Przed kilkoma miesiącami usłyszałem zbawienne słowa” „Deleguj albo giń!” (inna wersja hasła: „zostaw to”). Zostaw. Łatwo powiedzieć…
– Bóg często interweniuje w ostatnim momencie. Wiem coś o tym – opowiadał mi sercanin Michał Olszewski – Wiele razy doświadczałem tego na przykład w czasie egzorcyzmu. Gdy zrezygnowany „odpuszczałem”, przychodziło całkowicie uwolnienie.
Siostra Anna Bałchan pracująca z kobietami, które wylądowały na ulicy wspomina: „W duszpasterstwie czułam się jak ryba w wodzie, ale wiedziałam, że to nie jest to, że Bóg powołuje mnie do czegoś innego. Wybrałam Zgromadzenie Sióstr Maryi Niepokalanej bo jego charyzmatem była praca z kobietami. Full serwis dla kobiety. Zakon posyłał mnie do pracy z kobietami, ale napotykałam tak gigantyczne przeszkody, trudności, schodki, że czułam się wykończona tą ciągłą walką. Czułam sporo złości, napotykałam potężny opór materii. Szarpałam się. Byłam rozdarta. I wtedy przyjechał do nas rekolekcjonista. Po wysłuchaniu litanii moich żali i skarg powiedział „Jesteś w stanie to dzisiaj zostawić?”. Zbaraniałam. „Jak to zostawić? Przestać się tym zajmować?”. „Tak. Jeśli to jest Boże dzieło, sam o nie zadba”.
Myślałam, że pójdzie jak z płatka, że powiem „Oddaję wszystko” i zacznę fruwać lekka jak piórko. „Nosiło mnie” przez tydzień. Przyszedł jakiś klin. Nie byłam w stanie wypowiedzieć tych słów. W końcu po tygodniu walki (ja bardzo kłótliwa baba jestem) powiedziałam: „OK. Zostawiam to. To nie moje dzieło”. I wtedy coś pękło. Poczułam się wolna, przyszedł pokój a wszystko nabrało ogromnego przyspieszenia.








