Nowy numer 43/2020 Archiwum

Nie tylko tango

Mało kto wie, 
że chamamé zawdzięcza swoje powstanie polskim imigrantom. Różnorodna muzyka Argentyny zachwyca.

Obraz Carlosa Saury nie jest filmowym musicalem, chociaż bywa tak reklamowany. „Argentyna, Argentyna” to utrwalone na taśmie filmowej widowisko muzyczne, które odkrywa przed widzem korzenie ludowej muzyki argentyńskiej. Występują w nim najsłynniejsze zespoły i soliści, a także Indianie grający na tradycyjnych, nieznanych nam instrumentach muzycznych. Teksty ich piosenek są bardzo zróżnicowane, ale te najciekawsze opowiadają o trudach życia w górach, o problemach ponadczasowych, no i oczywiście o miłości.

Nazwy tych muzycznych gatunków brzmią dla nas egzotycznie, bo Argentyna kojarzy się nam przede wszystkim z tangiem. A przecież muzyczny folklor tego kraju jest niesamowicie bogaty i różnorodny. Piosenki i tańce, które znalazły się w filmie Saury i które rozsławili poganiacze mułów i koni z Andów, wykonują najsłynniejsi muzycy Argentyny. Rytmy z różnych okolic ojczyzny tanga. Vidala z północno-wschodnich równin, chacarera z prowincji Santiago del Estero, początki copli sięgają pieśni minstreli i trubadurów hiszpańskich. Jest tu i polski akcent, bo chamamé, narodziło się ze spotkania kultur polskich, niemieckich i ukraińskich imigrantów przybyłych na wybrzeże Argentyny. Film Saury to znakomita odtrutka na „Taniec z gwiazdami”.

Edward Kabiesz

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Dziennikarz działu „Kultura”

W latach 1991 – 2004 prezes Śląskiego Towarzystwa Filmowego, współorganizator wielu przeglądów i imprez filmowych, współautor bestsellerowej Światowej Encyklopedii Filmu Religijnego wydanej przez wydawnictwo Biały Kruk. Jego obszar specjalizacji to film, szeroko pojęta kultura, historia, tematyka społeczno-polityczna.

Kontakt:
edward.kabiesz@gosc.pl
Więcej artykułów Edwarda Kabiesza

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także