Nowy numer 24/2018 Archiwum

Prawdziwa historia

Diana, żona bohatera filmu, udowadnia jak wiele znaczy dla niej małżeńska przysięga.

„Pełnia życia” opowiada historię, która wydarzyła się naprawdę. Początek seansu wydaje się zapowiadać melodramat, ale tak naprawdę jest to opowieść o niesamowitej sile miłości i determinacji. Główną rolę odgrywa w niej Diana, żona Robina Cavendisha, bohatera filmu. Wkrótce po ślubie Robin zostaje dotknięty nieuleczalną chorobą i wpada w depresję. Prosi o odłączenie aparatury podtrzymującej oddychanie.

W tym krytycznym momencie żona udowadnia, jak wiele dla niej znaczy małżeńska przysięga, a szczególnie słowa w „zdrowiu i chorobie”. Robin uważa szpital za więzienie. Wbrew zaleceniom lekarzy, którzy twierdzą, że poza szpitalem żaden chory nie przeżyje dłużej niż dwa tygodnie, Diana zabiera go do domu. Otoczony troskliwą opieką Robin wychodzi z depresji i zaczyna cieszyć się życiem. Sytuacja poprawia się jeszcze bardziej, kiedy jeden z jego przyjaciół konstruuje wózek inwalidzki z przenośnym respiratorem. Cavendishowie myślą jednak nie tylko o sobie. Chcą, by również inni chorzy skorzystali z wynalazku ułatwiającego Robinowi życie.

Film uświadamia nam, że każde życia jest bezcenne, że nawet w tak dramatycznej sytuacji w jakiej znalazł się Robin, można się nim cieszyć. Wymaga to jednak ogromnego poświęcenia i ofiar ze strony najbliższych. Bohater filmu był ateistą. Jednak starania Cavendisha o poprawę jakości życia chorym pomogły tysiącom z nich odzyskać jego sens. Po jego śmierci w 1994 roku w nekrologu można było przeczytać, że „jest swoistą ironią, by człowiek niewierzący mógł sprawić, że tak wielu innych ludzi poczuło się bliżej Boga”.

Cavendish przeżył ponad 30 lat po wyjściu ze szpitala. Film przedstawia pobieżnie ostatni okres jego życia, a zakończenie dla osób, które nie znają jego historii, będzie zaskoczeniem. Film wyraźnie opowiadający się za życiem kończy się, zgodnie z faktami, wspomaganym samobójstwem bohatera popełnionym wbrew woli, ale za wiedzą najbliższych. Jednak w przeciwieństwie do serii filmów wyraźnie propagujących eutanazję, a powstało ich przecież sporo, film nie jest jego apologią.

 

« 1 »
oceń artykuł
  • gut
    18.02.2018 15:06
    🔴Stanisław Jerzy Lec 🆘🆘🆘 I głos sumienia przechodzi mutację.🔴
    doceń 1
  • próbowałem w necie
    18.02.2018 19:02
    znaleźć coś o eutanazji "bohatera popełnionej wbrew woli, ale za wiedzą najbliższych" ale nic nie znalazłem...
    doceń 1
  • kag
    19.02.2018 10:52
    Szukałam wszędzie, gdzie się da, informacji o tym, że w rzeczywistości Robin Cavendish także zdecydował się na wspomagane samobójstwo, ale nigdzie takiej nie znalazłam. Proszę o jakieś źródło. Chciałabym więcej na ten temat przeczytać.

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji