Nowy numer 21/2018 Archiwum

Reforma sądownictwa

Ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS) i Sądzie Najwyższym (SN) nie zmienią od razu polskiego wymiaru sprawiedliwości. Mogą jednak zapoczątkować proces naprawczy, niemożliwy w poprzednim systemie.

Uchwaleniu obu ustaw towarzyszyły wielkie emocje społeczne i polityczne. Latem prezydent Andrzej Duda zawetował je w kształcie przedstawionym przez parlamentarzystów PiS. Następnie zgłosił własne propozycje, które stanowią podstawę przyjętych obecnie rozwiązań. Andrzejowi Dudzie chodziło o jakościową zmianę w pracy KRS i SN oraz zachowanie pluralizmu przy ich obsadzie. Opozycja oraz większość środowisk sędziowskich ostro krytykują obie ustawy jako niekonstytucyjne. Podnoszony jest zarzut, że sędziowie odtąd będą zależni od polityków, w domyśle przede wszystkim od polityków PiS. W kwestii konstytucyjności obu ustaw toczy się spór pomiędzy prawnikami. Powinien być rozstrzygnięty orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, nawet jeśli część środowisk prawnych tego orzecznictwa nie uznaje. Innej drogi wyjaśniania wątpliwości prawnych nie ma. Z pewnością nie są nią protesty uliczne czy eksperci wypowiadający się w mediach. Zostawiając więc na boku kwestie, których natury w publicystycznym tekście rozwiązać nie sposób, chciałbym się skoncentrować na tym, co stanowi istotę rozwiązań reformujących polskie sądy.

Rada wybierana inaczej

Zmiany dotyczące KRS, instytucji mającej kluczowe znaczenie dla naszego wymiaru sprawiedliwości, gdyż decydującej o tym, kto będzie sędzią, oraz o dalszych zawodowych awansach, koncentrowały się na sposobie wyłaniania 15 członków Rady. Dotąd członkami KRS mogli zostać jedynie sędziowie wybierani przez różne gremia sędziowskie. Był to klasyczny przykład systemu kooptacji elit spośród własnego grona. Teraz prawo wyboru odebrano gremiom sędziowskim, a przekazano je w ręce obywateli. Członkami KRS nadal będą mogli być tylko sędziowie, ale prawo do ich zgłaszania będzie miała grupa 2 tys. pełnoletnich obywateli Rzeczypospolitej. Wybrana przez nich kandydatura zostanie z całą dokumentacją przedstawiona marszałkowi Sejmu, który podda ją pod głosowanie. Wyboru spośród zgłoszonych kandydatów do KRS dokona Sejm kwalifikowaną większością 3/5 głosów. Każdy klub poselski nie może wskazać więcej aniżeli 9 swoich kandydatów.

Opozycja i sędziowie bronią korporacyjnego modelu wyłaniania składu KRS, jako jedynego zapewniającego bezstronność i obiektywizm sędziów. Tak jednak nie jest. Warto podkreślić, że ten model, którego emanacją jest działalność KRS, nie dominuje na Zachodzie. W wielu krajach w ogóle nie ma analogicznej instytucji i nikt z tego powodu nie twierdzi, że wymiar sprawiedliwości jest upolityczniony. Zmiana procedury wyłaniania kadr sędziowskich nie oznacza automatycznie, że stają się oni zależni od gremium, które ich wybrało. Modelu doskonałego nie ma. Obecny skład KRS ukształtowany został przecież także przez ludzi mających swoje sympatie polityczne. Nikt mnie nie przekona, że wkładając togę, sędzia odcina się od swego doświadczenia życiowego, norm moralnych, którymi dotąd się kierował, czy własnego sumienia. A to przecież ma kluczowe znaczenie przy interpretacji prawa. W poprzednim systemie istotną rolę odgrywał także czynnik nieformalny, układy koteryjne i towarzyskie w środowisku sędziowskim. Wiedziano w tych gremiach, że ludzi o pewnych poglądach, niekoniecznie zresztą chodziło o poglądy polityczne, nie awansuje się, gdyż nie pasują do dominujących w tym środowisku gustów i opinii. Odbywało się to w sposób nieprzejrzysty, bez kontroli ze strony czynników zewnętrznych. Dobrze więc, że ten system został zmieniony.

Nowe izby w Sądzie Najwyższym

Jeśli ustawa o KRS nie zmieniała istoty funkcjonowania Rady, a jedynie warunki, w jakich dochodziło do jej powołania, ustawa o Sądzie Najwyższym w znacznej mierze tworzy nowy model tej instytucji. Powstaną w nim dwie nowe izby: Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Dyscyplinarna. W tej pierwszej sędziowie będą orzekać z udziałem ławników, wybieranych przez Senat. To istotny zwrot w kierunku społecznej reprezentacji, gdyż do tej pory ławnicy w Sądzie Najwyższym nie orzekali. Jest to więc próba wprowadzenia do procesu kontroli nad orzecznictwem sądów niższych instancji doświadczenia zwykłych ludzi. Na ile to zmieni pracę tego gremium, wykaże praktyka. Zadaniem Izby Dyscyplinarnej będzie głównie prowadzenie postępowania wobec sędziów i przedstawicieli innych zawodów prawniczych. Sprawy dyscyplinarne sędziów Sądu Najwyższego będą rozpatrywane w pierwszej instancji przez Sąd Najwyższy, składający się z dwóch sędziów Izby Dyscyplinarnej oraz jednego ławnika, zaś w drugiej instancji przez Sąd Najwyższy w składzie trzech sędziów Izby Dyscyplinarnej i dwóch ławników.

Ustawa przewiduje również przechodzenie sędziów SN w stan spoczynku po ukończeniu 65. roku życia, z możliwością przedłużania tego przez prezydenta RP (dziś ten wiek to 70 lat). Nie ma żadnego istotnego powodu, aby środowisko sędziowskie w kwestii wieku emerytalnego było traktowane inaczej aniżeli wszystkie inne. Dodam, że obecna wersja jest przywróceniem norm niegdyś zapisanych w ustawie o SN. Zmieniając je przed laty, jeszcze bardziej zakonserwowano skład tego gremium, co tylko z pozoru było rozwiązaniem wyłącznie technicznym.

Konsekwencją nowych przepisów będzie szeroka wymiana kadr sędziowskich w Sądzie Najwyższym. Szacuje się, że blisko 70 proc. składu tego gremium będzie mogło być wymienione. Będzie, ponieważ sędziowie SN, którzy osiągnęli wiek emerytalny, mają możliwość odwołania się do prezydenta. On podejmować będzie ostateczne decyzje, który z nich pozostanie. Niestety, wspomniana ustawa nie likwiduje prawdziwej bolączki polskiego sądownictwa, jaką jest instytucja oddelegowania sędziego z sądu niższej instancji do wyższej, nawet do Sądu Najwyższego. Praktycy wskazują, że właśnie ten mechanizm stanowi rzeczywiste zagrożenie dla niezawisłości sędziego. Nominacja daje mu pewność, oddelegowanie uzależnia od ośrodka, który sędziego oddelegował, a więc może również odwołać. Istnieje wtedy potencjalne zagrożenie, że sędzia oddelegowany do orzekania będzie myślał o tym, jaki jest pogląd w tej sprawie tego, kto go oddelegował. Pozostawienie tego mechanizmu jest, nie tylko moim zdaniem, poważnym błędem. Niepokoić mogą także bardzo szerokie kompetencje prezesa Izby Dyscyplinarnej, z odrębnym budżetem i własnym zapleczem administracyjnym, co sprawia wrażenie, jakby w Sądzie Najwyższym istnieć miał sąd w sądzie, co nie mieści się w jakimkolwiek modelu sądownictwa.

Ryzykowna skarga

Ustawa o SN przewiduje także możliwość składania skarg nadzwyczajnych na prawomocne orzeczenia, zapadłe w ciągu ostatnich 5 lat. Co to oznacza dla zwykłego obywatela? Otóż każdy, kto jest przekonany, że w stosunku do niego zapadł niesprawiedliwy wyrok, podtrzymany we wszystkich instancjach, będzie miał prawo do jeszcze jednego postępowania. Jest to więc forma zadośćuczynienia za faktyczne albo urojone krzywdy, jakich obywatele doznali w trakcie wcześniejszych procesów sądowych. Ustawa przewiduje trzy wypadki, w których takie działanie będzie możliwe: orzeczenie narusza zasady lub wolności, prawa człowieka i obywatela określone w konstytucji, w sposób rażący narusza prawo przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie, wreszcie zachodzi oczywista sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego. Oczywiście wszystkie te przypadki będą musiały być odpowiednio udokumentowane. Prawo do wniesienia takiej skargi nie będzie jednak przysługiwało obywatelowi bezpośrednio. Uprawnionymi do jej wniesienia są następujące instytucje: Prokurator Generalny, Rzecznik Praw Obywatelskich, grupa co najmniej 30 posłów lub 20 senatorów, oraz – w zakresie swojej właściwości – Prezes Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej, Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Praw Pacjenta, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego i Rzecznik Finansowy. Skarga nadzwyczajna grupy posłów lub senatorów wnoszona będzie przez marszałka Sejmu lub marszałka Senatu, który, oprócz wskazanego przez grupę posłów lub senatorów przedstawiciela, będzie mógł upoważnić pracownika Kancelarii Sejmu lub Senatu, adwokata lub radcę prawnego do jej popierania. W praktyce można to sobie wyobrazić w ten sposób, że obywatel pragnąc się odwołać od jakiegoś jego zdaniem niesprawiedliwego orzeczenia, będzie musiał przekonać jedną z tych instytucji bądź grupę posłów czy senatorów, aby zrobili to w jego imieniu.

Oczywiście rodzi to szereg dalszych pytań, jak chociażby, czy instytucja skargi nadzwyczajnej nie spowoduje zalewu nowych spraw, które jeszcze bardziej zatkają polskie sądy. Nie brakuje przecież zwykłych pieniaczy, dla których procesowanie jest sposobem na życie. Pojawia się także pytanie, co z pewnością obrotu prawnego np. w sprawach materialnych. Skarga w sposób oczywisty będzie tę pewność podważała. Okazać się może, że spory majątkowe np. w rodzinach, kiedyś już wydawałoby się ostatecznie rozstrzygnięte, wybuchać teraz będą od nowa z wielką siłą. Rozumiejąc sens tej propozycji, trudno nie dostrzegać skali związanych z nią zagrożeń, które mogą zdestabilizować życie społeczne w kraju. Praktycy podpowiadają, że ten sam efekt można byłoby osiągnąć bez konieczności nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, a wzmacniając jedynie instytucję „wznowienia postępowania”, zapisaną w Kodeksie postępowania cywilnego w przypadku spraw w sposób oczywisty błędnie i niesprawiedliwie rozstrzygniętych.

Szczegółowe wątpliwości można jeszcze wyliczać. Jedno nie ulega dla mnie jednak wątpliwości. Od 1989 r. poprzez szereg ustaw, jak i zapisy w konstytucji, stworzony został korporacyjny model sądownictwa. Sędziowie sami się wybierali, decydowali o swoich awansach, wreszcie sami się oceniali i rozliczali. Na dalsze trwanie tego modelu nie ma społecznego przyzwolenia. Przyjęte ustawy, otwierając korporację sędziowską na nowe środowiska, wprowadzają do sądów element kontroli społecznej, demokratyzują procedury sędziowskich awansów i karier. Mając świadomość ułomności wielu zaproponowanych przez PiS rozwiązań, wolę ten ruch i nowe otwarcie aniżeli marazm i tkwienie w starym systemie, w którym obrona własnych pozycji i przywilejów była prezentowana jako troska o dobro publiczne i niezawisłe sądy. •

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.