Idąc na Błonia, pielgrzymi śpiewają, tańczą, skandują nazwy własnych krajów. Australijczycy niosą kartony owinięte plastikiem - do ochrony przed deszczem.
Na placu przed Muzeum Narodowym obok Błoń dochodzi do małego zamieszania - zaczyna się poszukiwanie sektorów, sprawdzanie, czy nikt się zgubił.
W kilku miejscach stoją policyjne wozy z napisem: "punkt kontroli bezpieczeństwa"; służby porządkowe wyrywkowo kontrolują pielgrzymów.
Część kobiet ma na stopach sandały, a na Błoniach jest błoto; niektórzy pielgrzymi założyli na nogi foliowe worki, inni chodzą boso. Dziewczyny mają na głowach wianki. Wiele osób robi sobie zdjęcia.
Sektor 4 zamierza po uroczystości utworzyć największe żywe logo ŚDM. Pielgrzymi z Wysp Cooka mówią, że lecieli ponad 30 godzin, żeby uczestniczyć w tym wydarzeniu.
Przed rozpoczęciem mszy na telebimach na Błoniach pokazywane były materiały z poprzednich ŚDM, z głośników puszczano fragmenty wystąpień Jana Pawła II do młodzieży: "nie cofajcie się przed przeszkodami, które piętrzą się na ścieżkach, liczę na was". Młodzi mówili o wdzięczności i dzielili się świadectwami ze spotkań z polskim papieżem.
Toalety są oblężone, z kontenerów rozdawana jest woda.








