Nowy numer 42/2019 Archiwum

Nadmorskie klimaty 
(nie)jednej Agaty

My, bałtykolubni, i tak będziemy nad polskie morze wracać.

No cóż zrobić. Lubię polskie morze, lubię Bałtyk, ze wszystkimi plusami i minusami. Lubię (czasem) pospacerować promenadą, zwaną ulicą Badziewną. Ulica taka zresztą chyba istnieje w każdym polskim miasteczku czy nadmorskiej wsi. Lubię ten folklor przedziwny, prześmieszny i czasem nieco męczący. Plastikowe zabawki do piachu, tuż obok pluszowe ryby i różowe foki „dające głos”. Rozbrajają też ludzie: zmęczeni całym rokiem, choć na chwilę chcący „pożyć”. Jak do tego chcenia się zabierają i czy naprawdę wypoczywają, to już inna sprawa...

Tak czy siak, Bałtyk letnią porą sporo uroku ma. Nie jest prawdą jednak, że tylko tam badziewnie, głośno i tandetnie. Tandeta (urokliwa jedynie wtedy, gdy dozowana odpowiednio) to jakiś procent nadmorskich realiów. I wystarczy nieco dalej odejść, poszukać, spojrzeć z ciut innej perspektywy, otworzyć nieco szerzej oczy – by zobaczyć, co na pozór przykryte. Spokój, ciszę, ludzi morza, bardzo pracowitych i twardych, z charakterem. Gdy się wraca regularnie nad Bałtyk, do tych samych miejsc, do tych samych ludzi, odkrywa się polskie wybrzeże wciąż na nowo i od nowa. Odkrywa się nowe przestrzenie, którym naprawdę daleko do zabawowej i kolorowej ul. Badziewnej. I podziwia się przyrodę, która przez jednych nazywana monotonną, przez innych – patrzących może nieco głębiej, a może spokojniej – uznawana jest za jedną z piękniejszych w Europie.

Dziennikarka Agata Młynarska na swoim profilu na Facebooku opisała Władysławowo jako miejsce, do którego ściągają... „Kiepscy”, w którym jest głośno, tłoczno, niesmacznie i drogo. Cóż, trudno polemizować z osobistymi doświadczeniami i oceną. Jednak, i pominę tu skandaliczne moim zdaniem wartościowanie człowieka na lepszych i na „Kiepskich”, ocena ta jest mocno niesprawiedliwa. Bo pokazuje jedną, i to dość wybiórczą stronę nadmorskiego medalu. To spojrzenie zraniło wielu zwykłych ludzi. Płytkie spojrzenie, mętne jak mielizna. Dziennikarka, po wielu komentarzach, przeprosiła. Niesmak w ludziach pozostał. Poczuli się potraktowani pogardliwie, bo ostatecznie nikt nie chce być „Kiepskim”. Tym bardziej za to, że jeździ na wakacje tam, gdzie lubi i gdzie jest w stanie – ze względów finansowych.

Spokojnie, drodzy „Kiepscy”. Nie przejmujcie się oceną. My, bałtykolubni, i tak będziemy nad polskie morze wracać. Choć rzeczywiście – i to już uwaga do władz i lokalnego biznesu – potrzebujemy komfortu, czystości i dobrego jedzenia za przyzwoite pieniądze. Traktujcie nas po prostu z szacunkiem. My odpłacimy się, powracając za rok, za dwa i za dziesięć... •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji