Nowy numer 30/2021 Archiwum

Nauka z rewolucji. Albo nauczka

Myśl wyrachowana: Każda rewolucja obala porządek jak pijak flaszkę – chwila euforii, a potem kac.

Nie myślałem przed laty, że doczekam takich czasów, gdy młodzież będzie myliła Lenina z Lennonem. I że przeciętnemu Polakowi rewolucja październikowa będzie się kojarzyła raczej z „jesienną rewolucją cenową” niż z początkiem najciemniejszej ery w dziejach ludzkości. A jednak stało się. „Wiecznie żywy” Lenin przeminął jak zły sen i jeśli stulecie wznieconej przezeń rewolucji w ogóle obchodzimy, to z daleka, tak, żeby nie zawiało od niej trupim odorem.

Mimo wszystko 100. rocznica tego wydarzenia warta jest wspomnienia, bo to, co się wtedy nad światem rozpętało, dużo mówi o siłach, z jakimi ludzkość ma do czynienia, gdy nie chce mieć nic wspólnego z Bogiem.

Bo po ludzku to nie mogło się stać. To był już przecież XX wiek. Panie w gorsetach, spacerujące w długich sukniach i fantazyjnych kapeluszach, panowie z laseczkami, w surdutach i cylindrach – takie obrazki zachowały się do dziś z „pięknej epoki” poprzedzającej tamte wydarzenia. Miło było. Ludzie myśleli, że są coraz lepsi, tak jak coraz lepsze są metody produkcji, środki komunikacji i przedmioty codziennego użytku. Co mogło się wydarzyć w Europie oplatanej gęstniejącą siecią kolei żelaznych, poddanej rygorom powszechnego prawodawstwa i strzeżonej przez potężne armie? Kto mógł przewidzieć, że cała ta bania optymizmu i dobrego mniemania o sobie pryśnie tak nagle i z takim hukiem?

A tak się właśnie stało. Imperia rzuciły się sobie do gardeł i wzajemnie się zdusiły. Gdy miasta legły w gruzach, a miliony żołnierzy w mogiłach, Rosja z satrapy-imperatora przepoczwarzyła się w potwora. Lenin, przywódca rewolucji, okazał się najbardziej zabójczą bronią biologiczną, jaką kiedykolwiek wymyślono. Bolszewizm nie był jak zdobywca – raczej jak śmiercionośna bakteria. Powodował masowe zgony fizyczne, a u wielu tych, którzy przeżyli, wywoływał zmiany w myśleniu, idące w pokolenia. To stąd wziął się homo sovieticus – człowiek urobiony według marksistowskiej idei, tępy „klient komunizmu” (określenie ks. Tischnera).

Zaraźliwość kłamliwych idei i eksportowa zdolność bolszewickiej propagandy były nadnaturalne. „Wielki kraj na Wschodzie” w dziwnie skuteczny sposób zaczął „rozszerzać swoje błędy” – co krótko przed rewolucją zapowiedziała Maryja w Fatimie.

Ale przewaliły się fale historii. 100 lat po rewolucji świat jest inny, jednak wciąż działają zmodyfikowani przedstawiciele homo sovieticus. Wydaje im się, jak bolszewikom, że człowiek jest tylko zlepkiem materii i da się go uformować według dowolnego projektu. Nie wierzą w „pierwiastki duchowe”, nie wiedzą więc, że o człowieka, gdy zerwie z Bogiem, zawsze ktoś się upomni. I nie będzie to nasz przyjaciel.

Nie ma więc pewności, czy ludzkość nie szykuje sobie kolejnego bolszewizmu. Ale nie ocalimy niczego, unikając rewolucji. Unikniemy rewolucji i ocalimy wszystko, wybierając Boga.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także