Nowy numer 37/2021 Archiwum

Ziobro: Użycie tasera nie było przyczyną śmierci Stachowiaka

Do śmierci Igora Stachowiaka nie przyczyniły się ani stosowane przez policjantów środki przymusu, ani użycie tasera - mówił w środę w Sejmie prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Dla funkcjonariuszy, którzy nie przestrzegają prawa nie ma miejsca w policji - zapewnił szef MSWiA Mariusz Błaszczak.

Ministrowie: spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak i sprawiedliwości Zbigniew Ziobro przedstawili W Sejmie informację rządu ws. śmierci w 2016 r. we wrocławskim komisariacie 25-letniego Igora Stachowiaka.

"Nie ulega wątpliwości, że te wydarzenia bulwersują, ubolewam że do nich doszło" - oświadczył Błaszczak. Dodał, że "natychmiast" po otrzymaniu informacji o śmierci mężczyzny zażądał "zdecydowanych, transparentnych działań oraz wyciągnięcia konsekwencji w przypadku stwierdzenia nieprawidłowości".

Podkreślił, że po tragedii we Wrocławiu policja przekazała "bezzwłocznie" prokuraturze wszystkie dostępne i zabezpieczone w postępowaniu materiały. Jak powiedział, po upublicznieniu przez media nagrań pokazujących zachowanie policjantów wobec 25-latka "natychmiast" powołał i skierował do Wrocławia specjalny zespół kontrolny.

Minister podkreślił, że dla funkcjonariuszy, którzy nie będą przestrzegać prawa i wysokich standardów służby nie ma miejsca w policji. Powtórzył, że nie będzie tolerował braku nadzoru przełożonych, "cichego przyzwolenia na takie zachowania czy prób ich tuszowania".

Szef MSWiA zaapelował, że opozycji, aby "wykazała się odrobiną przyzwoitości" i nie wykorzystywała sprawy śmierci Stachowiaka do "wojny totalnej" i ataków na policję. Przyznał, że "bezsprzecznie ujawnione materiały świadczą o nieprawidłowościach, łamaniu prawa i nieuzasadnionej brutalności w postępowaniu policjantów".

Błaszczak przekonywał, że w czasie rządów PO-PSL zdarzały się "liczne nieprawidłowości i patologie" w działaniu policji, a sprawy te były wyciszane. Nawiązał do sprawy określanej w mediach jako "akcja widelec" z 2008 r. gdy po meczu Legii z Polonią policja zatrzymała ponad 750 osób (688 zatrzymanym przedstawiano zarzuty dotyczące czynów chuligańskich). "Pan za tę akcję gratulował policji, pękał pan z dumy. Aresztowano wówczas na podstawie wydumanych zarzutów 752 osoby. Nad wieloma potem znęcano się potem na komisariatach by wymusić fałszywe zeznania" - powiedział Błaszczak zwracając się do lidera PO Grzegorz Schetyny.

Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro zapewnił, że również dla śledczych sprawa śmierci Stachowiaka jest priorytetowa. Złożył również wyrazy współczucia rodzinie zmarłego.

Poinformował, że prokuratura przesłuchała 58 świadków, uzyskała 11 opinii biegłych. Minister podał, że już w czerwcu 2016 r. powołano biegłych, którzy mieli odtworzyć i spisać treści rozmów nagranych przez kamerę rejestrującą dźwięk; na nagraniu był m.in. zapis użycia tasera wobec 25-latka. Jak powiedział, nagrania z kamer w początkowej fazie postępowania były nieczytelne; dopiero praca biegłych pozwoliła na dokładny ich odczyt. Ziobro dodał, że rodzina pokrzywdzonych otrzymała je w połowie października ubiegłego roku.

Jak mówił stawianie zarzutów ewentualnym podejrzanym, to jedna z ostatnich czynności w śledztwie. Przyznał, że rozumie gniew i rozczarowanie, jakie wywołały ujawnione w mediach nagrania. "Należy jednak pamiętać, że większość policjantów wykonuje rzetelnie swoją pracę" - dodał minister sprawiedliwości.

Jak poinformował, biegli stwierdzili, że do śmierci mężczyzny nie przyczyniły się ani zastosowane przez policjantów chwyty obezwładniające, ani użycie paralizatora. Podkreślił, że przeprowadzona dwukrotnie sekcja zwłok mężczyzny nie wykazała złamań, zwichnięć, a wyłącznie sińce, obtarcia naskórka i drobne wybroczyny, które - jak mówił - mogły powstać podczas szarpaniny lub upadku mężczyzny. "Biegli uznali, że badania nie dają podstaw do jednoznacznego ustalenia bezpośredniej przyczyny śmierci" - powiedział Ziobro.

Poinformował, że w organizmie zmarłego wykryto obecność amfetaminy i leku przeciwbólowego o zbliżonym działaniu do morfiny. Jak mówił, środek ten może powodować drgawki lub wzrost ciśnienia.

Minister dodał, że na rynku we Wrocławiu i w komisariacie przeprowadzono eksperyment śledczy mający odtworzyć przebieg zdarzeń podczas zatrzymania. "Biegły stwierdził, że jakkolwiek doszło do pewnych nieprawidłowości, które wytknął działaniu policjantów, to nie ma powodów do przyjęcia, że zastosowane wobec zatrzymanego środki przymusu spowodowały jego zgon" - powiedział Ziobro.

Jak zauważył, w kolejnej opinii, którą prokuratura otrzymała pod koniec marca, biegli stwierdzili "z dużym prawdopodobieństwem", że 25-latek zmarł z powodu niewydolności krążeniowo-oddechowej po zażyciu środków psychoaktywnych.

25-letni Igor Stachowiak został zatrzymany w maju 2016 r. na wrocławskim rynku; policja poszukiwała go za oszustwa. Według funkcjonariuszy, mężczyzna był agresywny i dlatego musieli użyć paralizatora. Po przewiezieniu na komisariat stracił przytomność i pomimo reanimacji zmarł.

Sprawa wróciła w sobotę, gdy stacja TVN wyemitowała drastyczne materiały zarejestrowane na wrocławskim komisariacie tuż przed śmiercią mężczyzny. W materiale widać, że wobec Stachowiaka kilkakrotnie użyto paralizatora.

Sprawę śmierci mężczyzny od roku bada poznańska Prokuratura Okręgowa. Śledczy nie wykluczają zarzutów znęcania się nad pozbawionym wolności dla policjantów.

W związku z wydarzeniami sprzed roku, szef MSWiA odwołał w poniedziałek komendanta dolnośląskiej policji, jego zastępcę ds. prewencji oraz komendant miejskiego we Wrocławiu.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama