Nowy numer 2/2021 Archiwum

Kaczyński: My z naprawy Rzeczypospolitej nie zrezygnujemy

Wielu w Polsce i wielu w Europie nasze reformy nie podobają się tak, jak nie podobała się kiedyś Konstytucja 3 maja, ale my z naprawy Rzeczypospolitej nie zrezygnujemy - mówił w debacie nad wnioskiem PO o wotum nieufności dla rządu Beaty Szydło prezes PiS Jarosław Kaczyński.

"Ubrał się diabeł w ornat i ogonem na mszę dzwoni" - tak rozpoczynając swoje wystąpienie lider PiS zwrócił się do Grzegorza Schetyny, który wcześniej zaprezentował wniosek PO o konstruktywne wotum nieufności. "Miałem bardzo często wrażenie, że pan, atakując nas, mówi o własnym rządzie, o tych ośmiu latach" - dodał.

Kaczyński mówił, że PiS nie kwestionuje prawa opozycji do zgłaszania konstruktywnego wotum nieufności. "Wyście je kwestionowali. My uważamy, że to jest dobre prawo opozycji" - dodał, zwracając się do posłów Platformy.

Prezes PiS zastrzegł jednocześnie, że "kiedy opozycja z tego prawa korzysta, to trzeba jednak zapytać, o co tak naprawdę chodzi". "Naprawdę znakomicie to sformułowała pani Agnieszka Holland - skądinąd nieprzeciętny, nietuzinkowy reżyser, ale niestety nie pod każdym względem tak wybitna - żeby było tak, jak było kiedyś, żeby było tak, jak było" - ocenił.

By - jak mówił - opisać to, jak było, Kaczyński powrócił do uzasadnienia wniosku PiS o wotum nieufności dla rządu Donalda Tuska z 2013 r. Według szefa PiS w okresie rządów PO i PSL "wszystkie mechanizmy kontroli społecznej" zostały "praktycznie wyłączone". "Mieliśmy wtedy do czynienia z sytuacją, w której normalny mechanizm demokratyczny i mechanizm kontroli i praworządności praktycznie nie działał" - podkreślił prezes PiS.

W jego ocenie "wszystko - począwszy od Najwyższej Izby Kontroli, przez Rzecznika Praw Obywatelskich, przez w niemałej mierze także sądy, którym wydawano instrukcje, a dziennikarz, który to wykrył, był prześladowany, przez nawet takie instytucje jak GUS - wszystko zostało zmonopolizowane". Według prezesa PiS wówczas zapowiadało się "anihilację" ówczesnej opozycji, "mówiło się o dinozaurach" i "w gruncie rzeczy nie akceptowało opozycji". "Ta kontrola była praktycznie rzecz biorąc wyłączona" - zaznaczył Kaczyński.

Jego zdaniem nie działał także mechanizm kontroli sprawowanej przez media, ponieważ - jak mówił - cały główny nurt mediów był w rękach władzy, gotowy do atakowania opozycji i popierania Platformy "nawet w momentach największej kompromitacji, jak afera hazardowa".

"Rozwijały się media niezależne, ale mimo że były ważne i jesteśmy im bardzo wdzięczni, bo przyczyniły się do naszego zwycięstwa, to była ciągle nisza" - powiedział Kaczyński.

"Dlaczego tak było? O co w gruncie rzeczy chodziło? Takich mechanizmów nie wyłącza się ot tak sobie, dla zabawy. Robi się to dlatego, by uzyskiwać pewne cele. Tym celem była władza, była manipulacja, którą traktowaliście jako podstawowy mechanizm sprawowania władzy" - powiedział. Według prezesa PiS mechanizm ten służył takim operacjom jak m.in. wojna z kibicami, usunięcie napisów na stadionach nieprzychylnych premierowi, likwidacja strony internetowej "Antykomor" i atakowanie osoby, która ją prowadziła.

"Można było atakować redakcję, która miała kompromitujące dla was taśmy, (...) można było tu, na tej sali, prowadzić akcję przeciwko pracy magisterskiej wydanej na Uniwersytecie Jagiellońskim, bo zawierała tezy, które wam się nie podobały (...) można było prowadzić bardzo wiele innych nielegalnych przedsięwzięć " - mówił prezes PiS.

"Można było nie pozwalać ludziom, którzy mieli krytyczny stosunek do władzy, by spotykali się na publicznych salach, odmawiać im tych sal, a to jest właśnie metoda Putina, to wy szliście w stronę Putina" - powiedział Kaczyński pod adresem PO

"To wy zbliżaliście Polskę wtedy do Rosji, i to nie tylko na molo, bo to jako żywo nie ja ani mój świętej pamięci brat rozmawiał z Putinem na molo, tylko ktoś zupełnie inny" - mówił szef PiS. "Można było zrobić nieprawdopodobny skandal, jeżeli chodzi o katastrofę smoleńską. Można było to wszystko uczynić po to, by bronić waszej władzy" - zwracał się Kaczyński do polityków Platformy.

Gdy czas na przemówienie szefa PiS skończył się, na sali rozległy się okrzyki: "Regulamin".

"Nie krzyczcie, nie bójcie się, wysłuchajcie mnie do końca" - zwrócił się Kaczyński do krzyczących posłów opozycji, prosząc też marszałka o dodatkowy czas.

"Chodziło o to, by osłonić ustrój którego istotą jest łagodnie mówiąc nieekwiwalentna wymiana dóbr" - przekonywał. "Te wszystkie gigantyczne nadużycia, te wszystkie paliwa, informatyzacje, przedsięwzięcia, których była ogromna ilość w każdej właściwie dziedzinie życia, które sprowadzały się do tego, że ogromne strumienie pieniędzy płynęły do różnych kieszeni. I tego systemu broniliście. I ten system my właśnie zmieniamy, zmienia go rząd Beaty Szydło" - powiedział lider PiS.

"My z tej drogi nie zejdziemy, bo to jest droga do Europy, droga do modernizacji. Nie zejdziemy z tej drogi. Zlikwidujemy ten system" - oświadczył Kaczyński. "Jeśli mówicie o rozliczeniach, pamiętajcie o sobie" - dodał.

"Wielu w Polsce i wielu w Europie nasze reformy nie podobają się tak, jak nie podobała się kiedyś Konstytucja 3 maja, ale my z naprawy Rzeczpospolitej nie zrezygnujemy" - podkreślił szef PiS.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama