Nowy numer 29/2021 Archiwum

Dzieci wzgardzone

Czym dziecko „z gwałtu” różni się od innych dzieci? Tym, czym jego matka różni się od innych matek: niczym.

Podczas dyskusji nad rządowym projektem „Za życiem”, przewidującym 4 tys. zł wsparcia dla kobiet, które urodzą niepełnosprawne dziecko, poseł PiS Piotr Uściński zaproponował, żeby uwzględnić w niej też kobiety, których ciąża jest wynikiem gwałtu. Nie podjęto tej propozycji (może i dobrze, bo moglibyśmy mieć zalew fałszywych gwałtów), za to z innych pozycji zareagowała Magdalena Kochan z PO. „Z przerażeniem myślę, że może zrealizować się taki scenariusz, że zgwałcona przez ojca dziewczynka urodzi za 4 tys. To przerażająca perspektywa” – powiedziała. Tak się ciekawie składa, że pani Kochan była gorliwą rzeczniczką prawa, które zakazało dawania dzieciom nawet klapsów. Cóż, ciekawa moralność. Jedne dzieci tak się hołubi, że nawet przeszkadza się rodzicom je wychowywać, a inne wolno – a nawet wręcz należy – zabić. Zwłaszcza te „z gwałtu”, tak jakby to były jakieś pluskwy, które trzeba wygnieść ze szczętem.

Gdy przed rokiem mały Jasio umierał bez pomocy po dokonanej na nim aborcji, podniosła się wrzawa. Polacy byli oburzeni, i to pomimo faktu, że aborcja była legalna, a dziecko – niepełnosprawne. Więc niechże sobie wszyscy Polacy uświadomią, że inny Jasio, poczęty w wyniku gwałtu, cierpi przy aborcji tak samo, tyle tylko, że przed nią zazwyczaj jest całkowicie zdrowy. Ot i cała różnica.

We wspólnocie, do której należę, jest pewna kobieta około pięćdziesiątki, żona mężowi i matka kilkorgu dzieciom. Jakiś czas temu znajoma zapytała ją, co myśli o zakazie aborcji „nawet z gwałtu”, spodziewając się, że ona OCZYWIŚCIE będzie przeciw. „Tak się składa, że mnie to dotyczy, bo poczęłam się z gwałtu” – odpowiedziała zagadnięta. „Dawno nie widziałam kogoś tak zakłopotanego, przepraszała mnie wiele razy” – opowiada teraz.

To niekonsekwentne ze strony tamtej pani. Czemu przepraszała? Bo miała przed sobą normalną osobę? A co sobie wyobrażała? Że ludzie poczęci z gwałtu wyglądają jak nosorożce albo mają dwie głowy?

No przepraszam – a co myślicie wy wszyscy, dla których dzieci, które mają tatę gwałciciela, to materiał do likwidacji? Uważacie, że takie dzieci są choćby o włos mniej wartościowe od was? Nie, nie to chcieliście powiedzieć, prawda? Ale tak się głupio składa, że to właśnie mówicie i przy tym obstajecie. Używając łzawej retoryki o „dramacie kobiety”, realizujecie najohydniejszą politykę segregacji ludzi ze względu na okoliczności poczęcia. Skrzywdzona kobieta to dla was za mało – ma się stać jeszcze trumną dla dziecka.

Człowiek sumienia nie może nawet w myślach popierać jakiegokolwiek przypadku aborcji – także dziecka poczętego w wyniku gwałtu. Jeśli popiera, to znaczy, że może poprzeć też każdą inną zbrodnię. Oczywiście „dla dobra ludzkości”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także