości był zatrudniony także w "Zofiówce".

Podobnie jak inni okoliczni mieszkańcy w sobotę przed godz. 11 także on odczuł silny wstrząs. "Od razu pomyślałem: oby nikomu nic się nie stało. Wiadomo - wszyscy jesteśmy kolegami" - powiedział PAP.

W chwili wstrząsu, w sobotę około godz. 11, w kopalni pracowało 250 osób, z czego w rejonie bezpośredniego zagrożenia 900 m pod ziemią - 11. Czterem z nich udało się uciec, siedmiu zostało pod ziemią. Po kilku godzinach ratownicy odnaleźli dwóch z nich - są w szpitalu z niegroźnymi dla życia urazami. W sobotę wieczorem natrafiono na kolejnego górnika - przygniecionego i bez oznak życia.
« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama