Nowy numer 28/2018 Archiwum

To sędzia decyduje o swojej niezawisłości

O istocie sędziowskiej niezawisłości, reformach wymiaru sprawiedliwości i konieczności dalszych zmian mówi sędzia Barbara Piwnik.

Bogumił Łoziński: Czy po reformach sądownictwa wprowadzonych przez obecny rząd czuje się Pani jako sędzia mniej niezawisła?

Barbara Piwnik: W moim sędziowskim życiu te reformy nie zmieniają nic.

Ustawa o ustroju sądów powszechnych daje ministrowi sprawiedliwości nadzór administracyjny nad sądami, m.in. prawo do mianowania ich prezesów. Część środowisk sędziowskich głośno protestuje, że jest to zamach na ich niezawisłość.

Te protesty pokazują niezrozumienie istoty tego, co jest sędziowską niezawisłością.

A co nią jest?

Jeśli wypełniam swoje orzecznicze obowiązki jako sędzia, nikt w żaden sposób nie może ingerować w podejmowaną przeze mnie decyzję. Ma to umocowanie w konstytucji i obowiązujących ustawach.

Protestujący twierdzą, że minister sprawiedliwości poprzez mianowanych przez siebie prezesów będzie naciskał na sędziów, aby wydawali określone wyroki.

Niedawno publicznie powiedziałam, że jeśli jako sędzia czynny zawodowo terminowo sporządzam wszystkie uzasadnienia, punktualnie rozpoczynam sesje, codziennie jestem w pracy, sprawy z mojego referatu nie czekają bezterminowo w nieskończoność i wypełniam wszystkie obowiązki, to prezes sądu co najwyższej może mnie zaprosić na kawę. W sądzie, w którym orzekam, jest nowy prezes i wiceprezesi powołani za czasów min. Zbigniewa Ziobry. Gdy usłyszeli tę wypowiedź, niezależnie od siebie, skomentowali ją: „Zapraszam Panią na kawę”. Jeśli sędzia wypełnia właściwie swoje obowiązki, jest wierny swojemu ślubowaniu, to prezes sądu nie ma powodu, żeby tego sędziego nawet o cokolwiek pytać.

Od blisko 40 lat jest Pani sędzią. Czy spotkała się Pani z nieformalnymi naciskami, aby wydać określony wyrok?

Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nigdy.

Czy wśród sędziów panuje atmo- sfera strachu, że nowa władza będzie łamać ich niezawisłość, przede wszystkim w sprawach związanych z polityką?

Sędziowie, z którymi ja się stykam, takich obaw nie wyrażają. Tak było przynajmniej do tej pory. Być może mamy już tak długie doświadczenie zawodowe, że wiemy, jaka jest różnica między niezawisłością a koniecznością podporządkowania się zasadom organizacji pracy.

Protestujący mylą niezawisłość z oceną ich pracy?

Ja bym to określiła nieco delikatniej. Może mają mniejsze doświadczenie zawodowe. Dziś młodsze pokolenie ma nieco inne priorytety. Sędziowie są nieodrodnymi dziećmi społeczeństwa, a w nim panuje teraz pęd do awansu, robienia kariery. Część sędziów uważa za sukces zawodowy także zajmowanie stanowisk, np. prezesów sądów, czy kolekcjonowanie tytułów. Po reformie o tym, kto będzie zajmował te stanowiska, decyduje minister sprawiedliwości, a to oznacza, że wkroczył on na najważniejszy dla nich obszar, i stąd te protesty. Tymczasem dla mnie i innych zwykłych sędziów, którzy ciężko pracują, największą karierą zawodową jest jak najlepsze wykonywanie obowiązków. Zajmowanie stanowisk związanych z administrowaniem nie może być głównym celem.

Stowarzyszenia sędziowskie nawołują, aby nie przyjmować stanowisk po zwalnianych prezesach i nie kandydować do KRS. Jak Pani ocenia takie apele?

Szkoda, że nie dostrzegają, że formułując takie wezwania, popadają w sprzeczność. Twierdzą, że ich celem jest obrona niezawisłości sędziego, że nikt nie może na niego wpływać. To w takim razie jak rozumieć wezwanie: sędzio, nie przyjmuj propozycji ministra! Przecież to jest ewidentny nacisk z zewnątrz. Dlatego zwracam się do tych apelujących, aby głęboko zastanowili się, co robią i w jaki sposób te wezwania formułują.

Protestujący twierdzą, że walczą o praworządność i przestrzeganie konstytucji.

To, jak stoimy na straży prawa i szanujemy wartości zawarte w konstytucji, najlepiej demonstrować w codziennej pracy. Dziś łatwo jest rozpowszechniać różne deklaracje przy pomocy mediów, tylko obawiam się, że za tymi słowami często nie ma świadectwa w zwykłej pracy w sądzie.

A Pani przyjęłaby funkcję prezesa sądu? W mediach spekuluje się, że ma Pani stanąć na czele Krajowej Rady Sądownictwa?

Moim nowym, młodym prezesom zadeklarowałam, że ze swoim doświadczeniem, wiedzą, jestem gotowa w każdej chwili służyć im radą, pomocą. Myślę, że w tym momencie życia zawodowego, w którym się znajduję, jest to najwłaściwsze i na razie przy tym pozostanę.

Część prawników twierdzi, że wybór sędziów do KRS przez Sejm jest złamaniem niezależności trzeciej władzy. Czy rzeczywiście jest to uzależnienie wymiaru sprawiedliwości od władzy ustawodawczej?

Takie twierdzenia mogą być chwytliwe dla osób, które nie wiedzą, na czym polega działanie KRS. Kompetencje Rady zakreślone są w ustawie i nie dotyczą obszaru orzekania. KRS nie może mi nic nakazać, jeśli chodzi o moją codzienną pracę. Decyzje Rady nie mają przełożenia na wyroki sędziów w tysiącach, milionach spraw corocznie przez nas rozstrzyganych.

Utworzenie w Sądzie Najwyższym Izby Dyscyplinarnej jest też krytykowane jako narzędzie do dyscyplinowania sędziów, gdy np. nie będą wydawać wyroków oczekiwanych przez władzę. Istnieje takie niebezpieczeństwo?

Przede wszystkim jeśli sędzia jest niezawisły, to nie ulegnie żadnym naciskom. Trzeba też mieć świadomość, że w Izbie Dyscyplinarnej będzie miał miejsce finał działań podjętych wobec sędziego wcześniej. Najpierw musi być wszczęte postępowanie, a potem rzecznik odpowiedzialności dyscyplinarnej podejmie decyzję o postawieniu zarzutów i skierowaniu sprawy do tej Izby. Czy sędziowie Izby Dyscyplinarnej będą w swoich orzeczeniach łamać zasadę niezawisłości, np. wydalą kogoś z zawodu wbrew dowodom, bo takie było oczekiwanie władzy, będzie można ocenić w konkretnej sprawie.

Komisja Europejska uważa, że przyjęte przez obecną władzę ustawy sądowe są zagrożeniem dla praworządności w naszym kraju. Te zarzuty są słuszne?

W emocjonalnych dyskusjach na ten temat, i to zarówno w kraju, jak i za granicą, wchodzimy na coraz wyższy poziom abstrakcji. Sprawy o zabarwieniu politycznym stanowią maleńki margines tych, którymi na co dzień zajmują się sądy. Obawiam się, że te gorące dyskusje, apele, przekładają się na taką atmosferę, że obywatel, który ma drobną sprawę w sądzie, zaczyna postrzegać wymiar sprawiedliwości jako coś wrogiego sobie, zagrażającego mu, a sędziego jako osobę, która wykonuje dyspozycje jakichś „sił nieczystych”. Przecież dla tych milionów zwykłych spraw, które toczą się przed sądami, jakiekolwiek zmiany polityczne w dwóch pozostałych władzach nie mają żadnego znaczenia. Żaden minister, żaden prezes nic nie wie o tej małej sprawie, która jest rozpatrywana gdzieś w Polsce. Kiedy mówię, że nie sprzeciwiam się reformom, chodzi mi o to, aby wprowadzać takie zmiany w procedurach, na ścieżce dochodzenia do zawodu sędziego, żeby obywatel mógł liczyć, że sprawa zostanie rozpoznana we właściwym terminie, że sędzia będzie miał czas na przygotowanie się, na właściwe uzasadnienie decyzji i wyda sprawiedliwy wyrok.

Czy w dotychczas przeprowadzonych przez obóz rządzący reformach wymiaru sprawiedliwości dostrzega Pani rozwiązania służące zwykłym obywatelom?

Niestety nie. Dotychczasowe reformy nie zmienią naszej codzienności w sądach, a to jest największy problem dla Polaków. Kto będzie przewodniczącym KRS, kto się znajdzie w Sądzie Najwyższym, albo kto będzie orzekał w Izbie Dyscyplinarnej w żaden sposób nie zmieni tego, według jakiej procedury sędzia ma rozpoznać sprawy milionów obywateli. Dlatego według mnie właściwa reforma sądownictwa jest jeszcze przed nami.

Barbara Piwnik

jest sędzią od 40 lat, w latach 2001–2002 była ministrem sprawiedliwości w rządzie Leszka Millera i prokuratorem generalnym, obecnie orzeka w Sądzie Okręgowym w Warszawie.

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji