Nowy numer 25/2018 Archiwum

Recenzje

KSIĄŻKI

Chrześcijanin nie jest pacyfistą

Nie da się być uczniem Jezusa, nie podejmując walki duchowej. Hevré Ponsot OP przypomina tę prawdę w oryginalny sposób. Analizuje fragmenty Biblii, sięga po teksty ojców Kościoła, osadza swoje refleksje w kontekstach współczesnych. Autor akcentuje, że walki duchowej nie można zawężać tylko do konfrontacji z diabłem. Zmaganie rozgrywa się między człowiekiem a Bogiem. Przypomina się słynne biblijne starcie Jakuba z Bogiem. Zwycięstwo człowieka polega ostatecznie na tym, żeby dać się pokonać Bogu, odnaleźć siebie w całkowitym poddaniu swej woli, uczuć, duszy i ciała swojemu Stwórcy. Droga do takiej zwycięskiej porażki nie jest łatwa.

ks. Tomasz Jaklewicz

Wiersze bez słów

Podobno mężczyźni nie płaczą. Ks. Jerzy Hajduga płacze swoimi wierszami z tomu „Jeszcze” tak oszczędnie, jak tylko dobry poeta potrafi, żeby wyrazić największy żal. Jego płacz za ukochaną matką i miłością w ogóle niesie się poza tomik, w życie czytelnika. Jak pisać o tak zwięzłych tekstach, w których niemal każde słowo trafia w środek tarczy? „moje wiersze/ bez słów/ coraz więcej mają/ do powiedzenia (…)” – zanotował autor w utworze „Ktoś żegna”, sam najlepiej recenzując tomik. Jest w tych słowach najszczersza prawda, a zarazem potwierdzenie mistrzostwa lapidarności, w której poeta się doskonali.

Barbara Gruszka-Zych

PŁYTY

Cóż, że ze Szwecji

Klara i Johanna Söderberg wychowały się w południowej części Sztokholmu. Jednak najlepiej czują się w klimacie południowych stanów Ameryki Północnej. Siostry zasłynęły dekadę temu przeróbką utworu Fleet Foxes – specjalistów od wyprowadzania amerykańskiego folku na szeroki rynek muzyczny. Dziś to piosenki duetu First Aid Kit przerabiają inni. Ich czwarty krążek „Ruins” powstał w studiu w Portland. W pięknych głosach Szwedek, nie całkiem słusznie określanych jako „ABBA – wersja country”, pobrzmiewa echo Chrisa Hillmana czy Dolly Parton. Ale też bardziej współczesnych grup, jak The Cranberries i Neutral Milk Hotel.

Piotr Sacha

Ślady szczęścia

Od ponad 40 lat jego nazwisko elektryzuje mistrzów i uczniów gitary. Na kolejnych krążkach Al Di Meola aranżuje spotkania jazzu i flamenco, bluesa i fusion… Wypracował wspaniałą technikę gry. O klasie Amerykanina świadczy jednak dużo więcej, czego dowodem jest „Opus”. Ostatnie dzieło powstało z pasji przekraczania tego, co w muzyce zastane. „Po raz pierwszy w życiu tworzyłem muzykę w atmosferze szczęścia” – wyznaje artysta. Ślady tego szczęścia zostawia choćby w utworze „Ava’s Dream Sequence Lullaby”, który z prostej kołysanki dla córki zamienia się w dziesięciominutową suitę.

Piotr Sacha

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji