Nowy numer 3/2021 Archiwum

Kłująca Ewangelia

Modlisz się? Nie musisz odpowiadać – to widać.

Niedawny okładkowy tekst „Newsweeka” o wychowaniu religijnym w rodzinnym domu prezydenta Andrzeja Dudy nie zawierał nic sensacyjnego, bo cóż w tym dziwnego, że katolicka rodzina zachowuje się jak katolicka rodzina? Wspólna modlitwa, comiesięczna spowiedź, udział we Mszach św. – no generalnie dla katolika oczywiste rzeczy. A jednak właśnie ta oczywistość spowodowała falę komentarzy. Że rodzice zmuszali przyszłego prezydenta do praktyk religijnych, że go sformatowali – takie rzeczy.

„Dziecko nie jest własnością rodziców, by je szykanowali” – rozgniewała się jakaś czytelniczka na stronie gosc.pl. Ktoś inny napisał: „Prezydent akcentujący ostentacyjnie swoje prywatne przekonania religijne, robiący z nich swój herb – tak do końca normalny nie jest”.

Rodzi się pytanie, skąd my mamy tylu katolików tak głęboko niechętnych katolicyzmowi? Skąd bierze się ta ich gorąca potrzeba ochronienia społeczeństwa przed objawami i skutkami żywej wiary?

I nasuwa się odpowiedź: u większości z nich tak nie było. Oni wyrośli w środowisku katolicyzmu bezobjawowego. Może zjawiali się w kościele, spełniając podstawowe obowiązki, ale do domu niczego stamtąd nie przynosili. Nie modlili się razem jako rodzina ani rano, ani wieczorem, ani przed posiłkiem, ani w ogóle nigdy. Rodzice ich nigdy nie błogosławili, nawet krzyżykiem na czole. Wyrośli więc w przekonaniu, że życie Ewangelią jest jak yeti – wszyscy słyszeli, nikt nie widział.

Wieść, że w jakiejś rodzinie ludzie się modlą, musi wywołać irytację kogoś, kto uważa się za katolika, ale ma w nosie relację z Bogiem – własną i całej rodziny. Ktoś taki ma dwa wyjścia: albo coś zrobi ze sobą, albo spróbuje zrobić coś z „tymi dewotami”. Albo się nawróci, albo dorobi „teologię” do swojej duchowej nijakości. To drugie polega na wyśmiewaniu tych, których zachowanie powoduje jego wyrzut sumienia.

I to właśnie zaobserwowaliśmy w kontekście publikacji w „Newsweeku”. Wielu się wtedy zapowietrzyło: Jak to? Prezydent się modli i tego nie ukrywa? Co za skandaliczna ostentacja!

Ha – tak to jest na tym świecie, że to, czym człowiek żyje, musi wyjść na jaw. Kto oddycha powietrzem, ten ostentacyjnie żyje, kto nie oddycha, staje się ostentacyjnym nieboszczykiem.

Kto żyje w Bogu, ten żyje Nim wszędzie – i to ma swoje dobre skutki w każdej dziedzinie; kto się Boga wstydzi, wstydzi się Go wszędzie – i to fatalnie skutkuje w każdej dziedzinie.

Społeczeństwo wiedziało, że wybiera na prezydenta katolika – i ma katolika. Może to sprzeczne z praktyką tego świata, w którym prywatnie możesz być kim chcesz, ale publicznie możesz być tylko nikim.

Kupujemy to?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także