Nowy numer 25/2018 Archiwum

Wojownik

​Gdy w zsekularyzowanej Szwecji głosił z mocą Ewangelię, dwukrotnie podłożono mu bombę. Przez 31 lat prowadził dynamiczną wspólnotę skupiającą ponad 250 tysięcy wiernych w Skandynawii i na Wschodzie. To, co uczynił 9 marca 2014 r., zaszokowało protestantów. Dlaczego Ulf Ekman stał się katolikiem?

Na półce jednej z protestanckich księgarni znalazłem kilkanaście książek Ulfa napisanych jeszcze przed konwersją. „Ekman – przeczytałem na okładce jednej z nich – jest dla Europy tym, kim Billy Graham był dla Ameryki”.

W wywiadzie rzece „Od megakościoła do Kościoła katolickiego” założyciel Livets Ord opowiada o swojej drodze Henrikowi Lindellowi, dziennikarzowi francuskiego „La Vie”. Właśnie przeczytałem (co ja piszę, połknąłem!) tę wydaną przez „Zacheusza” książkę. Mocna rzecz, wierzcie mi na słowo.

Zniszczyć dzieła diabła

Wiele z jego tekstów znałem niemal na pamięć. „Modlitwa Jezusa była pełna mocy, zdolna odeprzeć absolutnie każdy atak Złego. Bóg jest niezwykle poruszony, gdy zwracamy się do Niego w imieniu Jego Syna. Jezus Chrystus przyszedł pokonać szatana i zabrać mu jego broń, tak aby już dłużej nie mógł panować i dominować nad ludzkością ani trzymać jej w niewoli strachu przed śmiercią. Powodem przyjścia Jezusa na świat było zniszczenie dzieł diabła. Jezus miał jeden cel przed oczami: zatrzymać szatana, zmiażdżyć jego królestwo i unicestwić pracę, której dokonał”.

Albo: „Największym skarbem, jaki mamy, jest cała, pełna, nie rozwodniona prawda o Jezusie. Świat tego nie będzie lubił, ale on nie ma tego lubić. Ma to przyjąć”.

„On nie tylko tak mówi. Żyje w sposób, w jaki głosi Ewangelię” – opowiadali mi wielokrotnie jego polscy przyjaciele. „Mój synek Grześ miał atopowe zapalenie skóry – wspomina dziennikarz Michał Nikodem, który często tłumaczy konferencje Ulfa. – Na całym ciele pojawiały się rany. Drapał się, bardzo cierpiał. Lekarze mówili: nie da się tego wyleczyć, a choroba może przejść w astmę. Nie mogliśmy pokazać rodzinie zdjęć z wakacji, bo Grześ wyglądał odrażająco. Żona czyściła te fotki w Photoshopie. Gdy przeczytałem w Biblii o obietnicach uzdrowienia w imię Jezusa, powiedziałem: »Zapłacę każdą cenę, by nauczyć się takiej wiary«. Rzuciłem wszystko i ruszyłem do Szwecji, do szkoły biblijnej założonej przez Ulfa Ekmana. Przełomem w chorobie synka był jeden dzień. Rano w mojej głowie »wyświetlił się« cytat o uzdrowieniu Naamana. To przecież uzdrowienie z choroby skóry. W domu znajomy rzucił: »Wiesz, gdy modliłem się za twojego synka, przypomniała mi się opowieść o Naamanie«. Poszedłem na wykład Ulfa Ekmana. Mówił o Duchu Świętym i nagle niespodziewanie odwrócił się w stronę naszego sektora i powiedział: »Chcę jeszcze wspomnieć… o Naamanie«. Do trzech razy sztuka. Od tego dnia w ciągu trzech tygodni skóra mojego synka się wybieliła, a rany zniknęły”.

Ulf od lat uważnie słuchał tego, co mówi Duch do Kościoła. Wykonywał nielogiczne z punktu widzenia tego świata ruchy. Na długo przed upadkiem żelaznej kurtyny przygotował setki misjonarzy do pracy na Wschodzie. Po latach ruszyli do Rosji, Armenii, Azerbejdżanu, Afganistanu, Albanii, na Ukrainę, Litwę i Łotwę.

Gdzie znajdowało się źródło jego duszpasterskiego sukcesu? Odpowiedział na głód spragnionych Boga ludzi. „Sekularyzacja w Szwecji siała spustoszenie – wspomina. – Pogarda dla religii była tak duża, że Bóg praktycznie zniknął z życia publicznego. Właśnie w takich okolicznościach mieliśmy odwagę głosić nie tylko istnienie Boga, ale także Jezusa! Media bardzo źle na to reagowały. Dzieci z Livets Ord były nękane na placu szkolnym. Niektórzy stracili pracę z powodu swojego zaangażowania we wspólnocie. Kierowcy autobusów nie chcieli zatrzymywać się przed kościołem. Wybijano szyby, otrzymywaliśmy listy z pogróżkami, pojawiały się graffiti sugerujące, że trzeba mnie powiesić. W 1990 r. w holu kościoła nastąpił wybuch i to miejsce zostało całkowicie zniszczone. Innym razem rozerwało naszą skrzynkę na listy, bo ktoś wrzucił do niej bombę. Jak wytrzymałem tę presję społeczną? Myślę, że dzięki modlitwie. Organizowałem wieczory biblijne i nauczałem z pasją, czasami bardzo długo. Na początku przychodziło 40–50 studentów. W ciągu kilku miesięcy ta liczba wzrosła do kilkuset. Wizję, którą otrzymaliśmy od Pana, można podsumować słowami: »Wyposażcie lud Boga w Jego słowo, pokażcie mu jego duchową broń, nauczcie go jej używać i wyślijcie go do zwycięskiej walki dla Pana«”.

Wysoka stawka

Ulf desperacko szukał prawdy. Za wszelką cenę. Po 31 latach przewodzenia protestanckiej wspólnocie przeszedł ze swoją żoną do Kościoła katolickiego. Jak bezkompromisowo i szczerze do bólu brzmią jego intuicje: „Stawka jest nie byle jaka, chodzi przecież o prawdziwość Kościoła! Jeśli Kościół katolicki jest tym, za co się uważa, to nie należy zaprzątać sobie głowy, czy jest najlepszy, najbardziej praktyczny, najbardziej uduchowiony, najlepiej dostosowany do naszych czasów. To jest po prostu ten Kościół, do którego mamy dołączyć, koniec, kropka. Musiał się z tym zmierzyć John Henry Newman. W jego przypadku życie poza Kościołem katolickim stało się niemożliwe. Podobnie było ze mną. Nie potrafiłem żyć obok Kościoła katolickiego, wyrażając równocześnie całym sobą miłość do niego”.

Zakorzenienie w Kościele katolickim zrodziło się z wieloletnich poszukiwań. Przed szesnastu laty Ekman wraz z żoną wyjechał na trzy lata do Izraela, gdzie poznał wielu katolików. Zbiegło się to z jego poszukiwaniami teologicznymi (badał początki historii Kościoła, szukając podstaw urzędu w Kościele i poznając ideę Tradycji Apostolskiej). To wówczas odkrył, jak głęboko mylił się w ocenie katolickiej nauki. „Im bardziej przybliżałem się do Kościoła katolickiego, tym więcej negatywnych emocji wzbudzałem – wspomina. – Na blogach prowadzonych przez protestantów oskarżono mnie o bycie kryptokatolikiem. Brak możliwości otwartego mówienia o tym, co myślę i czuję, stał się dla mnie nie do zniesienia. Dlatego musiałem podjąć jakąś decyzję i ją uzasadnić”.

Przełom

9 marca 2014 roku w Livets Ord zebrały się tłumy. Gdy jeden z największych autorytetów duchowych europejskiego przebudzenia ewangelikalnego podszedł do pulpitu, zapadła cisza. Ludzie doskonale znali jego pełne mocy kazania. Zakorzenione w Słowie, żywe, rodzące wiarę, podnoszące na duchu. To, co usłyszeli, było najbardziej zdumiewającym przekazem, jaki padł od czasu założenia wspólnoty w Uppsali. Wychowany w skrajnie antykatolickim otoczeniu Ulf publicznie ogłosił, że wraz z żoną stają się katolikami.

„Muszę przyznać, że to nie było łatwe, aby tamtej niedzieli wsiąść do samochodu i udać się do kościoła w Uppsali. Z osobami z Livets Ord zawsze łączyły nas bardzo dobre relacje. Byliśmy przywódcami Kościoła, głosiliśmy słowo Boże, mieliśmy okazję, aby poznać prawie całą wspólnotę, czyli jakieś trzy tysiące regularnie uczęszczających wiernych. Wielu z nich niczego nie podejrzewało. Kiedy zabrałem głos, widziałem po ich twarzach, jak powoli zaczynają rozumieć, o co chodzi. Niektórzy byli smutni, inni niezadowoleni, ale wiele osób wyrażało swoją radość. Ja odczuwałem pokój. Ufałem Bogu i byłem pewny swojej decyzji”.

« 1 2 »
oceń artykuł
  • paulus
    11.02.2018 19:04
    ...powrotu do domu ..nigdy nie da sie opisac slowami...Szczesc Boze.
    doceń 4
  • śwjacenty
    12.02.2018 08:57
    "Czy mam dobrą teologię? Czy dobrze zrobiłem, oddzielając Ducha od Słowa Bożego i od Kościoła, tak jak to robią protestanci?" W tym sęk, że Ulf Ekman miał własną teologię i nie była to teologia "protestancka".
    doceń 1
  • wujek_Olek
    12.02.2018 19:29
    Inny ciekawy ale cichy konwertyt to https://pl.wikipedia.org/wiki/Izrael_Zolli w czasach II. WS naczelny rabin Rzymu.
    doceń 0
  • Bogdan
    15.02.2018 23:19
    Kręte są drogi naszego życia. Dobrze że cel jest Jeden Jezus Chrystus. Iz 40,3 ;-)
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji