U furty witają nas uśmiechnięte s. Weronika, s. Montini, s. Helena i s. Urszula. To imiona zakonne. Każda otrzymuje nowe przy obłóczynach. W Złoczewie sióstr jest 19. – Skąd my tu? To tajemnica Boża. Do różnych stanów Pan Bóg wybiera. A czas leci szybko w klasztorze. Bardzo szybko... – mówi s. Weronika (od 30 lat w zakonie), obecna przełożona wspólnoty. – A w ogóle to mi prababcia przepowiedziała. Mówiła: „Halżunia, nie wychodzisz za mąż, ale to nic, pójdziesz do zakonu”. A ja się w głowę pukałam. „Babcia chyba zwariowała”. Ale babcia była świątobliwa. Dziś wiem, że jak jest się w życiu tam, gdzie Pan Bóg nas chce, to właśnie to jest źródłem radości – zapewnia.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł









