Nowy numer 42/2019 Archiwum

Liche drewno

Relikwie Krzyża Świętego to nie tylko największa „pamiątka chrześcijaństwa”. To również mocny materiał dowodowy na autentyczność wydarzeń na Golgocie.

Marcin Luter, wątpiąc w autentyczność relikwii Krzyża, trochę kpiąco mówił, że na świecie jest tyle jego fragmentów, „że można by z nich zbudować cały dom, gdyby się je wszystkie posiadało”.

Fides et ratio

Do pewnego stopnia można zrozumieć sarkazm ojca reformacji: chodziło mu bardziej o nadużycia, jakie w jego czasach towarzyszyły kultowi relikwii. Nie ma wątpliwości, że krążących po Europie fałszywych relikwii było niemało, a cześć im oddawana nie tylko u Lutra budziła słuszne zgorszenie. Problem jednak polega na tym, że niemiecki duchowny wylał dziecko z kąpielą, bo jednocześnie podważył sens zainteresowania relikwiami Krzyża, których autentyczności dowieść – jak widać uważał – nie można. A nawet jeśli niektóre z nich są autentyczne, to jest to jednak sprawa trzeciorzędna, która przysłania to, co w chrześcijaństwie najważniejsze. W pierwszej kwestii pomylił się na pewno. Naukowcy w XIX w. udowodnili, że krążących po świecie odłamków jest mniej niż wynosi cała powierzchnia oryginalnego drzewa Krzyża. I że są metody, za pomocą których można z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić autentyczność poszczególnych fragmentów. W drugiej kwestii miał rację tylko do pewnego stopnia. Owszem, relikwie nie są do zbawienia potrzebne. Tyle że z drugiej strony zupełny brak zainteresowania chrześcijan pamiątkami po najważniejszych wydarzeniach w dziejach ludzkości też jest swoistym kaprysem intelektualnym. Tym bardziej że dla niewierzących właśnie to jest często problemem na wstępie: skąd w ogóle wiemy, że Jezus naprawdę istniał, skąd wiemy, że doszło do ukrzyżowania itd.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie jako events programmer, odpowiedzialny m.in. za organizację festiwalu filmowego „Across the borders" i współpracę z brytyjskimi instytucjami kulturalnymi. W „Gościu" od 2006 r. Autor wywiadu rzeki z ks. Henrykiem Bolczykiem „Mocowałem się z Bogiem", wywiadu rzeki z ks. Markiem Dziewieckim „Psycholog w konfesjonale" oraz współautor zbioru reportaży z Bliskiego Wschodu „W drogę ze św. Pawłem". Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Syrii, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi, Wielkiej Brytanii i innych. Publikował m.in. w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus"), „Cywilizacji", Onet.pl. Jest również założycielem i właścicielem Wydawnictwa Niecałe (wydaje szeroko rozumianą literaturę faktu). Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, życiem Kościoła i teologią, a także fotografią, filmem, turystyką i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii i Bałkanów, a także związane z życiem Kościoła na świecie i nową ewangelizacją.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Zobacz także

  • Gość
    09.05.2017 07:19
    Następny tzw. naukowiec który chce mieć swoje 5 minut. Iluż już było ich przez setki lat . Ileż teorii , ewangelii " nagle " odkrywano . I co ? Nic . Kto o nich dzisiaj pamięta ? Pewno nawet ich autorzy o nich już zapomnieli .
    doceń 7
  • Dremor_
    14.09.2019 15:22
    Dremor_
    Tabliczka mająca rzekomo zidentyfikować autentyczny krzyż pochodzi z X wieku. Samej opowieści o misji Heleny bliżej do legendy, niż do rzeczywistości, oprócz uzdrowienia kobiety prawdziwy krzyż miał wskrzesić rozkładającego się już trupa.
    Kompletnie nieprawdopodobnym jest, że krzyże wrzucono do cysterny. Umieszczenie zakrwawionego drewna w cysternie powodowało skażenie zgromadzonej wody, Rzymianie o tym wiedzieli, u Żydów dodatkowo był to wymóg prawny, by czynić nieczystym każdy przedmiot mający kontakt z krwią.
    Krzyż w tamtych czasach był popularnym narzędziem kary stosowanym przez Rzymian, a same krzyże były "wielorazowego użytku". Pionowe belki mocowane były na stałe, zaś poprzeczne po egzekucji wykorzystywano ponownie. Po powstaniu w roku 70 n.e. Rzymianie ukrzyżowali na Golgocie wielu Żydów, mało więc prawdopodobne, że z znaleziono akurat te trzy krzyże wymienione w Ewangelii.
    Sprzeczne z duchowością pierwotnej gminy chrześcijańskiej jest sugerowanie, że apostołowie otaczali czcią miejsce śmierci Jezusa. Dla pierwszych chrześcijan liczyło się Zmartwychwstanie, a nie śmierć, tym bardziej, że nadal przestrzegali oni Prawa, które zakazywało styczności z miejscem, gdzie przelewano krew.

    Opowieść ta natomiast świetnie wpasowuje się w duchowość IV wieku i zhellenizowaną kulturę Konstantynopola. Tamtejsi wyznawcy operowali obrazem i namacalnymi dowodami, stąd konieczność odnajdywania potwierdzenia opowieści.
    doceń 5
  • Jakub
    15.09.2019 09:03
    Artykuł bardzo przyjemnie się czyta, tylko "ekipa" to kolokwializm, który nie przystoi.
    doceń 1
  • zamieszanie
    15.09.2019 09:58
    Jak się zapatrywać na otaczanie czcią relikwii i wizerunków „świętych”?
    W encyklopedii katolickiej powiedziano: „Wszelkie próby znalezienia w Starym Testamencie jakiegoś usprawiedliwienia dla otaczania czcią relikwii byłyby daremne; również w Nowym Testamencie poświęcono relikwiom niewiele uwagi. (...) [„Ojciec” Kościoła] Orygenes najwidoczniej uważał takie praktyki za pogański przejaw szacunku dla przedmiotów materialnych” (New Catholic Encyclopedia, 1967, t. 12, ss. 234, 235).
    Jest rzeczą godną uwagi, że Bóg pochował Mojżesza i żaden człowiek nigdy się nie dowiedział, gdzie jest jego grób (Powt. Pr. 34:5, 6). Jednakże z Listu Judy 9 wynika, że archanioł Michał toczył spór z Diabłem o ciało Mojżesza. Dlaczego? Zaznaczono wyraźnie, że Bóg postanowił usunąć je w taki sposób, by nikt nie mógł go znaleźć. Czyżby Przeciwnik chciał, żeby ludzie odnaleźli to ciało, wystawili je na pokaz i być może uczynili przedmiotem kultu?

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji