Przez kilka lat z rzędu jeździłam do Krakowa na czerwcowe czuwania odbywające się w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego. I raz jeden zapragnęłam, właśnie w tej świątyni, uklęknąć przy kratkach konfesjonału. Blizny mojego życia były głębokie i bolesne. Byłam i jestem przekonana, że jest na świecie tylko jeden Lekarz, który jest w stanie uleczyć wewnętrzne rany i odrodzić człowieka na nowo. To JEZUS, którego w konfesjonale reprezentuje kapłan.
Pamiętam, że wtedy gorliwie prosiłam Ojca Pio o dobrą spowiedź. I doświadczyłam czegoś niezwykłego. Otóż kiedy kapłan zabrał głos, na koniec powiedział do mnie pamiętne słowa: Bóg chce ci pomóc! Bóg chce ci pomóc! Ale wiedz, że to nie są moje słowa...to nie są moje słowa...akcentując z odczuwalną zadumą.
Wstałam z kolan niezmiernie podniesiona na duchu, ale odczułam, że i ten spowiednik był poruszony słowami, które do mnie wypowiedział, a które wcześniej sam usłyszał. Spowiedź to łaska obopólna i doprawdy nie wyobrażam sobie życia bez sakramentu pojednania.
Bóg chce działać w naszej codzienności, jeżeli Mu tylko na to pozwolimy.
Bogumiła








