Nowy numer 38/2018 Archiwum

Z kraju do ojczyzny

Na nic nam Polska od morza do morza – potrzebujemy Polski od ziemi do nieba.

Dialog w skeczu sprzed lat: – Panie majster, Ruskie w kosmos poleciały! – Wszystkie? – No nie… – To co mi tu łeb zawracasz!

Pobrzmiewa tu jedna z koncepcji patriotyzmu, wedle której dla Polski byłoby najlepiej, gdyby nie miała problemów z sąsiadami. Wtedy Polska mogłaby być supermocarstwem i to sąsiedzi mieliby problemy z nami. Jakby Ruskie poleciały i nie wróciły, a do tego może jeszcze Niemcy, to by dopiero było! Ziściłaby się wizja kraju od morza do morza – a nawet do wielu mórz. Potęga, potęga, imperium, łaaa!

No to dobra, wyobraźmy sobie, że rzeczywiście jesteśmy imperium. I co się z nami dzieje?

Wstajemy rano szczęśliwsi? Zjadamy jajecznicę z większych jajek? Pracę wykonujemy z wyżej podniesionym czołem, a wieczorne rozmowy przy grillu prowadzimy dostojniej? Śpimy pod biało-czerwoną kołdrą, śniąc, że siedzimy na tronie, po czym budzimy się – i rzeczywiście?

Nawet jeśliby tak było, to jakoś nie widzę trwałych, realnych korzyści, jakie miałyby z tego wynikać. Za to nierealne korzyści, owszem, widzę: to za nimi uganiali się zdobywcy ziem, geniusze strategii w rodzaju Aleksandra Wielkiego czy Napoleona. Tylko co z tego, że przetoczyli się z wojskami przez pół świata, że przelali rzeki krwi, skoro nie widać dobra, jakie miałoby z tego wyniknąć? Po wielkich podbojach zawsze pozostaje mnóstwo ludzi martwych, ale ani jeden nie jest bardziej żywy. Więc po co to wszystko? Po to, żeby zakompleksione indywidua mogły udowadniać swoją wielkość na gruzach własnoręcznie zniszczonych wspaniałości?

„Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” – mówi Pan Jezus (Mt 16,26). Prosty z tego wniosek, że bezduszne (czyli bez dbania o duszę) zdobywanie świata nie przynosi korzyści.

Imperia przychodzą i odchodzą, i jakoś nie widać, żeby kości ich obywateli spoczywały w ziemi godniej albo choćby trwalej od szczątków przedstawicieli innych społeczności. A ileż wysiłku, ile środków i zmagań kiedyś włożyli zwycięzcy w zdobycie władzy, ile łez i krwi kosztowało to przegranych – wszystko dla garstki popiołu, która zostaje z tego po nie tak wielu latach.

Jeśli narody zostawiają po sobie coś naprawdę wartościowego, to tylko to, co przynosi korzyść duszy. Nam, chrześcijanom, łatwiej wskazać to, dla czego warto poświęcić wszystkie siły: zbawienie. Jeśli Polska będzie dla ludzkości czytelnym drogowskazem do nieba, to będzie potęgą. Niekoniecznie światową, ale po co komu światowa, skoro ten świat jest tak przeraźliwie chwilowy. Nasza ojczyzna jest w niebie, więc dobry jest taki kraj, z którego łatwiej się tam dostać. Do nieba – nie w kosmos.

« 1 2 »
oceń artykuł
  • gość
    03.05.2018 13:19
    Wiele wizji mistycznych i objawień w swoich proroctwach wskazuje Polskę jako kraj-imperium oraz taki, z którego najlepiej trafić do nieba.


    Co do pani Lichockiej, to moim zdaniem ona kwalifikuje się do nominacji na tytuł "Heroda Roku".
    doceń 0
  • Gość
    03.05.2018 22:22
    Niewiarygodne że ktoś taki jak p.Lichocka znajduje się jeszcze w szeregach PIS. Może p. Kaczyński nich się zdecyduje czy prawie milion ludzi głosujący za życiem i będący w większości wyborcami PIS są jeszcze mile widziani przez niego jako wyborcy w tym roku i w kolejnych wyborach ogólnopolskich? Czy PIS zamierza skręcić w lewo jak kiedyś PO?
    doceń 1
  • E.
    05.05.2018 00:35
    "

    Na nic nam Polska od morza do morza – potrzebujemy Polski od ziemi do nieba.

    Dialog w skeczu sprzed lat: – Panie majster, Ruskie w kosmos poleciały! – Wszystkie? – No nie… – To co mi tu łeb zawracasz!

    Pobrzmiewa tu jedna z koncepcji patriotyzmu, wedle której dla Polski byłoby najlepiej, gdyby nie miała problemów z sąsiadami. Wtedy Polska mogłaby być supermocarstwem i to sąsiedzi mieliby problemy z nami. Jakby Ruskie poleciały i nie wróciły, a do tego może jeszcze Niemcy, to by dopiero było! Ziściłaby się wizja kraju od morza do morza – a nawet do wielu mórz. Potęga, potęga, imperium, łaaa!

    No to dobra, wyobraźmy sobie, że rzeczywiście jesteśmy imperium. I co się z nami dzieje?

    Wstajemy rano szczęśliwsi? Zjadamy jajecznicę z większych jajek? Pracę wykonujemy z wyżej podniesionym czołem, a wieczorne rozmowy przy grillu prowadzimy dostojniej? Śpimy pod biało-czerwoną kołdrą, śniąc, że siedzimy na tronie, po czym budzimy się – i rzeczywiście?

    Nawet jeśliby tak było, to jakoś nie widzę trwałych, realnych korzyści, jakie miałyby z tego wynikać. Za to nierealne korzyści, owszem, widzę: to za nimi uganiali się zdobywcy ziem, geniusze strategii w rodzaju Aleksandra Wielkiego czy Napoleona. Tylko co z tego, że przetoczyli się z wojskami przez pół świata, że przelali rzeki krwi, skoro nie widać dobra, jakie miałoby z tego wyniknąć? Po wielkich podbojach zawsze pozostaje mnóstwo ludzi martwych, ale ani jeden nie jest bardziej żywy. Więc po co to wszystko? Po to, żeby zakompleksione indywidua mogły udowadniać swoją wielkość na gruzach własnoręcznie zniszczonych wspaniałości?

    „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?” – mówi Pan Jezus (Mt 16,26). Prosty z tego wniosek, że bezduszne (czyli bez dbania o duszę) zdobywanie świata nie przynosi korzyści.

    Imperia przychodzą i odchodzą, i jakoś nie widać, żeby kości ich obywateli spoczywały w ziemi godniej albo choćby trwalej od szczątków przedstawicieli innych społeczności. A ileż wysiłku, ile środków i zmagań kiedyś włożyli zwycięzcy w zdobycie władzy, ile łez i krwi kosztowało to przegranych – wszystko dla garstki popiołu, która zostaje z tego po nie tak wielu latach" - w pełni się zgadzam! Dedykujmy to tym wszystkim, którzy marzą o Wielkiej Polskie czy Wielkich Węgrach.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji