Nowy numer 28/2018 Archiwum

Do kogo będzie należał świat w 2050?

Przywódca Chin Xi Jinping zapowiada działania, które mają uczynić jego kraj globalnym supermocarstwem już w 2050 r.

Przemówienie przywódcy Komunistycznej Partii Chin w czasie jej 19. kongresu było wyrazem ambicji Państwa Środka co do wzrostu jego znaczenia na świecie. Co jednak ważniejsze, Xi Jinping podkreślał, że Chiny nie powinny kopiować obcych wzorców. Już dzisiaj możemy zaryzykować stwierdzenie, że Chińczykom powinno udać się zrealizowanie swoich wielkomocarstwowych zamiarów. Czy uczynią to opierając się na własnych wzorach?

Świat za 30 lat będzie z pewnością wyglądał inaczej niż dzisiaj. To, że Chińczycy będą już wtedy bogatsi niż dzisiaj, a ich kraj będzie największą gospodarką świata, to jest jedna sprawa. Ale na drugim miejscu mogą znaleźć się już nawet nie USA, ale Indie. A pierwszej dziesiątce może zabraknąć państw europejskich, zastąpionych przez kolejne azjatyckie tygrysy. Jak będzie wyglądał świat, w którym Stany Zjednoczone już nie będą największym światowym mocarstwem, a Europa spadnie do drugiej ligi?

Chrześcijanie nie powinni się chyba martwić. Chrześcijaństwo jest uniwersalne, nie jest na trwałe przytwierdzone do żadnego kręgu cywilizacyjnego. Co więcej, rozwija się wyjątkowo szybko właśnie poza Europą. W naszej części świata jest ono coraz słabsze, więc spadek znaczenia tego kontynentu nie powinien wpłynąć na siłę Kościoła. Zmienić się mogą tylko proporcje w hierarchii i możemy już nie zobaczyć papieża ze Starego Kontynentu.

A co jeśli chodzi o Polskę? Leżymy jakby na rozstaju słabnącego Zachodu i rosnącego w siłę Wschodu. Z jednej strony cieszymy się wzrostem gospodarczym, tak jak kraje Wschodu. Z drugiej dopadła nas depresja demograficzna, taka jak w krajach Zachodu. Z jednej strony wciąż są u nas cenione wartości tradycyjne, jak naród i rodzina, tak jak w krajach Wschodu. Z drugiej swoje przyczółki zdobywają ideologie, które dzisiaj niszczą kraje Zachodu, takie jak multikulturalizm i genderyzm.

Po jakiej stronie znajdzie się Polska, wygranych czy przegranych? Dla pokoleń wchodzących w świadome życie w latach PRL nie do pomyślenia zdaje się fakt, że w rywalizacji cywilizacyjnej to Zachód może być przegrany a Wschód wygrany. Wielu z nich narzeka, że Polska jeszcze nie jest wystarczająco europejska. Ale może ta niewystarczająca europejskość ratuje nas przed negatywnymi zjawiskami społecznymi podmywającymi pozycję Zachodu na świecie?

Może więc warto zacząć odsuwać od władzy ludzi wychowanych przez tęsknoty czasów komunistycznej izolacji. I pozwolić o kierunkach naszego kraju decydować ludziom, którzy zdają sobie sprawę, jak współczesny Zachód, zwłaszcza Europa zachodnia, naprawdę wygląda. Aby rok 2050 i do nas należał.

« 1 »
oceń artykuł
  • passenger
    20.10.2017 17:05
    Autor ma nieprawidłową perspektywę. Świat coraz bardziej należy nie do państw i rządów ale do korporacji. A tutaj Europa Zachodnia nadal trzyma się świetnie. Np na 30 największych światowych przedsiębiorstw nadal najwięcej bo 13 pochodzi właśnie z Europy. Z USA 10 a z Azji 7. Oczywiście te proporcje będą się zmieniać jednak nawet jeżeli Chiny będą rosły w siłę jako gospodarka to korzystać na tym będą również (a może przede wszystkim) firmy spoza Chin. A Polska? Od 10 lat rośnie międzynarodowa siła polskich firm, zwłaszcza prywatnych. Niech tylko rząd im nie przeszkadza to Polacy sobie poradzą w tym świecie.
  • deidra
    20.10.2017 20:45
    Już myślałam, że pan Bartczak po raz pierwszy nie tylko zauważył naprawdę istotny i doniosły problem, ale i poprawnie go opisał. Niestety, wyszło jak zwykle... Środek ciężkości światowej gospodarki jest w rejonie Azji pacyficznej już od dobrej dekady. Chodzi nie tylko o dynamikę rozwoju, lokalizację większości kluczowych fabryk, lecz i przenoszenie centrów wiedzy, technologii i finansów. USA ma jeszcze wielką moc, która zapewne wystarczy na dekadę, lub dwie. Gorzej z Europą, w której watahy idiotów mamią wyborców "wstawaniem z kolan", "suwerennością" i innymi hasłami - nierealistycznymi, populistycznymi, wręcz kłamliwymi. Europa ma jednak wciąż "to coś", czym gardzą ludzie o mentalności, na której ostatnio żeruje PiS. Jeśli to od nich zależy przyszłość Polski, to kraj stoczy się do poziomu Afryki Subsaharyjskiej.
    doceń 2
  • tomak
    23.10.2017 10:43
    Ja bym zapytał o co innego. Co się stanie przed 2050 rokiem z tymi wszystkimi rakietami uzbrojonymi w głowice nuklearne. Same się rozbroją? To one mają w sobie wmontowany ładunek nienawiści ludzkości do niej samej. A jakoś mało ludzi na świecie prosi Pana Boga, by pomógł tę nienawiść zaprogramowaną w rakietach dalekiego i bliskiego zasięgu rozbroić.
    doceń 1
  • tomak
    23.10.2017 10:51
    W swoim artykule Autor w ogóle nie uwzględnił roli Pana Boga, a to On karty rozdaje a nie jakieś tam Chiny czy UE. Nic się nie dzieje bez Jego woli. Ci, którzy będą mnożyć zło na świecie, z całą pewnością zginą. Nie będzie dla nich ratunku, jeśli się w porę nie nawrócą. Bez względu na to kim teraz są. Tak zawsze było w historii, tak będzie i teraz.
    doceń 1

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji