Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Jak usunąć dziennikarza za solidny wywiad z premier?

Wojciech Dąbrowski został odsunięty od pracy w Polskim Radiu, bo zadał Beacie Szydło niewygodne pytania. Czy prezes Sobala za wszelką cenę chce udowodnić, że jest propagandowym urzędasem?

Dziennikarz Polskiego Radia Wojciech Dąbrowski, który do Polskiego Radia przyszedł już w ramach "dobrej zmiany", przeprowadził w Sygnałach Dnia wywiad z szefową rządu Beatą Szydło. Wywiad nie spodobał się widocznie włodarzom Polskiego Radia, bo tego samego dnia Dąbrowski został wysłany na przymusowy urlop. Według relacji portalu "Wirtualnemedia.pl" dziennikarzowi nakazano wybranie całego przysługującego mu urlopu, a następnego dnia przekazano, że do "Sygnałów Dnia" nie wróci i powinien szukać nowej pracy.

Czy Dąbrowski w chamski sposób zaatakował Beatę Szydło? Skąd! Zadał jednak pytania, które dla premier przyjemne nie były. O co pytał? M.in. dlaczego jako premier nie przemawiała na kongresie PiS, dlaczego nie była wśród oficjeli, którzy spotkali się z Donaldem Trumpem w czasie jego wizyty w Polsce i o decyzję UNESCO zakazującą dalszej wycinki w Puszczy Białowieskiej. Ktoś na szczycie Polskiego Radia stwierdził jednak, że takie pytania to zbyt wysoko postawiona poprzeczka dla Beaty Szydło. 

Oczywiście Dąbrowskiego nie zwolniono od razu. Jedynie wysłano na urlop. Dzięki temu rzecznik PR może teraz odpowiadać na pytania o cała aferę, że jest lato i Dąbrowski jak wielu innych pracowników jest na urlopie. Na pytania o jego powrót do "Sygnałów Dnia" już nie odpowiada, licząc chyba, że do sierpnia sprawa przycichnie. Otóż nie przycichnie, bo takie działanie jest po pierwsze nie fair względem Wojciecha Dąbrowskiego, po drugie nie fair względem słuchaczy, po trzecie nie fair względem także tych, którzy PR nie słuchają, ale opłacają abonament.

I nie jest to jedyny w ostatnim czasie przypadek, w którym zarządcy Polskiego Radia przypominają raczej urzędników ministerstwa propagandy niż menadżerów cenionej rozgłośni. Kilka tygodni temu próbowano pozbyć się Filipa Memchesa za to, że zaprosił do audycji Jana Hartmana - profesora UJ o skrajnie lewicowych poglądach. Rzecz w tym, że prezes Sobala nie blokując (a może wprost inicjując?) tego typu działania nie tylko utwierdza obserwatorów w przekonaniu, że za pieniądze abonentów robi propagandówkę z Polskiego Radia, ale też de facto działa na niekorzyść swoich mocodawców z obozu PiS. Bo ludzie nie są głupi i dziś, w przeciwieństwie do minionej epoki, publiczne media nie są jedynym źródłem informacji. A odsunięcie dziennikarza od pracy za zadanie premier niewygodnych pytań w krótkim czasie stanie się większym newsem niż sam wywiad z Beatą Szydło, który tak bardzo nie przypadł do gustu propagandystom na stołkach prezesów. I wizerunkowo straci na tym nie tylko rzesza rzetelnych dziennikarzy Polskiego Radia, ale również Prawo i Sprawiedliwość.

« 1 »
oceń artykuł
  • Seitz
    14.07.2017 14:03
    Głos rozsądku, który może pomóc Pisowi. Bo nie pomaga mu ani nachalna propaganda, ani misiewicze, ani córka leśniczego.
    doceń 10
  • Marek
    14.07.2017 17:10
    Czyżby GN miał w swoich szeregach kreta?
    doceń 10
  • do Redaktora
    15.07.2017 20:55
    Panie Wojtku, pewnie już piszą Panu wilczy bilet...
    doceń 3
  • Gość
    06.08.2017 11:12
    WT to kret, albo robi krecią robotę. GN daleko z taką linią nie zajedzie, chyba że ma innego sponsora.
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji