Nowy numer 41/2019 Archiwum

Zapomniany jeniec

Niewiarygodne, a jednak prawdziwe: ostatni jeniec II wojny światowej wrócił do swojego kraju dopiero w 2000 roku. Na Węgrzech powstał film dokumentalny prezentujący tę niezwykłą historię.

Spędził ponad pół wieku w radzieckim, później rosyjskim szpitalu psychiatrycznym tylko dlatego, że mówił po węgiersku. Brzmi to jak dowcip, ale za tym zdaniem kryje się tragiczna historia prawdziwego człowieka, do której tylko na koniec wdziera się nieco słońca.

Niewolnik systemu

Historię Andrása Tomy polscy widzowie mogli ostatnio poznać na Festiwalu „Niepokorni Niezłomni Wyklęci”, odbywającym się na przełomie września i października w Gdyni. Prezentacja filmu „The Forgotten Soldier” (Zapomniany żołnierz) w reżyserii Balázsa Ravasza była pokazem specjalnym w ramach tej imprezy. To wstrząsający choć zrealizowany skromnymi środkami dokument.

Film zaczyna się obrazami z drogi powrotnej na Węgry, podczas której poznajemy dokonywane w kolejnych latach wpisy w szpitalnej karcie „Andrasa Tamasa” (pod takim nazwiskiem jeniec figurował w zakładzie psychiatrycznym w Kotielniczu): „Nie można się z nim porozumieć, ponieważ nie mówi po rosyjsku”, „Próbuje coś przekazać w niezrozumiałym języku” itp. Dowiadujemy się, że Toma, który z rosyjskiego nauczył się tylko pojedynczych słów, wysyłał rozpaczliwe sygnały, np. pisał na ścianie swojej sali słowo „Budapest”, ale nawet to nie dało do myślenia pracownikom szpitala. – Zmieniali się lekarze dokonujący wpisów, nikt nie zadał sobie trudu przeanalizowania tego przypadku – opowiadał po projekcji Balázs Ravasz.

Z dokumentu wyłania się ponury obraz bezdusznej biurokracji Związku Radzieckiego. Bo przecież nie byłaby wielkim problemem konsultacja szpitala z językoznawcą czy kimkolwiek innym, kto mógłby rozpoznać język Andrása. Tyle że nikomu nie chciało się zdobyć na minimum dobrej woli, wykraczające poza system. Innym dowodem bezdusznego podejścia personelu medycznego była amputacja nogi pacjenta z powodu zgorzeli, choć – jak twierdzą osoby wypowiadające się w filmie – sytuacja wcale tego nie wymagała.

Twarzą do ściany

Jak András Toma znalazł się w radzieckim psychiatryku? Trafił tam z jenieckiego obozu. Do wojska został wcielony jako 18-latek i spędził na froncie zaledwie parę tygodni. Oddział Tomy dostał się do sowieckiej niewoli. Wiadomo, że radzieckie władze traktowały jeńców z państw sojuszniczych Hitlera równie brutalnie jak Niemców. Toma, jadąc przez trzy tygodnie do obozu pod Leningradem, spał na ciałach innych jeńców, którzy umierali w trakcie podróży. Ze strzępków jego wspomnień wynika też, że pracował przy zakopywaniu ciał. Te zdarzenia prawdopodobnie przyczyniły się do jego załamania nerwowego. Dlatego po zamknięciu obozu w 1947 r. trafił do administrowanego przez NKWD zakładu w Kotielniczu – ponad 800 kilometrów na wschód od Moskwy.

Nie do końca wiemy, co działo się z Andrásem Tomą przez te wszystkie lata. Siłą rzeczy skazani jesteśmy tylko na fragmentaryczne relacje, które składał po powrocie na Węgry. O ile czasy sprzed pobytu w zakładzie pamiętał dość dobrze, to wszystko, co dotyczy późniejszego okresu, jest w jego wspomnieniach jedną wielką magmą, której nie sposób uporządkować. Wydaje się, że w szpitalu był traktowany brutalnie, wiemy też, że posiłki spożywał twarzą do ściany. Z drugiej strony prowadził życie emocjonalne – z filmu dowiadujemy się na przykład, że zakochał się w dentystce i wybijał sobie kolejne zęby, aby tylko móc być blisko niej.

Walka o psychikę

András Toma, w swoim kraju już dawno uznany za zmarłego, pozostałby zapewne w szpitalu do śmierci, gdyby nie przypadkowe spotkanie ze słowackim lekarzem wizytującym zakład, który w jego „bełkocie” rozpoznał język węgierski. Wieści o odkryciu dotarły do ambasady węgierskiej w Moskwie i tak mężczyzna po ponad pół wieku wrócił w końcu do swojej ojczyzny. Został rozpoznany przez siostrę Annę Gabulya, która zobaczyła go w telewizji. Wprawdzie sama nie mogła pamiętać brata, bo miała zaledwie rok, kiedy wcielono go do wojska, ale jej uwagę przykuł fakt, że ów starszy mężczyzna z ekranu wygląda niemal identycznie jak jej ojciec, kiedy był w podobnym wieku.

Rozpoczyna się walka o psychikę Andrása, i to o tej walce w dużej mierze jest „Zapomniany żołnierz”. Bálazs Ravasz towarzyszy jej z kamerą. Widzimy, że nad byłym jeńcem opiekę sprawują psycholodzy i psychiatrzy, ale najważniejsza w tym procesie zdrowienia okazuje się miłość, którą otacza go rodzina. Terapia nie jest łatwa i nie chodzi tu tylko o to, że bohaterowi filmu trudno odnaleźć się w nowych czasach (jest np. przekonany, że jako waluta nadal obowiązuje przedwojenne pengö). Chodzi także o mechanizm wyparcia, który dotknął całej tożsamości. Mówiąc o sobie samym, András używa trzeciej osoby, a kiedy bliscy proszą go o dedykację, pisze na książce coś, co wydaje się pozbawione sensu: „kowal”. Podpis ten ma jednak swoje uzasadnienie: jako nastolatek Toma faktycznie terminował u kowala.

Znowu András

Postępy stopniowo jednak stają się widoczne: człowiek, który początkowo siedział nieruchomo na łóżku otulony płaszczem, zabiera się za naprawę narzędzi w ogrodzie i widać, że sprawia mu to przyjemność. Wkrótce rodzina zdobywa jego zaufanie. András zaczyna uśmiechać się, żartować, widać, że ma poczucie humoru.

Bohater filmu po powrocie na Węgry żył jeszcze niespełna cztery lata. Krótko przed śmiercią zaakceptował swoją tożsamość, zaczął nawet podpisywać się „András Toma”. Scena, w której po pół wieku zapisuje po raz pierwszy swoje prawdziwe imię i nazwisko, jest chyba najbardziej wzruszająca w całym dokumencie.

Mimo to dziś mało kto wie, kim był András Toma. – Kiedy wrócił, była to wielka sensacja, która obiegła świat – opowiada reżyser. – Ale trwało to, jak każdy news, kilka dni. Potem András został ponownie zapomniany.

Z pewnością jednak historia ostatniego jeńca II wojny światowej jest gratką dla naukowców. Po powrocie badał go m.in. znany węgierski psychiatra András Veer. Historycy natomiast zastanawiali się, ile podobnych przypadków mogło mieć miejsce w ZSRR. Znając tamtejsze realia, można się domyślać, że Toma nie był jedyny. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL