Nowy numer 42/2020 Archiwum

Centralne obchody 1050. rocznicy Chrztu Polski w Federacji Rosyjskiej

Msza św. w kościele św. Stanisława w Petersburgu była głównym punktem centralnych uroczystości jubileuszowych 1050. rocznicy Chrztu Polski w Federacji Rosyjskiej. Trwały one w mieście nad Newą od 11 do 18 września.

Tak jak podczas uroczystości milenijnych w 1966 r. na Jasnej Górze stał pusty tron przygotowany dla papieża Pawła VI, tak w kościele św. Stanisława stał tron z herbem metropolity warszawskiego kard. Kazimierza Nycza, który miał przewodniczyć tej tym obchodom, jednak ostatecznie nie mógł przyjechać do Rosji.

Mszę św. odprawił więc miejscowy proboszcz ks. Krzysztof Pożarski. Jej intencją było porozumienie i pojednanie między narodami polskim i rosyjskim. W czasie liturgii odbyło się też wprowadzenie do świątyni relikwii św. Maksymiliana Kolbego. W złotym relikwiarzu znalazły się włosy z brody założyciela Niepokalanowa.

Jedno czytań mszalnych, mówiące o konieczności modlitwy za sprawujących władzę, odczytał konsul generalny RP w Petersburgu Andrzej Chodkiewicz.

W kazaniu ks. Pożarski przypomniał, że polska państwowość umocniła się dzięki Kościołowi katolickiemu. Wyjaśnił, że petersburskie obchody 1050. rocznicy Chrztu Polski miały charakter centralny, gdyż nigdzie indziej w Federacji Rosyjskiej ich nie zorganizowano, Przypomniał, że tradycje Kościoła katolickiego w mieście nad Newą sięgają czasów cara Piotra I. Przed 1917 r. żyło tu 70 tys. katolików, z których 90 proc. było Polakami. Mieszkańców z korzeniami polskimi może tu być „100 tys. lub więcej”.

Uroczystą liturgię zakończyła procesja eucharystyczna wewnątrz kościoła, odśpiewanie hymnu „Ciebie Boga wysławiamy” oraz pieśni „Boże, coś Polskę”.

W rozmowie z KAI ks. Pożarski poinformował, że obecnie w Sankt Petersburgu jest 7 parafii katolickich, 7 kamiennych kościołów, które zostały zwrócone katolikom. W każdą niedzielę skupiają one około 2 tys. wiernych. - Jest to naprawdę niewiele, bo katolików polskiego pochodzenia w Petersburgu może być kilkadziesiąt, a nawet 100 tysięcy, a może i więcej. Trzeba pracować w duchu ewangelizacyjnym, ażeby odzyskiwać tych ludzi, którzy zatracili poczucie swojej tożsamości religijnej - stwierdził duchowny.

Dodał, że katolicy polskiego pochodzenia są w Petersburgu najmocniejszą wspólnotą, ale wielu przyjechało z Białorusi, Ukrainy. Kościół ma tu charakter międzynarodowy – Msze św. są odprawiane głównie w języku rosyjskim, polskim, a także niemieckim, hiszpańskim, wietnamskim, koreańskim... Te wspólnoty są nieduże, ale istnieją. Tego, co nam brakuje, to swobody działania, także z powodu ekumenicznych ograniczeń. To dla mnie zawsze jest problem: co na sądzie ostatecznym powiemy Panu Bogu, gdy nie wykorzystujemy wszystkich możliwości ewangelizacyjnych? - zastanawia się ks. Pożarski.

Przyznaje, że większość katolików stanowią już Rosjanie. Tutejszy Kościół katolicki jest już zdecydowanie Kościołem rosyjskim. Wyświęcani są księża Rosjanie. Ten trend będzie się coraz bardziej pogłębiał. Cała mądrość księży z Polski tutaj pracujących powinna polegać na pracy dla dwóch narodów: rosyjskiego i polskiego, gdyż pracując w Kościele w Rosji także odradzamy to, co zostało u niektórych utracone, a także na wychowywaniu do liturgii w dwóch językach: rosyjskim i polskim - mówi duchowny, pracujący w Petersburgu od 20 lat.

Informuje, że w archidiecezji Matki Bożej w Moskwie jest międzynarodowe towarzystwo księży. Oprócz Rosjan i Polaków jest dosyć dużo Hiszpanów, są Niemcy, księża z Białorusi, Koreańczycy. Wcześniej była jeszcze większa mozaika, bo byli Amerykanie (którzy nadal pracują na Dalekim Wschodzie), Kanadyjczycy, a nawet Argentyńczycy.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama