Nowy numer 42/2019 Archiwum

List otwarty do ministra Macierewicza

Czy chcemy wygrać wojnę domową, czy raczej powinniśmy próbować zmniejszać jej temperaturę?

Niedawno miałem smutny powód do opublikowania oświadczenia solidarności z Panem Ministrem. Owym powodem była bijąca rekordy cynizmu kampania oszczerstw skierowanych przeciw Panu tuż przed rozpoczęciem szczytu NATO. Szczyt był wielkim sukcesem. Nie tylko Pana Ministra, nie tylko Prezydenta Andrzeja Dudy, ale przede wszystkim Polski. Jego decyzje zwiększyły bezpieczeństwo krajów naszego regionu.

Kolejne dramatyczne wydarzenia przypomniały jednak, jak kruche może być bezpieczeństwo. Straszny zamach w Nicei, a potem dziwny i straszny pseudopucz w Turcji mają jeden wspólny mianownik: głęboki podział obywateli, który stawia ich naprzeciw siebie w roli śmiertelnych wrogów. U nas nie ma oczywiście tego podziału, który wynika z konfrontacji lojalności religijno-cywilizacyjnej wyznawców fundamentalistycznego islamu z lojalnością obywateli europejskich państw. Ale mamy także swój głęboki podział. Jednym z jego przejawów jest wspomniana kampania nienawiści, kierowana od lat przeciw Panu.

Najostrzejszą oś konfliktu wyznacza kwestia tragedii smoleńskiej. 96 osób zginęło na służbie Rzeczpospolitej. Z Prezydentem Rzeczpospolitej, z ostatnim Prezydentem RP na uchodźstwie, z bohaterką „Solidarności”, z ministrami, generałami, posłami i senatorami RP (wszystkich politycznych opcji). Tak, to była największa hekatomba wśród elit naszego kraju od czasu II wojny światowej. Musimy zbadać rzetelnie przyczyny tej tragedii, inaczej niż przedstawiciele obozu władzy odpowiedzialnego za organizację tragicznego lotu i polityczną decyzję o rozdzieleniu wizyty Prezydenta i Premiera RP w Katyniu. Nie możemy o tej tragedii zapomnieć.

Pan Minister postanowił służyć tej sprawie także przez obowiązkowe dołączenie apelu smoleńskiego do innych apeli, które uświetnia swoim udziałem Wojsko Polskie. Skutki widzieliśmy na przykładzie skandalu, który rzecznicy wojny domowej w Polsce zorganizowali w Poznaniu, w rocznicę Czerwca‘56. Gwiżdżący obsadzili się w roli narażających naprawdę swoje życie bohaterów tamtego Czerwca, a dzisiejsze Wojsko Polskie ośmielili się porównać do sowieckich zbrodniarzy przebranych w polskie mundury (z przedwojennym dyrektorem sowchozu Stanisławem Gilarowiczem-Popławskim oraz Jurijem Wiaczesławowiczem Bordziłowskim na czele). Teraz, przed rocznicą Powstania Warszawskiego, człowiek występujący w imieniu Światowego Związku Żołnierzy AK już zapowiada, iż „nie można łączyć bohaterskiej walki powstańców z katastrofą komunikacyjną” (jakby chodziło o kraksę pijanego motocyklisty). Zwolennicy wojny domowej w Polsce zacierają już ręce na tę okazję, jaką będzie może tym razem porównanie Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego do armii Stalina czekającej za Wisłą na zamordowanie Warszawy przez Niemców…

Zadaję sobie w tej sytuacji dwa pytania: czy chcemy wygrać wojnę domową, czy chcemy raczej jej uniknąć? I czy do wygrania wojny domowej mogą nam służyć ofiary tragedii smoleńskiej? Obydwa pytania pozwalam sobie skierować także do Pana Ministra.

Wśród osób, które zginęły 10 kwietnia 2010 roku, było wielu moich znajomych i kilku przyjaciół. Pan Minister miał na pewno więcej osób sobie bliskich wśród ofiar. Czy uważa Pan Minister, że Lech Kaczyński, Janusz Kurtyka, Sławomir Skrzypek czy Tomasz Merta uznaliby za stosowne obowiązkowe postawienie ich nazwisk obok nazwisk bohaterów i ofiar związanych z każdą wielką rocznicą polskiej walki o niepodległość? Na ile ich znałem – śmiem wątpić. Tym bardziej moją wątpliwość budzi używanie w owym obowiązkowym apelu nazwisk wielu innych ofiar 10 kwietnia i ranienie uczuć ich bliskich, którzy mogą czuć się zakładnikami obcej sobie polityki historycznej. Chodzi przecież także o indywidualnych ludzi, o ich tożsamość ideową, o uczucia ich najbliższych. Czym innym jest przywoływanie wszystkich 96 nazwisk w dorocznej państwowej uroczystości, przypominającej hekatombę 10 kwietnia, czym innym zaś – przymusowe włączanie tych nazwisk w spowszedniałe akademie i każdą wskazaną przez urzędnika RP uroczystość.

Tak, to drugie jest czymś innym. Prowadzi bowiem do zaostrzenia konfliktu wewnętrznego. Tu właśnie warto zastanowić się nad pierwszą z postawionych wyżej kwestii: czy chcemy wygrać wojnę domową, czy raczej zmniejszać jej temperaturę? Najlepszą odpowiedzią Pana Ministra na kampanie oszczerstw i nienawiści, której jest Pan tak niesprawiedliwie adresatem, może być podjęcie refleksji nad tymi pytaniami. Zmniejszajmy liczbę okazji do nienawiści, która nas, obywateli Rzeczpospolitej, dziś niestety dzieli. Nie padniemy sobie w ramiona z okrzykiem: „Kochajmy się!”. Ale możemy chociaż usunąć jeden pretekst do niszczących powagę polskiej pamięci gwizdów. W wojnie domowej nie ma zwycięzców. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • Andrzej1
    23.07.2016 00:44
    Bardzo szanuję prof Nowaka. I teraz ciekawi mnie czy i jak będzie potrafił wycofać się ze swego listu gdy dowie się że został amnipulowany, ponieważ nikt nigdy nie zamierzał wyczytywać nazwisk poległych w katastrofie smoleńskiej. Chodzi tylko o to żeby w tekście apelu poleglych bohaterów różnych zdarzeń w historii Polski wymieniać samo zdarzenie i poległych w nim Polaków jako wnoszących ofiarą swego życia wkład do wolności Polski. Bez wyczytywania nazwisk.
    doceń 2
  • zwykły Polak
    24.07.2016 10:11
    Niestety Pan prof. Nowak, już wiele razy udowodnił, że pozwala się manipulować. Pytanie zasadnicze do Pana prof. Nowaka: czy sprawdził jak miało wyglądać owe nawiązanie do katastrofy smoleńskiej? Rzeczywiście słusznie, lecz nie trafnie, krytykuje pomysł odczytania wszystkich nazwisk, w tym zwolenników Lecha Kaczyńskiego, jak i jego wrogów? Panie prof. Nowak niech Pan nie naraża na szwank swojej powagi naukowca!
    doceń 1
  • Niepoprawny wg PiS
    29.07.2016 13:27

    Kadencja minie, PiS przeminie, hańba pozostanie ...
    https://web.facebook.com/869195256449891/photos/a.900941536608596.1073741826.869195256449891/957821194253963/?type=3&theater
     

    doceń 0
  • hens
    14.08.2016 18:16
    Pan profesor napisał także list, wspólnie z prof. Snyderem, dotyczący realizowanego obecnie Muzeum II WŚ w Gdańsku, w którym wziął w obronę dotychczasowego dyrektora tego muzeum i jego koncepcję. Z grubsza, prof, Nowak i jego towarzysz opowiadają się za wartościami uniwersalnymi w tym muzeum, a nie II WŚ jaka była dla nas, dla Polaków, dla Polski.

    I pytanie; dlaczego to my mielibyśmy fundować światu jakąś ogólną edukację o II WŚ, a pominąć nasze racje? Może Snyder u siebie sfinansuje takie ogólnoedukacyjne muzeum, a my zróbmy takie, które powie światu o Polsce w tamtym czasie i położeniu. Bo byliśmy wtedy samotni wobec dwóch największych militarnych potęg świata, a polskie straty osobowe były największe w tamtej wojnie!

    I mało kto na "rozwinietym" Zachodzie o tym wie. A musi się dowiedzieć!
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL