Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Nie tylko do Rzymian

W Narodowy Dzień Czytania Pisma Świętego sięgamy po List do Rzymian św. Pawła. Czy rozumiemy, co czytamy?

List powstał najprawdopodobniej zimą na przełomie 57 i 58 roku w Koryncie. Paweł planuje właśnie podróż do Rzymu i dalej na zachód, aż do Hiszpanii. Strategią Apostoła Narodów było zakładanie Kościołów w wielkich miastach. Nie dziwi więc to, że chciał zawitać do Rzymu. W chwili gdy pisał swój list, w stolicy cesarstwa byli już chrześcijanie. Apostoł pisze, inaczej niż zazwyczaj, do wspólnoty Kościoła, której nie założył i nie zna osobiście. Jest to więc rodzaj prezentacji Ewangelii, którą głosił do tej pory i miał zamiar głosić Rzymianom. Ewangelia w rozumieniu Pawła była nie tyle opowiadaniem o życiu i nauce Jezusa, ile „mocą Bożą ku zbawieniu dla każdego wierzącego” (1,16).

Paweł skupia się na kilku tematach, które uznaje za najważniejsze.

Europa jak Rzym

Współczesnemu człowiekowi coraz trudniej przychodzi zrozumieć biblijną soteriologię (naukę o zbawieniu). Pawła fascynowało głównie to, w jaki sposób Jezus nas zbawił. Co nam konkretnie przyniosły Jego śmierć i zmartwychwstanie, jak na nas wpłynęły? Jak zmieniła się sytuacja człowieka po wydarzeniu, któremu na imię Jezus Chrystus? Te pytania są nadal ważne i aktualne. Dziś chyba trudniej niż dawniej dotrzeć do ludzi z orędziem o zbawieniu przyniesionym przez Chrystusa. Żyjemy bowiem w kulturze samozbawienia i samozadowolenia. Człowiek sam ustala, co jest dobre, a co złe. Sam lub przy pomocy psychologii szuka usprawiedliwienia dla swoich upadków czy podłości. Sam lepi swoje małe szczęście. Nie szuka przebaczenia, bo nie ma poczucia winy. Nie szuka usprawiedliwienia u Boga, raczej domaga się, by Bóg przed nim się usprawiedliwił z powodu niedoskonałości świata.

Świętemu Pawłowi nie jest łatwo przebić się przez taki mur. Ale z drugiej strony nie zapominajmy, że apostoł pisał swój list w Koryncie, portowym mieście słynącym z rozwiązłości. Pisał go do mieszkańców Rzymu, miasta, które nie przypadkiem było symbolem hedonizmu, bogactwa, władzy. Jest jakaś paralela między starożytnym kosmopolitycznym Rzymem a dzisiejszą multikulturową Europą. Najważniejsze jednak jest to, że Biblia jako całość, a więc także List do Rzymian, to ostatecznie słowo Boga, który mówi prawdę o człowieku. Prawdę o zbawieniu, którego wszyscy potrzebujemy, niezależnie od epoki, kultury, kontekstu.

Przed Chrystusem

Czytając Pawła, warto pamiętać o jego własnej drodze do wiary. Kiedyś był Szawłem, faryzeuszem, który w imię wiary w Boga prześladował chrześcijan. Potem był Damaszek, czyli moment jego spotkania z Chrystusem. A potem zaczęło się głoszenie Ewangelii. Moment spotkania z Jezusem zmienił wszystko. Nagle. To był wstrząs, który podzielił jego życie na dwie części: „przed Chrystusem” i „po Chrystusie”. Dlatego Paweł tak mocno akcentuje moment przełomu. W Liście do Rzymian, i nie tylko w nim, powtarza się podział na „niegdyś” i „teraz”. Punktem zwrotnym jest Chrystus. I chodzi zarówno o życie jednostki, jak i historię ludzkości.

Paweł analizuje sytuację duchową ludzkości i człowieka „przed Chrystusem”. Odróżnia sytuację Żydów i nie-Żydów (pogan). I jedni, i drudzy potrzebują Chrystusa, są bowiem pod panowaniem grzechu. Żydzi mają wprawdzie Prawo (Torę), jednak choć znają Boga lepiej od pogan i wiedzą, co jest dobre, a co złe – grzeszą. Paweł do swoich rodaków kieruje mocne słowa: „Ty, który chlubisz się Prawem, przez przekraczanie Prawa znieważasz Boga. Z waszej to bowiem przyczyny – zgodnie z tym, co jest napisane – poganie bluźnią imieniu Boga” (2,23-24). Czy nie można odnieść tego zdania do chrześcijan? Czy my, chlubiący się naszą wiarą, nie stajemy się często powodem niewiary innych z uwagi na grzeszne postępowanie?

Prawo nie daje siły, by nie grzeszyć. Prawo nie zbawia.

A poganie? Paweł w pierwszym rozdziale listu podkreśla, że choć poganie nie dostali łaski objawienia prawdziwego Boga, to jednak mocą własnego rozumu powinni odkryć prawdę o Bogu. Jak? Patrząc na świat. „Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo – stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy” (1,20). Paweł wskazuje także na zjawisko moralnego upadku ludzi, którzy nie odkryli prawdy o Bogu. To mocne słowa. Tak samo prawdziwe, gdy myślimy o współczesnym neopogaństwie: „Podając się za mądrych, stali się głupimi. (...) Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał” (1,22.24).

Usprawiedliwieni mocą Jego krwi

Zdanie, które podsumowuje opis sytuacji człowieka przed Chrystusem, brzmi: „wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej” (3,23). Dlatego wszyscy potrzebujemy usprawiedliwienia. Słowo „usprawiedliwienie” kojarzy się nam dziś z sytuacją szkolną. Rodzice piszą dziecku usprawiedliwienie, czyli wyjaśniają, że syn lub córka nie byli w szkole z poważnej przyczyny. Kontekst myśli św. Pawła jest inny. Dla Żydów najważniejszym etycznym i religijnym ideałem była sprawiedliwość, rozumiana jako życie zgodne z Bożym prawem, z Bożą wolą. Człowiek sprawiedliwy to ten, który jest wierny przymierzu Izraela z Bogiem. Dziś powiedzielibyśmy: człowiek święty. Paweł uczy, że człowiek sam z siebie nie jest w stanie stać się sprawiedliwym, ktoś musi go uczynić sprawiedliwym, czyli usprawiedliwić. Tym kimś jest Jezus Chrystus. „On sam jest sprawiedliwy” i On usprawiedliwia nas, czyli czyni sprawiedliwymi. Ponieważ „wszyscy zgrzeszyli”, wszyscy „dostępują usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, przez odkupienie, które jest w Chrystusie Jezusie. Jego to ustanowił Bóg narzędziem przebłagania przez wiarę mocą Jego krwi” (3,24-25).

Czy Bóg potrzebował krwi Niewinnego, aby nas ocalić? Temat trudny i ważny. Biblistka Danuta Piekarz daje przykład, który wiele wyjaśnia. „Pewien Amerykanin, ojciec kilkorga dzieci, wychodząc z domu, zostawił im surowy zakaz, zaznaczając, że jeśli będą nieposłuszne, pas pójdzie w ruch. Po powrocie przekonał się, iż jego zakaz nie został uszanowany, więc sięgnął po pas, ale w tym momencie zobaczył przerażone oczy dzieci i zaczął zastanawiać się, jak ma postąpić. Jeśli uda, że nic się nie stało, nauczy dzieci, że polecenia ojca można spokojnie lekceważyć, bo ojciec i tak nie wymierzy swojej kary. I wtedy przyszedł mu do głowy szalony pomysł. Wręczył pas jednemu z dzieci i oznajmił: »Każde z was ma uderzyć mnie pięć razy tym pasem«. Dzieci zaczęły krzyczeć i płakać, ale tym razem ojciec był nieubłagany. Sprawiedliwości stało się zadość. Ojciec wziął na siebie karę, którą miały ponieść dzieci. Ale od tej pory dzieci były już dużo bardziej posłuszne”.

Pan Bóg zrobił to samo. Nie chciał, abyśmy traktowali grzech jako błahostkę. Ale gdy widział przerażenie w naszych oczach, wziął na siebie ten ciężar: teraz ty Mnie uderz, abyś wiedział, że to jest sprawa poważna. To jest właśnie usprawiedliwienie przyniesione przez Chrystusa. Staje się ono w nas skuteczne dzięki wierze w Niego. Wiara nie jest tylko aktem umysłu, ale przenika człowieka i wszystkie aspekty jego życia.

Po Chrystusie

Paweł dokonuje zestawienia Adama i Chrystusa. Od Adama zaczęło się rozprzestrzenianie grzechu, a od Chrystusa płynie łaska usprawiedliwienia, czyli pojednanie nas z Bogiem. Apostoł rozwija dalej refleksję o tym, co przyniósł nam Chrystus. Podkreśla, że przez chrzest stajemy się „nowymi ludźmi”, wyzwolonymi z grzechu i śmierci, uwolnionymi od egoistycznego „ja” przez zjednoczenie z Chrystusem. Nie możemy więc być dalej niewolnikami grzechu, ale mamy oddać się na służbę Bogu. Nawet jeśli, jak dowodzi Paweł w rozdziale siódmym, odczuwamy siłę grzechu, który pcha nas do zła. Mamy jednak żyć „w Chrystusie” – to typowo Pawłowy zwrot. Czyli żyć według ducha, a nie według ciała. Przy czym ciało dla Pawła to nie tyle fizycznie rozumiane ciało, ile ta „część” człowieka, która podlega ciągle grzesznemu pożądaniu.

Duch Chrystusa prowadzi nas przez życie. Jest to Duch usynowienia i Duch wolności (8,14-15). Kto należy do Chrytusa, ten nie jest niewolnikiem, ale synem lub córką Najwyższego. I nie musi się już niczego bać. „Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz?” (8,35) – pyta apostoł. I odpowiada: nic, nawet śmierć.

Paweł omawia w liście obszernie temat Żydów, którzy nie przyjęli Chrystusa. Przekonuje, że kiedyś cały Izrael się nawróci, bo Bóg nadal kocha ten kraj.

Końcowe rozdziały listu odnoszą się do postaw chrześcijan. Paweł pokazuje, na czym ma polegać prowadzenie sprawiedliwego życia w Chrystusie. To oddawanie Bogu chwały oraz miłość okazywana bliźnim. „A zatem proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej” (12,1). Życie chrześcijanina ma mieć kształt kapłański, ma być „rozumną służbą Bogu”. Paweł podaje szereg konkretnych rad i zachęt. Między innymi tę słynną regułę: „Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!”.

Najczęściej sięgamy jedynie po fragmenty pism Pawła. Warto choć raz w życiu przeczytać w całości jego list. Taka pogłębiona lektura sprawi, że cytaty z tego tekstu będziemy mogli łatwiej zrozumieć i osadzić w kontekście. Ostatecznie jest to list samego Boga do mnie. A listy od tak Wielkiego Autora wypada po prostu czytać. •

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji