Nowy numer 25/2018 Archiwum

Dyskrecja mocy

Pewność istnienia Boga to i diabeł ma – ale nie ma wiary.

Jakoś dziwnie Bóg unika ostentacji. No przecież aż by się prosiło, żeby Jezus po tym, co się zdarzyło na Golgocie, przynajmniej zmartwychwstał z większym przytupem. Skoro już musiał cierpieć, to przecież mógł potem dać taki pokaz triumfu, że faryzeuszom sandały by pospadały, a Wysokiej Radzie opadły szczęki.

A tu nic. Cicho, ciemno. Kamień odsunięty nie wiadomo jak i kiedy, pod osłoną mroku. I tylko pusty grób świadczył o tym, że specom od śmierci Boga coś poszło nie tak. Ale to wszystko poszlaki, nie żaden mocny dowód. No, widzieli potem Zmartwychwstałego różni ludzie, ale też tak jakoś bez fajerwerków. Tu Go za ogrodnika wzięli, tam za przygodnego wędrowca, a jak się w końcu pokazał większemu gronu, to jednak nie tak wielkiemu, żeby się skończyła wszelka dyskusja.

Taka okazja zmarnowana! – chciałoby się zawołać. No tak, Bóg mógł to zrobić, żeby zmartwychwstaniu Jezusa nie dało się zaprzeczyć, a tym samym żeby żaden człowiek nie miał szans nie wierzyć. A ponieważ tak nie zrobił, to ludzie nie tylko nie wierzą w zmartwychwstanie, ale w ogóle w jakąkolwiek siłę wyższą, a czasem wątpią nawet w to, że sami naprawdę żyją.

Pytanie jednak, co by to dało, gdybyśmy zamiast móc wierzyć, musieli wiedzieć. Wiedza o Bogu i Jego dziełach niekoniecznie przynosi dobro, jak świadczy o tym przypadek Lucyfera i kolegów. Zetknięcie z twardym dowodem nie musi przynieść nawet miękkiego nawrócenia. Czasem nawet przeciwnie, czego świadectwem są faryzeusze przypisujący uzdrawiającemu Jezusowi współpracę z Belzebubem. A już szczytem wszystkiego była reakcja na wskrzeszenie Łazarza. Toż przecież chłop nie żył od paru dni, i już się rozkładał, i wielu świadków mogło to potwierdzić. Z czym tu dyskutować? A jednak jak się ma złą wolę, to można nie tylko dyskutować. Jak pisze ewangelista, na wieść o takim cudzie zbiegł się tam wielki tłum „nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych”. I teraz uwaga: „Arcykapłani zatem postanowili stracić również Łazarza” (J 12,9-10). Wyobrażacie sobie? Chcieli zabić nawet byłego nieboszczyka! Zamiast skapitulować przed dowodem mocy Bożej, postanowili ten dowód usunąć. Bo przeszkadzał w ich „narracji”. Ustawili sobie Jezusa jako oszusta, więc fakty musiały się dopasować.

I chyba dlatego Bóg pozwala ludziom błądzić i szukać, i kwestionować nawet Jego istnienie, bo lepsze wątpliwości w wierze niż bunt wobec pewności. Poszukiwania w niepewności prowadzą do nawrócenia, zatwardziałość mimo wiedzy jest postawą diaboliczną.

Ludzie bardzo potrzebują znaków Bożego działania i Bóg ich nie skąpi także dzisiaj – ale one są raczej dla umocnienia wierzących i przekonania ludzi dobrej woli niż do kruszenia oporu cyników. Bo wiara zawsze zbliża do Boga, wiedza niekoniecznie.

Pewnie dlatego Jezus się nie narzuca – i nawet zmartwychwstał dyskretnie. 

« 1 2 »
oceń artykuł
  • gregg84
    29.03.2018 22:50
    "I chyba dlatego Bóg pozwala ludziom błądzić i szukać, i kwestionować nawet Jego istnienie, bo lepsze wątpliwości w wierze niż bunt wobec pewności. Poszukiwania w niepewności prowadzą do nawrócenia, zatwardziałość mimo wiedzy jest postawą diaboliczną. [...] Bo wiara zawsze zbliża do Boga, wiedza niekoniecznie".

    Rozumowanie redaktora Kucharczaka nie wytrzymuje nawet pobieżnej krytyki (po raz kolejny - można by dodać...). Skoro WIEDZĄC O istnieniu boga mógłbym się zwrócić przeciw niemu, to niby dlaczego WIERZĄC W istnienie boga nie mógłbym postąpić podobnie? Twierdzę, że nie ma ku temu żadnej przeszkody. Z drugiej zaś strony ponieważ i tak nie wierzę w boga (a dokładniej w żadne ludzkie opowieści o bogu), to ujawnienie się boga w formie akceptowalnej, weryfikowalnej wiedzy nie mogłoby mi przecież bardziej zaszkodzić, a wręcz istniałaby spora szansa, że by mi to pomogło . Skoro jednak bóg "ujawnia się" jedynie w formie dla mnie poznawczo całkiem bezwartościowej, jest to dla mnie nieomylny znak, że albo nie zależy mu zbytnio na przekonaniu mnie do swego istnienia, albo po prostu nie istnieje.
    Uważam, że cały powyższy wywód red. Kucharczaka to kolejna apologetyczna próba dowartościowania słabej teistycznej epistemologii. Próba chybiona.
  • Tomek
    30.03.2018 12:34
    Panie Franciszku, cóż za wspaniały felieton! Myślę, że to podkreślenie "ludzie dobrej woli" jest tutaj kluczowe. Pozdrawiam
    doceń 7

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji