Nowy numer 29/2021 Archiwum

Opatrzność to zawierzenie i dziękczynienie

O powstawaniu Świątyni Opatrzności Bożej, aborcji oraz o relacji Kościoła do polityki mówi kard. Kazimierz Nycz.

Bogumił Łoziński: Otwarcie Świątyni Opatrzności to zamknięcie kolejnego etapu prac. Co jeszcze trzeba zrobić, aby świątynia była gotowa do konsekracji?

Kard. Kazimierz Nycz: Ponieważ warunki architektoniczne – posadzka, ołtarz – pozwalają na sprawowanie Eucharystii, obecnie wchodzimy już do świątyni. Pierwsza Msza Święta będzie połączona z obchodami 98. rocznicy odzyskania niepodległości. Prace nad tak wielką budowlą wymagają czasem mobilizacji. Jeśli stawiamy kolejne cele, wszyscy się bardziej angażują i prace nabierają tempa, trwają krócej. To jest jeden z powodów, dla których właśnie teraz następuje otwarcie świątyni.

Następny etap zamknie konsekracja?

Myślę, że w ciągu kilku lat zrobimy rzeczy konieczne do konsekracji – stacje Drogi Krzyżowej, chrzcielnicę, wystrój prezbiterium itd. Jeśli jednak chcielibyśmy konsekrować świątynię całkowicie gotową, np. z organami czy witrażami, to potrwa to jeszcze kilka lat dłużej. Przewiduję etap pośredni, który można nazwać pierwszym poświęceniem. Chodzi o to, aby ludzie pracujący przy budowie, darczyńcy, których mamy bez mała 100 tys., mieli świadomość, że jeszcze nie jest wszystko skończone. Podkreślam to zawsze, że Świątynia Opatrzności powstaje ze środków ofiarodawców, to wielkie społeczne dzieło. Wbrew temu, co czasem próbuje się sugerować, nie korzystaliśmy przy jej budowie ze środków publicznych.

Państwo powinno wesprzeć finansowo tę inicjatywę?

Gdybym był na miejscu kard. Józefa Glempa w 1998 r., to nie wiem, czy podjąłbym się budowy świątyni, nie mając ze strony państwa gwarancji, że się w to włączy. Absolutnie rozumiem prymasa Glempa, w tym znaczeniu, że chciał zainicjować dzieło, którego wykonanie odkładano od 200 lat. Mimo że nie dostrzegał ze strony ówczesnego państwa woli pomocy materialnej, porwał się na to przedsięwzięcie. Dziś widzimy, że mimo rozmaitych trudów dzieło to zostało zrealizowane. Choć on sam nie doczekał momentu, gdy w świątyni zostanie odprawiona pierwsza Msza Święta.

Warto przypomnieć, że propozycja wzniesienia świątyni padła ze strony króla i twórców Konstytucji 3 maja w 1791 r. Moim zdaniem zobowiązanie, które wówczas podjęli, pozwala rozważyć szerszy udział w finansowaniu świątyni przez struktury państwowe i samorządowe. Cieszę się, że udało się uzyskać państwowe środki na Muzeum Jana Pawła II i kard. Stefana Wyszyńskiego. To będzie dzieło wspólne państwa i Kościoła. Jego otwarcie jest przewidziane na 100. rocznicę odzyskania wolności, czyli za dwa lata.

Ma Ksiądz Kardynał doświadczenie w budowie sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, które powstało w trzy lata. Dlaczego wznoszenie Świątyni Opatrzności Bożej trwa już 14 lat?

Powodów jest kilka, główny to skala przedsięwzięcia. Świątynia Opatrzności Bożej jest dokładnie dwa razy większa niż sanktuarium Bożego Miłosierdzia, do tego ambitna architektonicznie. Dlatego budowa jest dużo bardziej skomplikowana. Cały gmach to nie tylko świątynia, ale także wspomniane muzeum i Panteon Wielkich Polaków, który jest jeszcze większy niż kościół na górze. Przy świątyni jest dom, w którym mieszczą się Instytut Jana Pawła II, Centrum Opatrzności Bożej, jest także parafia itd. To sprawia, że budowa trwa długo.

Inny powód wiąże się z wymiarem religijnym. Budowa sanktuarium Miłosierdzia Bożego trafiła na, mówiąc po świecku, wspaniałą koniunkturę. Gdy Jan Paweł II przyjechał w 1997 r. do Polski i dowiedział się, że po beatyfikacji s. Faustyny liczba pielgrzymów bardzo wzrosła, powiedział: „Koniecznie musicie tu wznieść kościół”. Świątynia w Łagiewnikach była też budowana przez cały świat, uczestniczyły w tym episkopaty wielu krajów, np. Włoch, Niemiec.

To może architektura Świątyni Opatrzności jest zbyt ambitna?

Gdy objąłem archidiecezję warszawską, stał już dolny kościół, a filary górnego miały wysokość kilkunastu metrów. O zmniejszeniu rozmiarów na tym etapie nie było mowy. Na pewno świątynia mogła być skromniejsza i mniejsza, ale teraz nie ma sensu zastanawiać się nad tym, co by było, gdyby... Zresztą kiedy dziś na nią patrzę, gdy powstało osiedle, aleja Rzeczypospolitej, prowadząca wprost do świątyni, to widzę, że jest ona wpisana w kontekst, który tam został stworzony. Dużo bardziej mi się podoba teraz, niż gdy stała w szczerym polu.

W Polsce żywy jest kult Matki Bożej i Miłosierdzia Bożego, tymczasem kult Opatrzności Bożej nie jest zbyt rozpowszechniony. Może to jest jedna z przyczyn długiego czasu budowy?

Na pewno. Pokazuje to budowa sanktuarium w Łagiewnikach, które powstało szybko, bo miało nośną ideę. Idea Opatrzności Bożej jest trudniejsza, dlatego długo szukaliśmy, a właściwie wciąż szukamy, kluczy, którymi można by było ją otworzyć.

Jakie są podstawy teologiczne Opatrzności Bożej?

W teologii jest ona zdefiniowana jako opieka Boga nad światem, prowadzenie człowieka po nieznanych mu liniach życia. Kluczem do tak rozumianej Opatrzności jest dziękowanie Bogu za tę drogę, którą już przeszliśmy. Dlatego ustanowiłem Dzień Dziękczynienia. Drugim kluczem jest zawierzenie. Bóg prowadzi człowieka przez swoją dobroć, miłość, dba o każdy włos na naszej głowie. Dlatego trzeba się Bogu zawierzyć, aby dać się Mu prowadzić. Dziękczynienie i zawierzenie to dwa podstawowe klucze, którymi chcemy wskazywać ludziom przychodzącym do świątyni intencje modlitwy i obecności w tym miejscu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama