Nowy numer 33/2018 Archiwum

Mojej mamie sugerowano, aby mnie usunąć

Można odnieść wrażenie, że najbardziej zdegenerowane oblicze patriarchatu przybiera maskę "humanitaryzmu" i "praw kobiet".

Nazywam się Katarzyna Waliczek. Mam 25 lat. Urodziłam się z zespołem Turnera – wadą genetyczną spowodowaną przez brak lub uszkodzenie jednego z chromosomów płciowych X u kobiety. Dziewczyny z tym schorzeniem mają przede wszystkim różnego rodzaju problemy hormonalne (niski wzrost, niedorozwój jajników, podwyższone ryzyko wystąpienia niedoczynności tarczycy oraz cukrzycy typu II), mogą również wystąpić wady narządów wewnętrznych (najczęściej nieprawidłowości w budowie serca, rzadziej nerek), problemy ze słuchem czy z układem kostnym (np. osteoporoza). Obecnie zespół Turnera wykryty w badaniach prenatalnych jest w Polsce wskazaniem do legalnej aborcji. Mojej mamie, gdy była w ciąży, też sugerowano, aby mnie usunąć…

Życie z ZT wygląda tak naprawdę zupełnie zwyczajnie. Praktycznie nie zdarza się, żeby u jednej dziewczyny stwierdzono wszystkie wady i choroby przewlekłe charakterystyczne dla ZT. Poza nielicznymi wypadkami diagnoza ZT oznacza bezpłodność, ale nie jest przeszkodą do wchodzenia w związki czy do zawarcia małżeństwa. ZT nie jest też żadną przeszkodą do podjęcia studiów wyższych i kariery zawodowej w różnych dziedzinach. Ja na przykład jestem magistrem filozofii, ponadto posiadam licencjat z pedagogiki specjalnej (kształcenie osób z niepełnosprawnością intelektualną, z uprawnieniami do pracy w edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej). Niedawno rozpoczęłam studia doktoranckie - rzecz jasna z filozofii, którą pasjonuję się już od liceum. W czasie wolnym lubię czytać, wędrować czy grać w ping ponga. Razem z moich chłopakiem prowadzimy na Facebooku stronę TurnerUp, poświęconą „mniejszościom genetycznym” (zapraszamy na http://www.facebook.com/TurnerUpPolska/). Prowadzę też bloga, gdzie publikuję kolejne rozdziały powstającej właśnie powieści. Historia opowiada o zmaganiach pewnego młodego dziennikarza z Bogiem, ze światem i z ludźmi, których spotyka. Można ją znaleźć pod adresem: www.panheretyk.blogspot.com .

W liceum napisałam list do „Gościa Niedzielnego”. Dziś, gdy rusza nowy obywatelski projekt ustawy, mający znieść aborcję eugeniczną (dokonywaną z powodu choroby dziecka), mój chłopak namówił mnie, żeby napisać po raz drugi. Tamten pierwszy list zapoczątkował moją działalność pro life. Po jego publikacji skontaktował się ze mną pan Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro – Prawo do Życia. Zaczęłam swoją przygodę ze zbiórkami podpisów pod kolejnymi projektami ustaw chroniących życie dzieci nienarodzonych. Dzisiaj mam podpisaną umowę wolontariacką z Fundacją Jeden z Nas. W związku z moim zaangażowaniem w obronę życia zostałam zaproszona do dwóch programów w Telewizji Polskiej („Warto Rozmawiać” oraz „Między Ziemią a Niebem”) i zwiedziłam dwie stolice europejskie (Rzym przy okazji pielgrzymki do Watykanu i Budapeszt przy okazji kongresu zorganizowanego przez Federację One of Us).

Ta działalność pozwoliła mi również poznać inne kobiety z zespołem Turnera, działające w świecie pro life. Malina Świć jest młodym lekarzem, właśnie rozpoczęła specjalizację z genetyki klinicznej. Pani Krystyna Szczecińska z wykształcenia jest astronomem, ale całe życie pracowała jako informatyk (dziś jest już na emeryturze). Ponadto adoptowała niepełnosprawnego syna, którego obdarzyła miłością i rehabilitowała go (dziś jest w pełni samodzielnym mężczyzną). Jak widać na tych przykładach, Turnerki w każdym wieku mogą prowadzić życie sensowne i aktywne, dając też innym coś od siebie.

Turnerki nie tylko pracują, ale też wchodzą w relacje. W czasie studiów wiele mi się w życiu zmieniło, jeśli chodzi o tę sferę życia. W szkole nie zawsze umiałam dogadać się z ludźmi z klasy. Teraz mam swoje środowisko i przyjaciół, z którymi mogę spędzać czas poza „obowiązkami” (wcześniej moi znajomi to były głównie osoby, z którymi chodziłam po prostu na te same zajęcia). Jestem też w szczęśliwym związku z chłopakiem, którego poznałam... przy okazji wywiadu dotyczącego zespołu Turnera ;). Krzysiek jest dziennikarzem i katechetą. Codziennie przypomina mi, że po raz kolejny się we mnie zakochał :).

Piszę o tym wszystkim, żeby pokazać Czytelnikom – może zwłaszcza rodzicom spodziewającym się dziecka „z wadą” – jak może wyglądać życie osoby z orzeczonym przez komisję PFRON umiarkowanym stopniem niepełnosprawności. Jak widać, jest to życie równie łatwe i równie trudne (zależy, jak patrzeć), co życie bez braków w chromosomach i bez jakichkolwiek orzeczeń. Czy kobiety z zespołem Turnera są obywatelkami drugiej kategorii? Trudno sobie dziś wyobrazić, aby prawo rozróżniało kobiety "lepsze" i "gorsze", biorąc za kryterium wzrost i zdolność do rodzenia dzieci. A jednak w tym przypadku to właśnie przewidywany wzrost i zdolności rozrodcze zdają się być czynnikiem decydującym, czy dana istota ludzka ma prawo żyć czy też nie. Można więc odnieść wrażenie, że dawne uprzedzenia wkraczają w nowoczesność pod płaszczykiem "wolności wyboru" i "wrażliwości na cierpienie", a najbardziej zdegenerowane oblicze patriarchatu paradoksalnie przybiera maskę "humanitaryzmu" i "praw kobiet".

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

  • Niuśka
    22.10.2017 16:15
    Proszę nie pisać bzdur! Zespół Turnera obecnie, zgodnie z ustawą z 1993r, która wciąż obowiązuje, NIE UMOŻLIWIA wykonania legalnej aborcji. Po co takie klamstwa na katolickim portalu?
  • Krzysztof
    22.10.2017 20:02
    Widzę, ze niektórzy mają wątpliwości czy na pewno Zespół Turnera jest w Polsce wskazaniem do legalnej aborcji. Wygląda na to, że prawo jest BARDZO nieprecyzyjne. Ja jestem pro-life, ale właśnie dlatego powołam się tutaj na list organizatorek tzw."Marszu Godności", a więc inicjatywy pro-choice, z 22 września 2016. Cytuję działaczki pro-choice: " (...) Inaczej jest w przypadku upośledzeń nieodwracalnych, które nie są śmiertelne i nie wiążą się z fizycznym cierpieniem – takich jak np. zespół Downa czy Turnera. Podczas gdy jedni lekarze kwalifikują je jako ciężkie i dopuszczają jako wskazanie do aborcji w terminie zgodnym z przepisami ustawy, inni nie uważają tych wad za wskazanie do aborcji w ogóle, a jeszcze inni uważają za dopuszczalne usunięcie ciąży obarczonej takimi wadami, ale tylko we wczesnej fazie rozwoju". List otwarty pt. "Brak dyskusji nad projektem legalizującym aborcję jest przejawem tchórzostwa" który powyżej cytuję, opatrzony jest takim oto podpisem:
    Komitet Organizacyjny Marszu Godności:
    Marta Dyks (modelka)
    Marta Habior (producentka filmowa, wykładowca)
    Marta Lewandowska (producentka filmowa)
    Irina Ovcinicov (project manager)
    Bożena Przyłuska (przedsiębiorczyni)
    doceń 10
  • Malina-m3
    24.10.2017 22:26
    Brawo Kasiu!
    doceń 8
  • ja
    14.11.2017 12:13
    czytam ten list i wzdycham z zachwytem nad tym jak mądrą, ładną dziewczyną jesteś, ile osiągasz, a każde twoje osiągnięcie ma podwójne znaczenie - z jednej strony to Twój osobisty sukces, z drugiej - sukces i niesamowity argument na rzecz osób z trudnościami zdrowotnymi podobnymi do tych z ZT. Niech Ci ta świadomość dldaje skrzydeł a w trudnej chwili - podnosi. Dlatego osiągaj szczyty!!!
    doceń 8

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama