GN 24/2018 Archiwum

Negocjator

Zawsze na drugiej linii, a jednak odgrywał pierwszoplanową rolę w relacjach Kościół–państwo. Abp Bronisław Dąbrowski, sekretarz Konferencji Episkopatu Polski, przez blisko 40 lat prowadził rozmowy z komunistycznymi władzami. Minęła 100. rocznica jego urodzin.

Na wielu zdjęciach z czasów PRL dotyczących relacji Kościół–państwo rozpoznać można jego charakterystyczną sylwetkę. Stał zazwyczaj w drugim szeregu, obok kardynałów Wyszyńskiego lub Wojtyły, a później Glempa. Niemało jest także jego zdjęć z Janem Pawłem II, któremu systematycznie zdawał relacje nie tylko o życiu Kościoła w Polsce, ale także o nastrojach społecznych czy konfliktach z władzą. Niewysoki, łysawy, najczęściej z pogodnym wyrazem twarzy albo z tajemniczym uśmiechem, który w gruncie rzeczy nie wiadomo co wyrażał. Nie był wybitnym oratorem czy kaznodzieją, natomiast znakomicie się z nim rozmawiało. Precyzyjnie definiował problem i starał się dotrzeć do meritum spraw, o których toczyła się rozmowa.

Orionista

Pochodził z Grodźca k. Konina, gdzie urodził się 2 listopada 1917 r. Ojciec zginął w wojnie 1920 r. i wychowywała go matka. W 1935 r. trafił do nowicjatu księży orionistów w Zduńskiej Woli. Zgromadzenie wysłało zdolnego chłopca na studia do Włoch. Tam spotkał się z założycielem orionistów, bł. Alojzym Orione, który stanie się dla niego wzorem kapłana, a jego dzieło przewodnikiem duchowym, jak realizować misję Kościoła w świecie. Na wieść o wybuchu wojny przerwał studia i wrócił do kraju. Prowadził bursę dla chłopców w Warszawie przy ul. Barskiej. W czasie powstania warszawskiego w tej okolicy toczyły się zaciekłe walki, których był świadkiem. Gdy teren opanowali Niemcy, doszło do dramatycznego wydarzenia. Razem z 12 innymi osobami Bronisław został wyprowadzony na rozstrzelanie. Ocalał dzięki temu, że wcześniej udzielił pomocy rannemu żołnierzowi niemieckiemu. Widząc, jaki los czeka wyprowadzanych, Niemiec krzyknął do swoich, aby nie rozstrzeliwali tego, który uratował mu życie. Po klęsce powstania trafił do obozu pracy w Bittinheim pod Dachau.

Po powrocie do kraju w czerwcu 1945 r. otrzymał święcenia kapłańskie, dalej pracował jako wychowawca w bursie na Barskiej. Tam w 1950 r. spotkał się z prymasem Polski kard. Stefanem Wyszyńskim, który był świadkiem sporu, jaki ks. Dąbrowski prowadził z wizytatorem szkół publicznych. Kapłan nie tylko rezolutnie odparł wszystkie zarzuty, ale także przeszedł do ataku, zapraszając wizytatora, aby sam się przekonał, jak wychowuje się młodzież w szkołach katolickich. Prymas po konsultacji z bp. Zygmuntem Choromańskim, sekretarzem Konferencji Episkopatu Polski, powierzył ks. Dąbrowskiemu obowiązki dyrektora Biura Sekretariatu Episkopatu Polski oraz kierowanie Wydziałem Spraw Zakonnych w Sekretariacie Prymasa Polski.

Legalnie i tajnie

Skromny orionista znalazł się w centrum politycznego sporu, jaki rozgrywał się między Kościołem a państwem w tym czasie. Okres szczególnej próby przyszedł po internowaniu prymasa. Jak wspominał po latach, kiedy z nim o tym okresie rozmawiał, sytuacja była niezwykle skomplikowana. W całym obozie komunistycznym trwały surowe represje antykościelne, zwłaszcza w Czechosłowacji i na Węgrzech. Rzeczą najważniejszą było, aby Kościół w Polsce przetrwał ten okres, ponosząc jak najmniejsze straty. Szczególnie istotne było zabezpieczenie zakonów żeńskich i męskich, które w innych krajach były już zlikwidowane. W Polsce wstępem do takich decyzji było wysiedlenie zakonnic na Ziemiach Zachodnich i Północnych (Akcja X-2), przeprowadzone w 1954 r. Ks. Dąbrowski koordynował wszystkie działania w obronie zakonów.

Wyjątkową rolę odegrał także na Górnym Śląsku, gdzie w listopadzie 1952 r. usunięto z Katowic wszystkich biskupów. Krótko po tym kapituła katowicka pod naciskiem władz państwowych wybrała ks. Filipa Bednorza, związanego z ruchem księży patriotów, na urząd wikariusza kapitulnego. W styczniu 1954 r. ks. Bednorz umarł na skutek obrażeń doznanych w czasie wypadku samochodowego i trzeba było wybierać jego następcę. Wówczas władze w porozumieniu z Konferencją Episkopatu zdecydowały, że urząd wikariusza kapitulnego w Katowicach obejmie ks. Jan Piskorz z Wrocławia. Był on bliskim współpracownikiem PAX-u, z głębokimi powiązaniami agenturalnymi. Jego pobyt w Katowicach okazał się trudnym doświadczeniem, nie tylko dla lokalnego Kościoła. Ignorując zakaz Stolicy Apostolskiej, ks. Piskorz próbował zorganizować synod diecezjalny. Miał on posłużyć do zalegalizowania jego władzy, jako ordynariusza, w Katowicach. Gdyby ten plan się udał, byłby to precedens niebezpieczny dla całego Kościoła w Polsce. Na miejscu sytuację miał zbadać ks. Dąbrowski, wykorzystując kontakty z Janiną Wizor, siostrą szkolną de Notre Dame, mieszkającą w domu zakonnym w Bielsku-Białej. U niej regularnie odbywały się potajemne spotkania ks. Dąbrowskiego z duchownymi śląskimi, którzy relacjonowali mu o poczynaniach ks. Piskorza, a także o swoich spotkaniach z wygnanymi biskupami, których odwiedzali. Wszystkie informacje ks. Dąbrowski przekazywał najpierw kard. Wyszyńskiemu, a po jego internowaniu bp. Choromańskiemu. „Problem śląski” stanowił wielkie wyzwanie dla episkopatu. Trudno było tolerować swoistą dwuwładzę w diecezji, kiedy dyspozycje legalnie, choć niegodnie pełniącego urząd wikariusza kapitulnego ks. Jana Piskorza były dezawuowane poleceniami przebywającego na wygnaniu bp. Stanisława Adamskiego. Dzięki m.in. wyprawom ks. Dąbrowskiego na Śląsk udało się odwieść ks. Piskorza od zamiaru zwołania nielegalnego synodu.

Po 1956 r. ks. Dąbrowski dalej pracował w Sekretariacie Episkopatu Polski, a w 1961 r. został przez Jana XXIII nominowany na biskupa. Kiedy w 1968 r. zmarł bp Choromański, prymas rekomendował bp. Dąbrowskiego na urząd sekretarza Konferencji Episkopatu, co zostało potwierdzone wyborem w grudniu 1969 r. Później mandat ten Episkopat Polski odnawiał mu kilkakrotnie, aż do 1993 r., kiedy z powodu wieku emerytalnego zrezygnował z pełnienia urzędu sekretarza.

Zamiast Komisji Wspólnej

Komisja Wspólna Episkopatu i władz PRL była po 1956 r. podstawowym instrumentem kształtowania relacji państwo–Kościół. Początkowo udawało się tam sporo załatwić, jednak później, kiedy Władysław Gomułka coraz bardziej odchodził od ideałów, które wyniosły go do władzy jesienią 1956 r., jej możliwości stawały się coraz bardziej ograniczone. Prace Komisji ustały, kiedy w 1967 r. Episkopat Polski desygnował do niej bp. Ignacego Tokarczuka z Przemyśla, nieakceptowanego przez władze. Jego wysunięcie do Komisji Wspólnej komuniści potraktowali jako afront i w ogóle zaniechali jej zwoływania. W tej sytuacji jedynym ośrodkiem komunikacji pozostał bp Dąbrowski. Jego znaczenie w całym polskim Kościele ogromnie wzrosło. Codziennie musiał się mierzyć z tysiącem spraw, od problemów poszczególnych parafii do kwestii zasadniczych dla całego Kościoła.

Jego partnerem w latach 70. był prof. Kazimierz Kąkol. Jego biografia może być interesującym przyczynkiem do skomplikowanych polskich wyborów po 1945 r. Pochodził z rodziny inteligenckiej, w czasie okupacji ukończył podchorążówkę AK. Brał udział w powstaniu warszawskim, za męstwo został odznaczony Krzyżem Walecznych. Został szefem Urzędu do Spraw Wyznań w 1974 r., kiedy ekipa Gierka postawiła na bardziej subtelną rozgrywkę z Kościołem. Prowadząc dialog z Watykanem, chciano zdezawuować linię prymasa Polski. Między innymi dzięki determinacji i przezorności bp. Dąbrowskiego ten chytry zamysł spalił na panewce. Zamiast rozmów PRL–Watykan, ponad głowami prymasa i polskich biskupów, władze musiały zaakceptować „grę w trójkącie”, jak później napisał Kąkol. W tamtym czasie bp Dąbrowski spotykał się z min. Kąkolem lub jego zastępcą Aleksandrem Merklem, szarą eminencją Urzędu do Spraw Wyznań nawet 3–4 razy tygodniowo. Część spraw udawało mu się załatwić, niektóre złe rozwiązania złagodzić, inne odsunąć w czasie. Komisja Wspólna zebrała się znów dopiero jesienią 1980 r. Biskup Dąbrowski uczestniczył w jej pracach aż do końca swej służby w Kościele.

Kronikarz

Wybór Jana Pawła II wzmocnił jego pozycję. W 1982 r. został mianowany przez papieża arcybiskupem ad persona. Abp Dąbrowski przygotowywał pielgrzymki papieskie do Polski w latach 1979–1992. Zwłaszcza trzy pierwsze (1979, 1983, 1987 r.) miały ogromne znaczenie dla rozwoju sytuacji politycznej w Polsce. Budowały przestrzeń aktywności obywatelskiej i realnie przyczyniły się do upadku komunizmu. Jak wcześniej cieszył się całkowitym zaufaniem kard. Wyszyńskiego, w podobnym stopniu mógł na nim polegać także kard. Glemp. Ostrożny, ale nie bojaźliwy, trafnie wyczuwał, gdzie w rozmowach z władzami przebiega granica, której przekroczyć nie można. Jednocześnie wiedział, gdzie kończą się możliwości dalszych ustępstw, poza które Kościół nie może się cofnąć, aby nie narazić się na utratę zaufania społecznego.

Wszyscy, którzy go znali, podkreślali, że miał fenomenalną pamięć. Po każdej rozmowie z władzami zasiadał do pisania obszernego sprawozdania z ich przebiegu, co później służyło mu do przygotowywania notatek dla prymasa bądź biskupów. Z dbałością o najmniejsze szczegóły starał się w notatkach i zapiskach przedstawiać intencje oraz argumentację strony przeciwnej. Ta dokumentacja, wydana przez Petera Rainę, stanowi dzisiaj jedno z najważniejszych źródeł badania relacji Kościół–państwo w PRL.

Arcybiskup Dąbrowski zmarł w grudniu 1997 r. Był świadkiem i kronikarzem, ale także uczestnikiem wielkiej gry, jaką komuniści toczyli nad Wisłą o dusze Polaków. To, że jej nie wygrali, było również jego wielką zasługą. •

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji