Nowy numer 42/2019 Archiwum

Zbrodnie prowincjonalne

Tytuł filmu: „Prosta historia o morderstwie” jest podwójną prowokacją. Z jednej strony nawiązuje do głośnego filmu Kieślowskiego, a z drugiej – ta historia nie jest wcale taka prosta.

Jeszcze do niedawna film kryminalny traktowany był u nas jako coś wstydliwego, gorszego. A przecież tego gatunku nie wstydzili się twórcy uważani dzisiaj za klasyków: John Huston, Howard Hawks, Alfred Hitchcock czy Stanley Kubrick. W ich filmach sprawnie poprowadzona kryminalna intryga często prowokuje do refleksji na tematy społeczne, filozoficzne czy etyczne.

„Prosta historia o morderstwie” to osadzony w realiach prowincjonalnego miasteczka sprawnie nakręcony kryminał, w którym sama zagadka z zaskakującym rozwiązaniem stała się pretekstem do bardziej ogólnych rozważań na temat rodziny, człowieka i o tym, jak rodzi się zło.

PRL-owskie strachy

W czasach PRL-u w miarę udanych filmowych kryminałów powstało niewiele. Były to najczęściej adaptacje powieści kryminalnych polskich autorów, które z kolei nawiązywały do klasycznej angielskiej powieści detektywistycznej. Zdarzały się także scenariusze oparte na wydarzeniach zaczerpniętych z życia, osadzone w lokalnych realiach. W tych pierwszych raziło mechaniczne wpisanie schematów anglosaskiego kryminału w polską rzeczywistość, co czasem przynosiło rezultaty odwrotne do zamierzonych. Znakomicie sparodiowali to Jerzy Hoffman i Edward Skórzewski w „Gangsterach i filantropach”. W filmie genialnie obmyślony przez Profesora plan napadu na furgonetkę z pieniędzmi w starciu z ówczesnymi realiami ponosi fiasko, bo ktoś ukradł koła z jednego z samochodów gangsterów. Twórcy drugiego typu filmów musieli borykać się z ograniczeniami obowiązującymi w przedstawianiu ówczesnej rzeczywistości na ekranie i z cenzurą.

Pierwszą taką próbą było nakręcone w 1961 roku „Dotknięcie nocy” Stanisława Barei. Nie była to próba do końca udana, a Bareja zniechęcił się do tego gatunku i przerzucił na komedie obnażające absurdy PRL-u. Jednak już w „Dotknięciu nocy” zauważyć można niezwykły zmysł obserwacyjny reżysera w portretowaniu wyrazistych charakterów i codzienności prowincjonalnego miasteczka. Bareja nakręcił film o zbrodni z punktu widzenia przestępcy. To chyba najtrudniejsze zadanie w filmie kryminalnym, bo niełatwo utrzymać napięcie, skoro widz zna przestępcę od początku. W „Dotknięciu nocy” napięcie mógł stworzyć tylko intelektualny pojedynek pomiędzy przestępcą a prowadzącym śledztwo milicjantem. A tu nie dość, że zbrodniarz od razu budzi antypatię widza, to jest jeszcze wyjątkowo prymitywny. Od początku nie ma żadnych szans w starciu z przeciwnikiem.

W 1975 roku Antoni Krauze nakręcił „Strach” według powieści partyjnego pisarza Zbigniewa Safjana. Tu bohaterem prowadzącym własne śledztwo w sprawie zabójstwa w małym miasteczku jest były więzień. Jak się okazuje, wersja wydarzeń forsowana przez prominentne osobistości miasteczka jest tylko zasłoną dymną, a zastraszeni mieszkańcy wolą się nie wychylać. Krauze na podstawie przeciętnej powieści stworzył kryminał z elementami dramatu społecznego. Na festiwalu w San Sebastián reżyser otrzymał nagrodę za debiut.

Rok później na ekrany weszli „Hazardziści” Mieczysława Waśkowskiego. Scenariusz bazował na historii słynnego napadu na bank w Wołowie z 1962 roku. Film miał prostą fabułę, ale jego zaletą były wyraziście zarysowane sylwetki ludzi, którzy z różnych powodów skusili się na wielkie pieniądze.

Nieprosta historia

Po 1989 roku nastąpił kryminalny boom. Filmy pełnymi garściami czerpały z zagranicznych wzorców, dostosowując je do polskich warunków. Niektóre z powodzeniem, chociaż brakowało im oryginalności. Jednym z najciekawszych był moim zdaniem „Jeziorak” Michała Otłowskiego z 2015 roku. Miasteczko, w którym policjanci najczęściej zajmowali się drobnymi przestępstwami, a teraz muszą rozwiązać zagadkę morderstwa, nie było tylko tłem dla rozgrywającego się tam dramatu. Film znakomicie oddaje jego klimat.

„Prosta historia o morderstwie” jest również kryminałem prowincjonalnym. Ale tylko dlatego, że rozgrywa się w małym miasteczku. Tak naprawdę to thriller z mocno rozbudowanymi wątkami obyczajowymi i społecznymi. Nie znaczy to jednak, że wątek sensacyjny schodzi na drugi plan. Wprost przeciwnie. Jest na tyle atrakcyjny, że widz, który szuka w kinie przede wszystkim rozrywki, nie poczuje się zawiedziony. Myślę, że rozwiązanie tajemnicy podwójnego morderstwa zaskoczy nawet wytrawnego fana filmowych thrillerów.

Film rozpoczyna się scenami przysięgi, jaką po ukończeniu szkoły policyjnej składa Jacek, główny bohater. Młody policjant rozpoczyna pracę w miejscowym komisariacie. Początkowo pełni służbę wspólnie z ojcem, doświadczonym i cenionym przez kolegów i przełożonych. Szybko jednak orientujemy się, że dystans, z jakim Jacek odnosi się do ojca, ma głębsze podłoże. Reżyser dawkuje napięcie, stopniowo ujawniając poszczególne elementy układanki, które dopiero pod koniec filmu składają się w całość. Rozgrywa film na dwóch planach czasowych, licząc na inteligencję widza, który dzięki licznym retrospekcjom ma szansę uczestniczyć w odkrywaniu źródeł tragedii. Czasem tropy, jakimi nas prowadzi, okazują się fałszywe, ale i one pomagają nam w zrozumieniu, jakimi przesłankami kierują się bohaterowie.

Film Jakubika nie jest zwykłym kryminałem. W popularną konwencję reżyser z powodzeniem wpisał dramatyczną historię rodzinną rozgrywającą się w przekonywająco przedstawionych realiach prowincjonalnego miasteczka, gdzie wszyscy się znają. Z pozoru spokojnego, ale oplecionego siecią niejasnych powiązań pomiędzy członkami miejscowej elity. „Prosta historia o morderstwie” jest także opowieścią o dramacie rodziny dotkniętej problemem uzależnienia alkoholowego jednego z jej członków. Konsekwencje tej choroby ponoszą wszyscy. Film przedstawia ten problem z wyczuciem. To także opowieść o miłości rodzinnej i poświęceniu.

W roli Jacka, głównego bohatera filmu, wystąpił Filip Pławiak. Chociaż wydawało się, że aktor nie za bardzo swoim emploi przystaje do roli policjanta, zagrał znakomicie. Andrzej Chyra, jako borykający się z wieloma problemami negatywny bohater filmu, nie jest tu jakimś potworem. Chyra zagrał postać niejednoznaczną, człowieka, który kiedyś skręcił w stronę zła i mimo wysiłków nie był już w stanie z tej drogi zawrócić. •

Prosta historia o morderstwie, reż. Arkadiusz Jakubik, wyk.: Filip Pławiak, Andrzej Chyra, Kinga Preis, Anna Smołowik, Polska 2016

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji