Nowy numer 25/2018 Archiwum

(Nie)świadoma manipulacja prokuratury

Prokurator poinformował, że prof. Królikowski MÓGŁ wykorzystać środki z depozytu adwokackiego do celów prywatnych. Szkoda, że nie poinformował, CZY RZECZYWIŚCIE TO ZROBIŁ.

O tym, że ostry atak prokuratury i mediów publicznych na prof. Michała Królikowskiego, który jest twarzą prezydenckich ustaw reformujących sądownictwo, przypomina klasyczną propagandową manipulację, można by pisać długo. Wystarczy tyle, że nawet jeśli Królikowski ma coś na sumieniu (póki co niczego mu nie udowodniono), to wyciąganie tego tematu przez TVP na trzy dni przed prezentacją prezydenckiej reformy sądownictwa, jest rzeczą obrzydliwą. Pozwala to myśleć, że celem tych działań jest skompromitowanie Andrzeja Dudy i zablokowanie merytorycznej debaty nad proponowanymi przez niego zmianami.

Warto jednak zwrócić uwagę na konkretny przykład (nie)zręczności, z jaką atak na prezydenckiego doradcę jest przeprowadzany. W czasie konferencji prasowej prokurator krajowy Bogdan Święczkowski odniósł się do kwestii kilkuset tysięcy złotych, jakie firma, którą reprezentował Królikowski, przekazała mu w formie depozytu adwokackiego - jako formy zabezpieczenia płatności za pracę adwokata. Z ust prokuratora Święczkowskiego padły takie słowa:

 W toku działań śledczych ustaliliśmy, że mec. Michał Królikowski część środków, które miały być depozytem adwokackim, mógł przekazać na swoje cele prywatne.

I w tym problem, że MÓGŁ nie oznacza, że PRZEZNACZYŁ. Detal, ale znaczący. Bo w pamięci odbiorcy zostaje obraz wykorzystywania pieniędzy z depozytu na własne cele. Od występującego na konferencji prasowej prokuratora oczekuje się nie tego, by powiedział, CO MÓGŁ ZROBIĆ bohater śledztwa, ale ustaleń CO ZROBIŁ. Królikowski, podobnie jak pan prokurator i ktokolwiek inny, MÓGŁ też kogoś zabić, zgwałcić, albo okraść. MÓGŁ też tego wszystkiego nie zrobić. I jeśli prokuratora na dzień dzisiejszy tego nie wie, to w ogóle nie powinna podawać tego wątku do informacji publicznej. Rzucanie insynuacji w świetle kamer nie służy sprawie prowadzonego śledztwa i wprost uniemożliwia rzetelną debatę nad reformą sądownictwa. Niezależnie od tego, czy Królikowski jest winny czy nie.

 

 

« 1 »
oceń artykuł
  • gut
    22.09.2017 15:59
    Wszystko należy upraszczać jak tylko można, ale nie bardziej.
    Albert Einstein
    doceń 1
  • st
    23.09.2017 00:50
    "W toku działań śledczych ustaliliśmy, że mec. Michał Królikowski część środków, które miały być depozytem adwokackim, mógł przekazać na swoje cele prywatne." Skoro mecenas odmówił dostępu do konta z depozytem, to znaczy , że nie gra uczciwie. Według tego postępowanie prawnik może zarobić 200 tyś. na milionie złotych, biorąc milion od mafii w depozyt. Jak na katolika wspaniały gest...
  • Gość
    23.09.2017 09:07
    Widac metody niszczenia ludzi, stosowane przez “dobra zmiane“ nagminnie, zaczynaja docierac do redaktorow GN. Szkoda ze dopiero, kiedy trafiaja w waszych znajomych, dobrze ze w ogole. “Dobra zmiana“ dotknie wszystkich. Niestety, niektorych (naiwnych) z zaskoczenie.
    doceń 10
  • Gość
    24.09.2017 11:09
    Prezydent Duda nie powinien radzić sie takiej nie do końca przejrzystej i czystej osoby mec. Królikowskiego.
    doceń 2

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji