GN 3/2021 Archiwum

Czy prezydentem Francji będzie 39-letni dziadek?

U Emmanuela Macrona, prawdopodobnego nowego zwycięzcy francuskich wyborów prezydenckich, życie prywatne jest dużo ciekawsze od jego programu politycznego.

Briggitte Macron, prawdopodobna przyszła Pierwsza Dama Francji, jest 24 lata starsza od swojego męża. Co więcej, dwójka jej dzieci z pierwszego małżeństwa również jest od niego starsza. Emmanuel Macron, jeśli wygra wybory, zostanie najmłodszym prezydentem w historii Francji. Będzie jednocześnie dziadkiem, chociaż przyszywanym, siedmiorga wnucząt.

Briggitte i Emmanuel poznali się w jezuickim liceum w Amiens na północy Francji, gdzie on był uczniem, a ona uczyła języka francuskiego. Romans niepełnoletniego Emmanuela ze swoją nauczycielką tak nie podobał się jego rodzicom, że wysłali go na kontynuowanie nauki do Paryża. Jednak w 2006 r. Briggitte rozwiodła się ze swoim pierwszym mężem, a w 2007 r. poślubiła 30-letniego Macrona.

Życie zawodowe i polityczne faworyta w wyścigu do Pałacu Elizejskiego jest dużo mniej ciekawe niż życie prywatne. Skończył on elitarną Ecole Nationale d’Administration, kuźnię francuskich elit politycznych. Po studiach pracował w ministerstwie gospodarki, by kilku latach rozpocząć karierę bankiera inwestycyjnego w Rothschild & Cie Banque, banku należącego do rodziny Rothschildów, amerykańskiej dynastii finansistów. W 2006 r. zapisał się do Partii Socjalistycznej.

W 2012 r. Macron został zastępcą sekretarza generalnego w administracji Francoisa Hollande'a. W 2014 r. młody polityk został ministrem gospodarki i stał się twarzą probiznesowych reform socjalistycznego gabinetu Manuela Vallsa. Reformy te wywołały wielkie protesty przyzwyczajonych do socjalnego bezpieczeństwa Francuzów. W 2016 r. Macron opuścił rząd i założył własny ruch polityczny En Marche, co można tłumaczyć jako Naprzód.

Emmanuel Macron odżegnuje się od podziału na lewicę i prawicę. Określa się on mianem progresywisty. Jego program jest mocno rozmyty i ogólnikowy. Opiera się głównie na hasłach proeuropejskich i socjalliberalnych. Macron nie robi wrażenia zbyt twardego polityka. Jeśli zostanie Prezydentem Republiki, jego pozycja we Francji bardziej może przypominać pozycję Aleksandra Kwaśniewskiego w Polsce, niż Angeli Merkel w Niemczech.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Najnowsze