Nowy numer 21/2018 Archiwum

A jeśli dziecko będzie żyło? - To zależy, kto będzie z tobą w pokoju...

David Daleiden i Sandra Merritt z organizacji Centrum Medycznego Progresu (CMP) udawali pracowników medycznych i z ukrytą kamerą przeprowadzili rozmowę z dr DeShawn Taylor, wieloletnią dyrektor medyczną Planned Parenthood w Arizonie, a obecnie pracownicą ds. zaopatrzenia Planned Parenthood w Los Angeles.

Podawali się za pracowników ośrodka medycznego, którzy zajmują się kupnem części ciał dzieci zamordowanych w trakcie aborcji. Dr Taylor podczas rozmowy z nimi wyraziła entuzjazm wobec idei nawiązania współpracy z ich organizacją. Z prowadzonej w bardzo luźnej, przyjacielskiej atmosferze rozmowie można wywnioskować, że takie praktyki jak sprzedawanie części ciał dzieci z aborcji są na porządku dziennym i w ogóle jej nie zszokowały. Co więcej powiedziała, że w zależności od tego, jakie części ciała organizacja potrzebuje, tak stara się przeprowadzać aborcję, aby nie uszkodzić tej tkanki, której żąda usługobiorca - bo przecież najlepsza jest taka tkanka, która jest nieuszkodzona.

Opowiadała także, jak trudno jej było z początku przeprowadzać aborcje, które polegają na miażdżeniu szczypcami główki dziecka. Bolał ją przy tym biceps i zaczęła chodzić na siłownię, żeby usprawnić mięśnie. O wiele łatwiej jest jej przeprowadzać aborcję, kiedy najpierw wstrzykuje się zabójczy zastrzyk uśmiercający prosto w serce dziecka. Wówczas zmiażdżenie ciałka dziecka wymaga mniejszego wysiłku. Przyznała, że taki zastrzyk jest bardzo pomocny.

Następnie opowiadała o praktykach, jakie mają miejsce w trakcie aborcji. Udawani pracownicy medyczni wykazali zainteresowanie i zapytali, co w takim razie robi, kiedy "płód" lub to "coś", jak nazywała dziecko doktor, "okazuje znaki życia".

"W Arizonie jeśli płód daje znaki życia, musimy przetransportować go do szpitala" - powiedziała Taylor. Jeden z działaczy pro life zapytał, jakie mają standardy na zbadania funkcji życiowych płodu.

"Cóż, chodzi o to, że przede wszystkim musisz sprawdzić, kto jest w tobą w pokoju, co nie?" - powiedziała dwuznacznie doktor.

Opowiadała także, że przeprowadza aborcje do 24. tygodnia ciąży - gdzie urodzone w takim samym wieku wcześniaki są w stanie przeżyć w inkubatorze. Dodała też, że do takich aborcji mają ludzi, którzy załatwiają aborcjonistom papierkową robotę związaną ze świadectwem zgonu płodu. "Kiedy wysyłają nam e-maile, to nazywają je 'dziećmi' - dziecko takie a takie. Przecież to przerażające!" - powiedziała Taylor.

Dla przypomnienia: tak wygląda "zabieg" aborcji, o którym mówiła doktor.

Aborcja w 2. trymestrze ciąży
ChnNewspl
Cała rozmowa z dr Taylor:

Planned Parenthood Abortionist: "Pay Attention to Who's In the Room" to Deal With Infants Born Alive
The Center for Medical Progress

« 1 »
TAGI:

Zobacz także

  • Gość
    30.03.2017 22:22
    Powinny to obejrzeć wszystkie osoby , które domagają się! aborcji jako osobistego wyboru.
    doceń 14
  • Katarzyna Uroda
    30.03.2017 23:04
    Hitler by się nie powstydzil. Daj im Boże opamietanie...
    doceń 12
  • Gość
    30.03.2017 23:46
    Jezus mówi że gdy przeprowadzana jest aborcja to cale niebo się trzęsie
  • Gość
    31.03.2017 09:00
    Widzę tu poważną kandydaturę do nagrody im. doktora Mengele
    doceń 10

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama