Nowy numer 2/2021 Archiwum

Trójka dla wszystkich

O fenomenie radiowej Trójki mówi jej dyrektor Adam Hlebowicz.

Andrzej Grajewski: Radiowa Trójka obchodzi 55. urodziny, a od roku Pan nią kieruje. Jak rozumiem, został Pan dyrektorem, aby ją zmienić.

Adam Hlebowicz: To prawda, nie przyszedłem tutaj, aby administrować, ale żeby być aktywnym menedżerem. To z pewnością jest radio słuchane przez inteligencję, ale znam wielu ludzi, którzy w poprzednich latach przestawali go słuchać dlatego, że zniknęły z programu wartości konserwatywne. Trójka przestała być medium pluralistycznym. Moim celem nie jest jednostronna zmiana programu, ale przywrócenie równowagi między różnymi wartościami. Moim zdaniem Trójka jest dzisiaj znacznie bardziej pluralistyczna aniżeli przedtem. Jeśli szefem publicystyki był Jerzy Sosnowski, bezsprzecznie osobowość radiowa, a jednocześnie postać o bardzo wyrazistych poglądach liberalnych, to w oczywisty sposób rzutowało to także na kształt całej publicystyki. Poniekąd rozumiem tych słuchaczy, którzy protestują przeciwko zmianom. Przyzwyczaili się bowiem do pewnych autorów, ich poglądów, sposobu oceny rzeczywistości, uważając, że to jest cały świat. Tymczasem świat jest dużo bogatszy. Chodziło więc o to, aby tę różnorodność pokazać, m.in. przez zaproszenie nowych dziennikarzy do prowadzenia pasm publicystycznych.

Tylko że część słuchaczy mówi: to nie jest już moje radio. Sądząc po facebookowym profilu Ratujmy Trójkę, jest ich niemało.

Spotykam się z taką postawą i staram się z tymi ludźmi, jeśli chcą mnie wysłuchać i nie są agresywni, rozmawiać. Jeśli zarzucają nam np., że czytana jest autobiograficzna powieść Bronisława Wildsteina, co rzekomo jest dla wielu kamieniem obrazy, to odpowiadam, że jest to wartościowa proza, a Wildstein jest jednym z ciekawszych współczesnych pisarzy. Jednocześnie nie zrezygnowaliśmy z czytania książek Jerzego Pilcha czy Olgi Tokarczuk. Chociaż oboje dość jednoznacznie wypowiadają się na temat obecnych władz państwa. Problem polega na tym, że wcześniej Wildsteina nie było, a teraz jest. Nie zamiast, ale obok innych. To samo można powiedzieć o prowadzących Kluby Trójki. Inny charakter mają audycje prowadzone przez Piotra Semkę czy Grzegorza Górnego, inne przez Dariusza Rosiaka czy Dariusza Bugalskiego. Jest także Tomasz Rożek z „Gościa Niedzielnego”.

Konia z rzędem temu, kto potrafiłby odgadnąć, jakie ma poglądy polityczne.

Poglądy polityczne Tomasza Rożka mnie nie interesują. Ważne jest, że w sposób atrakcyjny mówi o nauce. Ale mógł się pojawić dopiero teraz. Wcześniej były próby, aby go zaprezentować, ale jakoś się nie udawało. Być może komuś przeszkadzało, że był z „Gościa”. Dzisiaj to już nie jest problem.

Publicystyka Trójki różni się od tego, co prezentują programy informacyjno-polityczne telewizji publicznej. Ale i u Was można dostrzec, że jest robiona z perspektywy obecnej władzy.

W ogóle tak tego nie odbieram. Semka czy Górny nie mają żadnych funkcji rządowych.

Ale poglądy mają rządowe.

Nie zgadzam się z tą oceną. Mają wyraziste poglądy polityczne, ale potrafią także krytycznie ocenić działania obecnego obozu władzy. Podobnie można ocenić publicystykę Pawła Lisickiego. Wszystkie osoby, o których rozmawiamy, mają określone poglądy, ale jednocześnie nie sposób zanegować ich formatu intelektualnego i tego, co wnoszą do debaty publicznej. Także ich rozmówcy prezentują zazwyczaj pełne spektrum poglądów, jakie można w dzisiejszej Polsce spotkać.

W ramówce pojawiły się nowe audycje historyczne. Jaki jest ich odbiór?

Kiedy inaugurowaliśmy magazyn historyczny Marka Stremeckiego z Muzeum Historii Polski, słychać było niechętne głosy, że znów historia, że będą tylko żołnierze wyklęci itp. Okazało się, że program zainteresował bardzo wielu słuchaczy. Podobnie jak audycja „Białe plamy”, prowadzona przez Mirosława Biełaszkę, historyka z IPN.

Muzyka była zawsze ważną częścią Trójki – jak jest dzisiaj?

To się nie zmieniło. Trójka jest radiem rozrywkowym i gramy muzykę popularną, a zarazem ambitną. Wielu uznanych twórców tutaj zaczynało swe kariery i nadal poszukujemy nowych, być może nieznanych jeszcze szerzej wykonawców. Współpracują z nami wspaniali muzycy, którzy promują różne typy muzyki i nowych wykonawców. Wierzę, że dzięki temu znajdziemy kolejnych twórców, którzy dzisiaj wydali jedną lub dwie płyty, ale za kilka lat ich muzyka będzie już klasyką gatunku. Chcemy, aby była kojarzona z Trójką.

Kiedyś silną stroną radia były audycje satyryczne. Nawet powtarzane po latach potrafią znakomicie bawić. Dzisiaj Trójka nie śmieje się z rządzących, chociaż nieraz na to zasługują.

Rynek kabaretowy bardzo się w Polsce zmienił, a telewizja mocno go zepsuła, płacąc im takie pieniądze, że stacje radiowe są bez szans. Artur Andrus, który jest twarzą rozrywki w Trójce i robi to moim zdaniem świetnie, niestety jest samotny. Oczywiście radio potrzebuje dobrej satyry i chciałbym, aby Trójka miała program na miarę „60 minut na godzinę”. Na to jednak potrzebne są pieniądze i trochę więcej czasu.

A co ze sceną teatralną Trójki?

Przywróciliśmy ją w każdym tygodniu, czego nie było od lat. Podobnie Teatrzyk Zielone Oko, czyli słuchowisko kryminalne z dreszczykiem. Raz w miesiącu będą realizowane spektakle na żywo. Dzięki temu Sala Koncertowa im. Agnieszki Osieckiej, w której i tak wiele się dzieje, otrzyma nowy filar swej aktywności. Chcemy, aby słuchacze przychodzili nie tylko dla muzyki, ale i dla dobrego teatru. Teatru specyficznego, gdyż bez kostiumów, ale takiego, który będzie można zobaczyć na żywo. Będzie to szansa na debiut dla młodych aktorów i reżyserów. Chcemy także w tym miejscu systematycznie prezentować kino muzyczne.

To wszystko musi kosztować. W jakim zakresie potrzeby finansowe radia są zaspokajane?

Trójka zarabia na siebie. Mało tego, utrzymuje inne anteny. Większość przychodów z reklam Polskiego Radia to przychody Trójki.

Czy możliwa jest sytuacja, że zmienia się władza, a nie zmienia się dyrektor Trójki?

Wydaje mi się, że w obecnych warunkach to niestety nie jest możliwe.

Skoro jesteście na froncie politycznym, jak chce Pan organizować debatę publiczną?

Nie uważam się za urzędnika tej władzy. Jestem dziennikarzem, przez wiele lat tworzyłem Radio Plus w Gdańsku. Zgodziłem się przyjść do Trójki nie po to, aby tutaj działać jak komisarz polityczny czy zamykać usta drugiej stronie, ale aby poszerzyć pluralizm w mediach. Nigdy nie powiedziałem, że dla inaczej myślących nie ma tutaj miejsca, a do dyskusji nie zaprosimy dziennikarzy np. „Gazety Wyborczej” czy polityków opozycyjnych partii. W Trójce nie ma wielu programów politycznych, są właściwie tylko trzy takie audycje, ale w każdej z nich staramy się prezentować pełny wachlarz poglądów i opinii.

Według Radio Track Millward Brown słuchalność Trójki w pierwszym kwartale br. w stosunku do analogicznego okresu z roku ubiegłego obniżyła się o blisko 1 proc. To sygnał, że stacja traci słuchaczy.

Trójka utrzymuje wysoką słuchalność. A to jest swoista propaganda, którą prowadzą Wirtualne Media czy „Press”, publikując dane pod hasłem: Trójce najwięcej spada.

A nie spada?

Odpowiem inaczej. Udział w rynku, czyli najważniejszy współczynnik każdej stacji, który każdy media planner bierze pod uwagę, dowodzi, że Trójka w 2016 r. osiągnęła najlepszy wynik od 2012 r. Jesteśmy liderami słuchalności w czterech dużych miastach Polski, RMF w ośmiu, a Zetka w trzech. Trójki słuchają głównie inteligencja oraz znaczna część osób pełniących funkcje menedżersko-zarządzające. Z punktu widzenia reklamy to najbardziej pożądany odbiorca. Łatwo to sprawdzić. RMF rozdaje samochody, Zetka rozdaje pieniądze, a my od naszych słuchaczy zbieramy pieniądze. W czasie akcji grudniowej, kiedy Kuba Strzyczkowski licytował różne przedmioty na rzecz Fundacji św. Mikołaja, przyniosło to ponad milion złotych. My nie rozdajemy, my prosimy naszych zamożniejszych słuchaczy: podzielcie się z potrzebującymi, i oni szczodrze na ten apel odpowiadają. Jeśli mamy około 8 proc. udziału w rynku, to znaczy, że słuchacze z grupy menedżersko-zarządzającej są u nas bardzo wysoko nadreprezentowani, i to także stanowi o sile stacji.

Co jest najbardziej niezwykłe w zjawisku, jakim jest Trójka?

Słuchacze niezmiennie wierni tej stacji, a jednocześnie bardzo aktywni. Swymi telefonami, komentarzami, informacjami współtworzą program. Wiedzą, że w tej stacji są nie tylko odbiorcami, ale także kreatorami programu. Ostatnio zauważyliśmy, że rośnie nam słuchalność w grupie wiekowej 15–19 lat. Byliśmy tym nawet zdziwieni, gdyż raczej nie gramy muzyki dla tej grupy wiekowej. Zastanawialiśmy się, skąd się biorą tacy słuchacze. Myślę, że to dzieci i wnuki starych trójkowiczów. Wychowały się w domach, gdzie słuchano Trójki od zawsze. Dlatego wierność słuchaczy Trójki na przestrzeni tych 55 lat jest jej największą siłą i fenomenem naszej stacji. 

Adam Hlebowicz

od roku dyrektor Radiowej Trójki, Współtworzył Radio Plus w Gdańsku. reporter, autor kilkunastu Książek, m.in. o odrodzeniu Kościoła na Wschodzie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się