Nie ma go na liście Sprawiedliwych, nie znają go badacze historii Żydów i polskich uchodźców na Węgrzech: były ambasador RP w Budapeszcie Grzegorz Łubczyk i prof. Bożena Szaynok. Nie ma go w indeksie nazwisk „Czerwonego ołówka” – książki Elżbiety Isakiewicz o Henryku Sławiku – katowiczaninie ratującym w czasie II wojny Żydów na Węgrzech. Ja też pewnie nigdy nie poznałbym nazwiska Kazimierza Koziarskiego, gdyby nie dwa złączone z sobą dokumenty odnalezione w Archiwum Archidiecezjalnym w Katowicach.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








