GN 3/2021 Archiwum

Noc chrześcijan

Zosia i Kuba zostaną ochrzczeni po północy. Ich starsze rodzeństwo razem z innymi dziećmi będzie publicznie pytać rodziców, czym ta noc różni się od innych. Czuwanie paschalne to moment, w którym przekazuje się wiarę dzieciom.

Dzieci nie lubią chodzić z nami na Eucharystię, ale Paschę uwielbiają. Pytają, kiedy w końcu będzie. Nie ma „mamo, nie chcę” – opowiada Maria Nowosielska ze wspólnoty neokatechumenalnej z Warszawy.

– Rozmach uroczystości i siedzenie całą noc robiły na mnie wrażenie czegoś istotnego. Miałem świadomość, że dzieje się coś, co jest ważne dla moich rodziców – tłumaczy Paweł Strzemecki, dziś student informatyki, który miał 6 lat, kiedy jego rodzice wstąpili do wspólnoty. Dziś sam do niej należy i podobnie jak „neoni” z całego świata weźmie udział w całonocnym czuwaniu wielkanocnym nawiązującym do tradycji pierwszych chrześcijan.

Wyznanie wiary

Przygotowanie sali, w której odbywa się uroczystość, zajmuje prawie całą Wielką Sobotę. Samo napełnianie wodą chrzcielnicy mającej niekiedy wielkość basenu ogrodowego kosztuje sporo pracy. Jednak przygotowania do Paschy zaczynają się znacznie wcześniej.

– Jak się przygotować? Szukać Boga w codziennych wydarzeniach, bo On zmartwychwstał i my zmartwychwstaniemy. Uświadomić sobie, że jesteśmy grzeszni i o własnych siłach niewiele możemy. Przypomnieć sobie wydarzenia całego roku – wylicza Anna Grzyb. Pomagają w tym katechezy na początku i końcu Wielkiego Postu. Niektórzy członkowie wspólnot chodzą też na odprawiane w kościołach jutrznie. W parafiach, w których neokatechumenat istnieje od przynajmniej kilkunastu lat, w czasie Wielkiego Postu zapraszano ponadto na Redditio simboli. To publiczne wyznanie wiary, podczas którego członkowie wspólnoty dają świadectwo na podstawie doświadczenia z własnego życia. – Ten etap sprawił, że musiałam się zatrzymać i zobaczyć momenty, gdzie Bóg działał – mówi Maria Nowosielska.

– Wspólnoty, które docierają do Redditio i wyznają Chrystusa, od tego momentu w uroczysty sposób włączają się w tradycję procesji w Niedzielę Palmową – mówi ks. dr hab. Robert Skrzypczak. Jak tłumaczy, neokatechumeni sprowadzają na tę uroczystość liście prawdziwych palm z Południa. Maria Nowosielska, podobnie jak jej mąż Piotr, w tym roku pierwszy raz weźmie udział w takiej procesji.

– Palma od zawsze jest w chrześcijaństwie znakiem wyznawania wiary, świadczenia o Chrystusie aż do gotowości przelania krwi. Niedziela Palmowa jest bramą, przez którą wkracza się w celebrowanie Wielkiego Tygodnia, zatem tą bramą jest wiara, publiczne przyznanie się do Chrystusa – wyjaśnia ks. Skrzypczak.

Grzesznik idzie na dno

W Wielki Czwartek członkowie wspólnot biorą udział w Mszach św. w swoich kościołach. Wielki Piątek także celebrują z innymi parafianami. Najbardziej pracowita jest Wielka Sobota, choć nie ma wtedy żadnych liturgii. Znalezienie czasu na pracę ułatwia fakt, że nie traci się go na jedzenie. Przez cały dzień członkowie wspólnot poszczą.

Uroczysta Eucharystia z wieloma czytaniami zaczyna się zwykle między 21.00 a 23.00 i trwa do rana. Rozpoczyna ją liturgia światła i poświęcenie paschału. Członkowie wspólnot dbają o to, by w sali panowała wtedy całkowita ciemność, a nie półmrok. Po zapaleniu świec zaczyna się śpiew Exultetu.

– Exultet zawsze robił na mnie wrażenie. To wyrazisty akcent na początek, pokazujący, że to już – mówi Paweł Strzemecki. – W dzieciństwie najbardziej interesujący był dla mnie chrzest – dodaje. To właśnie noc paschalna jest czasem, kiedy rodziny z neokatechumenatu chrzczą dzieci. Ksiądz Robert Skrzypczak zwraca uwagę, że od początku istnienia Kościoła chrzty odbywały się w Wielkanoc. W święta w 382 r. ochrzczono św. Augustyna, a w 966 r. – Mieszka I.

– To noc przechodzenia ze śmierci do życia. Chrzest jest sakramentem zanurzenia się w to przechodzenie, w triumf Chrystusa nad śmiercią – mówi ks. Skrzypczak. We wspólnotach neokatechumenalnych dzieci podczas chrztu są zanurzane w wodzie, tak jak odbywało się to w pierwotnym Kościele.

– Greckie słowo baptisei znaczy „zanurzać” – przypomina ks. Skrzypczak. – Święty Jan był nazywany w tradycji judeochrześcijańskiej Janem Zanurzycielem. Człowiek jest zanurzany w wody śmierci. Zostaje z nich wydobyty, przyobleczony w białe szaty i poprowadzony do tajemnicy łączności egzystencjalnego związania się z Chrystusem.

Podczas całej uroczystości wielkanocnej ozdobiona kwiatami chrzcielnica stoi na środku sali. W częstochowskim kościele, w którym Paschę celebruje wspólnota Agaty Grzyb, do wbudowanego w podłogę baptysterium schodzi się po schodkach. Wiele wspólnot ma własne przenośne chrzcielnice. Powinny one mieć kształt krzyża.

– Chrzciliśmy w ten sposób wszystkie dzieci – opowiada Agata Grzyb, która wspólnie z mężem wychowuje sześcioro pociech (najstarsze ma 11 lat). – W tym roku w naszych wspólnotach będzie chrzczone troje dzieci.

Chrzty młodszych sióstr doskonale pamięta Paweł Strzemecki. Maria Nowosielska, kiedyś sama ochrzczona w czasie czuwania paschalnego, w tym roku chrzci Zosię i Kubę. Półroczne bliźnięta jeszcze nie wiedzą, co je czeka, ale troje starszego rodzeństwa z niecierpliwością czeka na ten moment. Reszta rodziny także stawi się w komplecie, ale wielu „neonów” ma problem z zaproszeniem bliskich na uroczystość trwającą całą noc. Jeśli ktoś liczy na tradycyjne chrzciny z huczną imprezą, raczej się zawiedzie. Po całonocnym czuwaniu mało kto ma ochotę na organizację takiego spotkania.

Inna noc

Na dzieci, które są zbyt małe, żeby spędzić noc na siedząco, czekają śpiwory i karimaty przygotowane w osobnej sali. Jest jednak moment przeznaczony specjalnie dla maluchów. W czasie liturgii słowa śpiewają one wywodzącą się z hebrajskiej tradycji pieśń. – Dzieci czekają na śpiew albo specjalnie się je budzi. Te starsze pamiętają, że jest taki moment – opowiada Agata Grzyb.

– Starałem się wytrwać, choć nie wyrywałem się do śpiewania – wspomina Paweł Strzemecki.

Słowami pieśni dzieci pytają rodziców, czym noc paschalna różni się od innych i na co czeka się podczas czuwania. Później słuchają katechezy na ten temat. Biorą w niej udział ich rodzice. – Mówi się im: „Aniu, zapytaj tatę, co takiego jest w tej nocy”. Ojciec odpowiada, odnosząc się do życia i ostatnich wydarzeń, że Chrystus jest żywy – tłumaczy Agata Grzyb.

Bez tego się nie da

– Czekamy na to cały rok. Czas odmierza się od Paschy do Paschy – mówi Agata Grzyb.

– Nie wyobrażam sobie bez tego Wielkanocy. Byłam na czuwaniu, nawet kiedy miałam gorączkę – dodaje Maria Nowosielska.

Dla wspólnot na całym świecie to najważniejsza uroczystość w roku. Wielkanocne czuwanie w madryckich slumsach dało początek Drodze Neokatechumenalnej.

– Droga narodziła się w trakcie trwania Soboru i z perspektywy lat widać, że niesie w sobie ducha, który mówił poprzez ojców soborowych – tłumaczy ks. Robert Skrzypczak. – Ojcowie próbowali na nowo odkryć to, co było pulsującym źródłem żywotności wiary w pierwszych wiekach, czyli misterium paschalne. Kościół żył Paschą. Pesach znaczy „przejście”. Bóg wypełnia obrzęd Paschy, przechodząc ze śmierci do życia, ze strachu przed złem i umieraniem do zwycięstwa nad grzechem, żebyśmy mogli doświadczać w sobie już tu obecności Chrystusa Zmartwychwstałego. Dlatego było wielkim pragnieniem ojców soborowych, żeby przywrócić właściwe miejsce Wielkanocy, a w ramach niej – liturgii paschalnej. 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama